Temat rytualnego obrzezania żydowskich chłopców ponownie stał się przedmiotem publicznej debaty w Belgii po kontrowersyjnym wpisie amerykańskiego ambasadora. Praktyka ta, głęboko zakorzeniona w tradycji judaizmu, rodzi pytania dotyczące jej przebiegu, skali w Belgii oraz potencjalnych zagrożeń zdrowotnych. Uzyskanie jednoznacznych odpowiedzi okazuje się jednak trudne.
Ambasador USA wywołał debatę
Ambasador Stanów Zjednoczonych w Belgii Bill White publicznie odniósł się do kwestii rytualnych obrzezań, apelując o umorzenie śledztwa prowadzonego wobec trzech żydowskich obrzezaczy podejrzewanych o nielegalne wykonywanie zabiegów. Tymczasem obrzezanie chłopców jest w Belgii praktyką szeroko rozpowszechnioną i najczęściej przeprowadzaną przez osoby niebędące lekarzami.
Skala zjawiska trudna do oszacowania
Dokładna liczba obrzezań wykonywanych rocznie w Belgii nie jest znana. Wiadomo jednak, że niemal każdy mężczyzna należący do społeczności żydowskiej został poddany temu zabiegowi. Profesor prawa żydowskiego Henri Rosenberg podkreśla, że to wielowiekowa tradycja, praktykowana w Belgii od około 80 lat i obecna we wszystkich nurtach judaizmu – od liberalnego po ortodoksyjny.
Ralph Pais z Forum Organizacji Żydowskich (FJO) oraz Żydowskiego Centrum Informacji i Dokumentacji (JID) określa obrzezanie jako element tożsamości religijnej. Szacuje się, że w Belgii mieszka około 40 000 osób wyznania mojżeszowego, co oznacza, że około 20 000 mężczyzn przeszło ten zabieg.
Nie wiadomo natomiast, ile obrzezań wykonuje się rocznie ani jaki odsetek przeprowadzają lekarze, a jaki mohele – rytualni obrzezacze. Arie Van de Kamp z JID wskazuje, że zdecydowana większość zabiegów odbywa się u moheli, a tylko niewielka część w środowisku medycznym. Nie ma też danych, ilu moheli posiada formalne wykształcenie medyczne. Kandydat na mohela przechodzi jednak wieloletnie przygotowanie u boku doświadczonego praktyka oraz – zgodnie z tradycją – dokonuje obrzezania własnego syna.
Przebieg rytualnego obrzezania
Zgodnie z tradycją żydowską obrzezanie odbywa się ósmego dnia po narodzinach chłopca. Zabieg polega na założeniu metalowej płytki nad żołędzią, oddzielającej ją od napletka, a następnie odcięciu wystającej części napletka. Sprzęt jest dezynfekowany – zapewnia Henri Grynberg, jedyny w Belgii lekarz będący jednocześnie mohelem.
Zabieg przeprowadza się bez klasycznego znieczulenia. Grynberg wyjaśnia, że u ośmiodniowego noworodka stosuje się syrop glukozowy podawany do ust, który działa przeciwbólowo przez około 5 minut. Taka metoda bywa wykorzystywana również w szpitalach przy drobnych procedurach u noworodków.
Jeśli stan zdrowia dziecka budzi wątpliwości, zabieg zostaje odłożony. Mohel ocenia m.in. zabarwienie skóry, masę ciała, sposób odżywiania i odruchy. W przypadku jakichkolwiek niepokojących sygnałów obrzezanie nie jest wykonywane.
Kontrowersyjna praktyka odsysania krwi
W części środowisk stosowana jest praktyka metzitzah b’peh, czyli odsysanie krwi z rany ustami. Henri Grynberg potwierdza, że taka forma nadal występuje. Jeśli rodzice nie wyrażają na nią zgody, krew usuwa się przy użyciu strzykawki. Gdy natomiast rodzice tego oczekują, mohel dokonuje odsysania ustami po uprzedniej dezynfekcji jamy ustnej.
Brakuje danych określających skalę tej praktyki w Belgii. Profesor Rosenberg uznaje ją za marginalną i wskazuje, że obecnie najczęściej stosuje się pipetę, ponieważ wiele osób obawia się zakażeń. Ralph Pais twierdzi, że zwyczaj ten praktykowany jest wyłącznie w niewielkich ultraortodoksyjnych środowiskach i sam nie zetknął się z nim podczas licznych ceremonii.
Rzetelne dane międzynarodowe są również ograniczone. W Nowym Jorku – mieście z największą populacją żydowską poza Izraelem – szacowano dekadę temu, że rocznie odbywa się około 3 000 takich zabiegów.
Ryzyko powikłań – trudne do oszacowania, ale realne
Ralph Pais utrzymuje, że nie odnotowano powikłań, porównując zabieg do przekłuwania nosa. Zweryfikowanie tej tezy na podstawie danych z Belgii jest jednak bardzo trudne.
Piet Hoebeke, urolog i dziekan Wydziału Medycyny i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu w Gandawie, podkreśla, że zdarzenia mające miejsce poza szpitalami są słabo raportowane. Ewentualne komplikacje bywają rozwiązywane wewnątrz społeczności, co utrudnia ich dokumentowanie. Tymczasem ryzyko istnieje – wędzidełko pod żołędzią może silnie krwawić, a w warunkach szpitalnych dostępny jest specjalistyczny sprzęt do opanowania takiego krwotoku.
Na pytanie, czy obrzezania rytualne są mniej bezpieczne niż te wykonywane w placówkach medycznych, Hoebeke nie udziela jednoznacznej odpowiedzi. Brakuje dużych metaanaliz pozwalających na wiarygodne porównanie, a wiedza opiera się głównie na pojedynczych przypadkach. Lekarz przyznaje jednak, że w swojej praktyce widział poważne powikłania, w tym zakażenia i amputacje. W jednym przypadku metalowa płytka przesunęła się, powodując częściowe odcięcie żołędzi.
Holenderska Rada Medyczna ostrzega
Holenderska Rada Medyczna wskazała, że obrzezanie – wbrew obiegowym opiniom – wiąże się z ryzykiem powikłań, takich jak krwotoki, zakażenia, zwężenie cewki moczowej, a w skrajnych sytuacjach nawet zgon. W późniejszym wieku mogą wystąpić również problemy natury seksualnej. Wnioski te dotyczą wszystkich form obrzezania – zarówno przeprowadzanych przez lekarzy, jak i poza systemem opieki zdrowotnej, a także obrzezań w społeczności muzułmańskiej.
Odsysanie krwi ustami niesie udowodnione zagrożenie
Jeden aspekt nie budzi jednak większych wątpliwości. Odsysanie krwi ustami znacząco zwiększa ryzyko zakażeń. Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) wskazuje, że noworodki poddane takiej procedurze są 3,4 razy bardziej narażone na zakażenie wirusem opryszczki. W Nowym Jorku w latach 2000-2015 w ten sposób zakaziło się 17 niemowląt – dwoje z nich zmarło, a kolejne dwoje doznało poważnych uszkodzeń mózgu.