W pierwszych sześciu miesiącach 2026 r. około 5 200 osób bezrobotnych w prowincji Limburgia utraci prawo do zasiłku dla bezrobotnych. Tak wynika z danych flamandzkiej służby zatrudnienia VDAB, opracowanych na wniosek agencji rozwoju gospodarczego POM Limburg. Szczególny niepokój budzi fakt, że aż 42 procent osób objętych zmianą to osoby z ograniczeniami zdrowotnymi utrudniającymi im aktywność zawodową. Dla porównania, średnia dla całej Flandrii wynosi 33 procent. Zmiana jest efektem decyzji rządu premiera Barta De Wevera o ograniczeniu okresu pobierania zasiłku – osoby pozostające bez pracy dłużej niż dwa lata tracą prawo do świadczenia.
Kto straci zasiłek?
Grupa 5 200 osób stanowi około 19 procent wszystkich poszukujących pracy w Limburgii, co odpowiada średniej flamandzkiej. Z danych VDAB wynika, że wśród zagrożonych utratą świadczenia przeważają osoby w wieku 40 i 50 lat. Blisko połowa długotrwale bezrobotnych ma niskie kwalifikacje zawodowe – pod tym względem Limburgia nie odbiega od innych prowincji Flandrii.
Wyraźną różnicą jest natomiast wyższy odsetek osób z ograniczeniami zdrowotnymi. Jak wyjaśnia Joris Philips z VDAB, pojęcie to obejmuje szerokie spektrum problemów – zarówno natury psychicznej, jak i fizycznej – które utrudniają podjęcie i utrzymanie zatrudnienia. Osoby te są szczególnie narażone na negatywne konsekwencje reformy.
Philips wskazuje, że wyższy udział takich przypadków w Limburgii może mieć związek ze starzeniem się społeczeństwa, które w tej prowincji postępuje szybciej niż w innych częściach Flandrii. Wraz z wiekiem rośnie ryzyko problemów zdrowotnych ograniczających zdolność do pracy. VDAB oferuje tym osobom dodatkowe wsparcie, kierując je m.in. do sektora ekonomii społecznej oraz do tzw. przedsiębiorstw dostosowanych (maatwerkbedrijven).
Jak działają przedsiębiorstwa dostosowane?
Jednym z podmiotów działających w tym obszarze jest limburskie przedsiębiorstwo dostosowane Bewel, które zatrudnia około 1 900 osób mających trudności na rynku pracy. Liesbeth Gerrit, dyrektor ds. zatrudnienia w Bewel, wyjaśnia, że warunkiem przyjęcia jest uzyskanie specjalnego statusu potwierdzającego określone ograniczenie zdrowotne. Nowi pracownicy rozpoczynają od pracy w wewnętrznej fabryce szkoleniowej, gdzie zdobywają podstawowe kompetencje – od dyscypliny i współpracy po umiejętności techniczne. Celem jest przygotowanie ich do funkcjonowania na rynku pracy z większą pewnością siebie i odpowiednimi kwalifikacjami.
Po zakończeniu etapu szkoleniowego pracownicy podejmują zatrudnienie w jednej z ośmiu lokalizacji Bewel w Limburgii lub w pobliskich firmach. Zakres wykonywanych zadań jest zróżnicowany – obejmuje m.in. pakowanie, sitodruk, montaż rowerów elektrycznych czy składanie skrzynek elektrycznych. Gerrit podkreśla, że jako przedsiębiorstwo dostosowane Bewel elastycznie ustala wymiar czasu pracy – dla części osób jest to pełen etat, dla innych 50 lub 75 procent etatu.
Największy wpływ w małych gminach
Skrócenie okresu pobierania zasiłku najmocniej odbija się w dużych miastach Flandrii, takich jak Antwerpia czy Gandawa. W Limburgii w liczbach bezwzględnych najwięcej osób straci świadczenie w Hasselt – 603 osoby – oraz w Genk, gdzie dotyczy to 528 osób.
Proporcjonalnie jednak największe skutki reforma przyniesie w mniejszych gminach. W Voeren zasiłek utraci co czwarty bezrobotny, a w Hamont-Achel ponad 23 procent osób poszukujących pracy. Władze Hamont-Achel przygotowały się na wzrost liczby osób potrzebujących wsparcia, zatrudniając dodatkowego pracownika w ośrodku pomocy społecznej CPAS/OCMW. Jak informuje radny Serge Vanderlinden (CD&V Plus), gmina spodziewała się zwiększonego obciążenia swoich służb.
Również w Voeren skutki reformy są odczuwalne. Burmistrz Joris Gaens (Voerbelangen) przyznaje, że urząd prowadzi rekrutację w związku z odejściem jednego z pracowników, jednak w praktyce potrzebny byłby jeszcze jeden etat, aby sprostać rosnącej liczbie spraw.
Radny z Hamont-Achel zaznacza jednocześnie, że nie wszystkie osoby tracące zasiłek zwracają się o pomoc do CPAS/OCMW. Z doświadczeń poprzedniej fali zmian wynika, że wniosek o zasiłek socjalny złożyło około 40 procent zainteresowanych, a prawo do świadczenia przyznano ostatecznie jedynie co czwartej z nich. Choć służby nie odnotowują masowego napływu wniosków, sytuacja pozostaje pod stałą obserwacją.