Prokuratura w Halle-Vilvoorde wniosła we wtorek o wymierzenie kary sześciu miesięcy pozbawienia wolności 25-letniemu mieszkańcowi Pajottegem, który w czerwcu 2024 r. miał skierować samochód w stronę policjanta podczas interwencji drogowej. Zdaniem oskarżyciela funkcjonariusz został zmuszony do gwałtownego odskoczenia, aby uniknąć potrącenia. Oskarżony utrzymuje, że wpadł w panikę i zaprzecza, by działał celowo. Ogłoszenie wyroku zaplanowano na 17 marca 2026 r.
Zdarzenie podczas interwencji drogowej
Do sytuacji doszło 16 czerwca 2024 r., gdy patrol lokalnej policji z regionu Pajottenland prowadził czynności w związku z wypadkiem drogowym. W pewnym momencie w ich kierunku nadjechał samochód poruszający się z dużą prędkością i emitujący wyraźny hałas. Funkcjonariusze dali kierowcy sygnał do zwolnienia. Według ustaleń prokuratury mężczyzna zignorował polecenia i kontynuował jazdę, zmuszając jednego z policjantów do szybkiego uskoku na bok. Następnie pojazd oddalił się z miejsca zdarzenia, częściowo poruszając się po chodniku. Policji udało się jednak ustalić tożsamość kierowcy dzięki spersonalizowanym tablicom rejestracyjnym.
Oskarżony początkowo wskazywał na kolegę
25-latek, określany inicjałem T., początkowo twierdził, że tego dnia za kierownicą siedział jego znajomy. Dopiero bezpośrednio przed rozprawą przed sądem karnym przyznał, że to on prowadził samochód. Jak ujawniła prokuratura, mężczyzna wyjaśnił, że w chwili zdarzenia był pod wpływem marihuany i spanikował na myśl o kontroli drogowej. Obawiał się konsekwencji, ponieważ w przeszłości był już karany za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu i narkotyków.
Żądania prokuratury i linia obrony
Prokuratura domaga się sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu, pod warunkiem podjęcia przez oskarżonego terapii związanej z używaniem narkotyków. Sam zainteresowany kwestionuje jednak, by był osobą uzależnioną, i stanowczo zaprzecza, jakoby próbował potrącić policjanta. Zgodnie z linią obrony nie poruszał się z nadmierną prędkością, a jego samochód jest po prostu głośny. T. twierdzi, że został zaskoczony nagłą obecnością funkcjonariusza na jezdni i odruchowo zjechał na bok, nie mając zamiaru doprowadzić do zderzenia.