Flamandzcy socjaliści z partii Vooruit, będącej częścią koalicji rządowej, złożyli w środę w Izbie Reprezentantów projekt ustawy przewidujący wprowadzenie premii siły nabywczej w 2026 r. oraz w kolejnych latach. Partia powołuje się na najnowszy raport Centralnej Rady Gospodarczej (CCE), który – w jej ocenie – potwierdza istnienie wystarczającej marży do podniesienia wynagrodzeń. Przyjęcie projektu stoi jednak pod znakiem zapytania, ponieważ kluczowi partnerzy koalicyjni, N-VA i MR, podchodzą do tej propozycji z rezerwą.
Raport CCE jako argument za podwyżkami
Już kilka tygodni temu Vooruit zapowiadała, że chce przywrócenia premii siły nabywczej, uzależniając ten krok od potwierdzenia odpowiedniej przestrzeni płacowej. Opublikowany w środę raport śródokresowy CCE jest – zdaniem ugrupowania – takim potwierdzeniem. Partia argumentuje, że prognozowany wzrost wynagrodzeń w państwach sąsiednich na lata 2025 i 2026 został niedoszacowany, co w praktyce oznacza większą przestrzeń do podwyżek płac w Belgii.
Projekt ustawy złożyła posłanka Anja Vanrobaeys. Podkreśla ona, że jeśli przedsiębiorstwa osiągają zyski, naturalne jest, aby pracownicy również czerpali z nich korzyści. W jej ocenie osoby codziennie wykonujące swoją pracę powinny otrzymać adekwatne wynagrodzenie za swój wysiłek. Propozycja obejmuje okres od 2026 do 2031 r.
Propozycja lidera partii z kongresu noworocznego
Inicjatywa legislacyjna nie jest zaskoczeniem. Przewodniczący Vooruit Conner Rousseau zapowiedział przywrócenie premii siły nabywczej już podczas noworocznego kongresu partii. Złożony w Izbie projekt ustawy stanowi realizację tej deklaracji. Według ugrupowania belgijskie przedsiębiorstwa osiągają obecnie „historycznie” bardzo dobre wyniki finansowe, jednak – jak twierdzi partia – nie przekłada się to na sprawiedliwszy podział wypracowanej wartości dodanej na rzecz pracowników.
Trudna droga przez koalicję
Perspektywa uchwalenia projektu pozostaje niepewna. N-VA, partia premiera Barta De Wevera, otwarcie sprzeciwia się wprowadzeniu premii siły nabywczej. Minister gospodarki David Clarinval z MR podkreśla natomiast, że historyczny handicap płacowy Belgii wobec państw sąsiednich nadal istnieje, co – jego zdaniem – wymaga ostrożności w podejmowaniu decyzji o dodatkowych podwyżkach.
Opozycja: porzucić retorykę o handicapie płacowym
Z ław opozycji stanowisko zabrała Partia Pracy Belgii (PTB), która uznaje narrację o handicapie płacowym za nieuzasadnioną. Ugrupowanie ponownie wezwało do rezygnacji z rządowego planu dwukrotnego ograniczenia automatycznej indeksacji wynagrodzeń. PTB domaga się także przeglądu ustawy z 1996 r. o konkurencyjności, wskazując ją jako główną przeszkodę dla realnego wzrostu płac w Belgii.