Przyszłość europejskiej współpracy w sektorze zbrojeniowym stanęła pod znakiem zapytania. Belgijski minister obrony Theo Francken ocenił, że projekt myśliwca szóstej generacji SCAF można uznać za zakończony, i zapowiedział ponowną analizę belgijskiego podejścia do tego programu. Bezpośrednim impulsem były wypowiedzi kanclerza Niemiec Friedricha Merza, który zakwestionował zasadność dalszej realizacji wspólnego przedsięwzięcia lotniczego z Francją. Belgia, dotąd uczestnicząca w SCAF jako obserwator i jednocześnie użytkownik amerykańskich F-35, rozważa obecnie przystąpienie do konkurencyjnego projektu Tempest.
Merz podaje w wątpliwość sens współpracy
W wywiadzie opublikowanym w środę kanclerz Merz powiedział w podcaście Machtwechsel, że Niemcy nie potrzebują takiego samego samolotu jak Francja. Jak wyjaśnił, Paryż oczekuje od nowej generacji myśliwców zdolności do przenoszenia broni jądrowej oraz operowania z pokładu lotniskowca – wymogów, których Bundeswehra obecnie nie stawia. Kanclerz postawił pytanie, czy oba państwa mają wolę i środki, by rozwijać dwie różne konstrukcje, skoro Francja chce maszyny odpowiadającej wyłącznie jej kryteriom. Zaznaczył, że jeśli tej rozbieżności nie uda się rozwiązać, „projektu nie będzie można kontynuować”, dodając, że inne państwa europejskie są gotowe do współpracy z Berlinem.
Belgijski status obserwatora i plany inwestycyjne
Minister Francken odniósł się do sprawy w krótkim wpisie na platformie X, stwierdzając, że „SCAF nie żyje według kanclerza Niemiec” oraz że Belgia – jako obserwator programu – „przedefiniuje swoje stanowisko”. W poprzedniej kadencji parlamentarnej kraj uzyskał status obserwatora w projekcie, obok Francji, Niemiec i Hiszpanii, i zapowiadał przeznaczenie 60 milionów euro na badania i rozwój. Przyjęta przez rząd Barta De Wevera strategiczna wizja obronności przewidywała możliwość przystąpienia do SCAF jako pełnoprawny partner, pod warunkiem realnego udziału belgijskiego przemysłu obronnego.
Spory wokół SCAF i decyzja o F-35
Trudności związane z projektem nie są nowe i nie ograniczają się wyłącznie do napięć między Paryżem a Berlinem. Francuski koncern lotniczy Dassault, jeden z głównych filarów SCAF, od dawna sceptycznie odnosi się do belgijskiego zaangażowania. Źródłem napięć jest decyzja Belgii z 2018 r. o zakupie amerykańskich F-35 zamiast samolotów Dassaulta – wybór, który ma zostać powtórzony poprzez nabycie kolejnych 11 maszyn. W lipcu prezes Dassaulta Eric Trappier stwierdził wprost, że udział Belgii w SCAF przy jednoczesnym zakupie F-35 byłby „prawdziwym kpieniem” ze strony Brukseli.
Alternatywa w postaci projektu Tempest
Zarówno minister Francken, jak i premier Bart De Wever dotychczas opowiadali się za jednym, wspólnym europejskim programem myśliwca przyszłości. W obecnej sytuacji alternatywą staje się projekt Tempest, realizowany w Europie przez Wielką Brytanię i Włochy. To właśnie ten kierunek może w najbliższym czasie stać się nowym punktem odniesienia dla belgijskiej strategii obronnej.