Choć w Mons sytuacja stopniowo się stabilizuje po poważnej awarii sieci gazowej z 11 lutego, narasta dyskusja o jej przyczynach i sposobie zarządzania kryzysem. W środę rano zakończono operację przywracania dostaw gazu prowadzoną metodą od drzwi do drzwi. Spośród 12 000 liczników objętych przerwą w dostawach 9 000 ponownie uruchomiono. Osoby, których nie było w domu podczas wizyty techników, zostały poproszone o kontakt z operatorem Ores telefonicznie lub w jednym z punktów informacyjnych utworzonych w mieście. Równolegle sprawa nabiera wymiaru politycznego, a wezwania do przeprowadzenia niezależnego dochodzenia są coraz częstsze.
Politycy domagają się wyjaśnień
Awaria szybko stała się przedmiotem sporu politycznego. Przewodniczący partii MR Georges-Louis Bouchez opublikował w środę wpis w mediach społecznościowych, w którym zapytał, jak i dlaczego mogło dojść do tak rozległej awarii sieci. Zażądał przeprowadzenia szczegółowego dochodzenia przez niezależny podmiot zewnętrzny oraz debaty parlamentarnej mającej ustalić dokładne okoliczności zdarzenia.
Wcześniej doszło do publicznej wymiany zdań między burmistrzem Mons Nicolasem Martinem (PS) a premierem Walonii Adrienem Dolimontem (MR). Burmistrz zarzucił władzom regionalnym niewystarczającą reakcję, natomiast premier Walonii odpowiedział, że minister energii regionu podjęła wszelkie niezbędne działania, kontaktując się zarówno z gubernatorem prowincji, jak i z operatorem Ores.
Przyczyna awarii – usterka mechaniczna
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że źródłem problemu była awaria elementu o charakterze czysto mechanicznym. Fernand Grifnée, dyrektor generalny Ores – operatora obsługującego około 75 procent terytorium Walonii – wyjaśnił, że regulator ciśnienia, pozbawiony komponentów elektronicznych, przestał prawidłowo działać. W efekcie doszło do wzrostu ciśnienia w sieci, co uruchomiło kaskadowo systemy zabezpieczające.
Czy był to zwykły zbieg okoliczności? Szef Ores poinformował, że prowadzone są dodatkowe analizy mające wykluczyć inne scenariusze, jednak spółka jest w 99,9 procent przekonana, że chodziło o prostą usterkę mechaniczną. Jednocześnie Grifnée przyznał, że w ciągu piętnastu lat pracy nie spotkał się z podobnym przypadkiem.
Niedoinwestowanie sieci gazowej?
W debacie publicznej pojawiły się sugestie o możliwym niedoinwestowaniu infrastruktury gazowej, zwłaszcza w kontekście dążenia do neutralności klimatycznej do 2050 r., które rodzi pytania o przyszłość tej sieci. Choć wydatki inwestycyjne w Walonii są obecnie niższe niż w rekordowym 2022 r., Ores zdecydowanie odrzuca zarzuty o zaniedbania. Grifnée podkreśla, że spółka przeznacza około 90 milionów euro rocznie na utrzymanie i modernizację sieci gazowej, a stacje redukcyjne przechodzą przeglądy co dwa lata. Jego zdaniem teza o złym stanie technicznym infrastruktury jest zbyt daleko idącym uproszczeniem.
Tysiące gospodarstw domowych bez gazu przez kilka dni
Skala konsekwencji była jednak wyjątkowa. Bez gazu przez kilka dni pozostawały tysiące gospodarstw domowych, a także domy opieki, żłobki i sklepy. W czwartek władze Mons uruchomiły plan kryzysowy, obejmujący rozdawanie grzejników elektrycznych i koców oraz udostępnienie ogrzewanych pomieszczeń i pryszniców.
Przywrócenie dostaw okazało się złożonym i czasochłonnym procesem. Najpierw należało indywidualnie zamknąć wszystkie 12 000 liczników – w piątek po południu uzyskano nawet nakaz sądowy pozwalający wejść do ostatnich zamkniętych lokali z udziałem komorników. Następnie Ores musiał oczyścić instalacje i ponownie napełnić gazem 74 kilometry sieci objętej awarią, co zajęło więcej czasu, niż początkowo przewidywano. Ostatnim etapem było osobne uruchamianie każdego licznika.
Zarzuty o zbyt późne przyjęcie pomocy
Część komentatorów zarzuca operatorowi, że zbyt późno zdecydował się na skorzystanie z pomocy zewnętrznej – dopiero we wtorek przyjęto wsparcie techników z Resa, innego walońskiego operatora. Ores tłumaczy, że początkowo konieczne było uporządkowanie działań i opracowanie planu operacyjnego, a na wczesnym etapie własne zespoły były wystarczające. Później spółka przyjęła także pomoc od brukselskiego Sibelga, walońskiego Resa, flamandzkiego Fluvius oraz francuskiego GRDF.
Grifnée przyznaje, że tempo działań może zostać poddane analizie, i zapowiada przegląd procedur – zarówno harmonogramów konserwacji, jak i planów kryzysowych. Wskazuje m.in., że trudności z uzyskaniem dostępu do zamkniętych mieszkań mogły zostać niedoszacowane. Jednocześnie zaznacza, że sytuacji o takiej skali nie da się rozwiązać w ciągu jednego dnia.
Grupa robocza i zapowiedź kontroli regulatora
Ocena przyczyn i przebiegu awarii nie ograniczy się do wewnętrznej analizy Ores. François Boisseleau, sekretarz generalny Synergrid – organizacji zrzeszającej belgijskich operatorów sieci gazowych i elektrycznych – zapowiedział powołanie grupy roboczej, której zadaniem będzie wyciągnięcie wniosków z tego zdarzenia. Jednocześnie waloński regulator rynku energii Cwape zwrócił się do Ores o szczegółowe wyjaśnienia. Niewykluczone jest również wszczęcie dochodzenia z inicjatywy władz Walonii.