Thomas Rorive, były dziennikarz publicznej telewizji RTBF i niegdyś jedna z rozpoznawalnych twarzy programu śledczego, odpowiada przed sądem karnym w Brukseli za zarzuty gwałtu oraz molestowania seksualnego. Podczas wtorkowej rozprawy obrona wnioskowała o uniewinnienie, przekonując, że pokrzywdzona wyraziła zgodę na zbliżenie. Prokuratura zdecydowanie sprzeciwiła się tej linii argumentacji, podtrzymując żądanie kary sześciu lat bezwzględnego pozbawienia wolności oraz pięcioletniego nadzoru sądu penitencjarnego. Ogłoszenie wyroku zaplanowano na 25 marca 2026 r.
Piętnaście argumentów obrony
Mecenas Jean-Pierre Buyle, obrońca Thomasa Rorive’a i były dziekan brukselskiej palestry, przedstawił swoje stanowisko w piętnastu punktach. Wskazywał m.in., że kobieta oznaczona w aktach jako B. dobrowolnie udała się w styczniu 2021 r. do mieszkania oskarżonego w Mons, po wcześniejszym kontakcie nawiązanym za pośrednictwem mediów społecznościowych. Obrońca odwołał się również do trzech zdjęć wyodrębnionych z nagrania z domowego monitoringu byłego dziennikarza. Według niego przedstawiały one sytuacje świadczące o braku przymusu, a zachowanie pokrzywdzonej miało wskazywać na jej aktywność i zaangażowanie.
Ostra riposta prokuratury
Stanowisko obrony spotkało się z jednoznaczną reakcją przedstawicielki prokuratury. Zastępczyni prokuratora królewskiego podkreśliła, że w 2026 r. nie powinno być konieczne przypominanie, iż brak fizycznego przymusu nie jest równoznaczny ze zgodą. Jak zaznaczyła, argumenty obrony są nie tylko niestosowne, ale też sprzeczne z obowiązującą definicją zgody w prawie karnym, przywołując stosowny przepis kodeksu karnego.
Prokuratorka zwróciła uwagę, że nie sposób wyciągać wniosków o istnieniu zgody na podstawie trzech wybranych kadrów z nagrania, którego pełnej wersji nie przedstawiono sądowi. Podkreśliła wyraźnie, że pozycja seksualna nie stanowi dowodu zgody, a sama zgoda – nawet jeśli została udzielona – może zostać cofnięta w dowolnym momencie.
Ostatnie słowo oskarżonego
W swoim końcowym wystąpieniu Thomas Rorive odniósł się do przebiegu procesu, zaznaczając, że szczególnie dotknęły go sugestie, jakoby był zagrożeniem dla społeczeństwa. Zapewnił, że nigdy nim nie był i nie będzie. Zwrócił się również do sądu z apelem, argumentując, że ewentualna kara sześciu lat więzienia oznaczałaby rozłąkę z jego synem, co – jak stwierdził – miałoby negatywne konsekwencje dla dziecka.
Poza zarzutem gwałtu Rorive odpowiada także za molestowanie seksualne koleżanki z RTBF, do którego miało dojść podczas imprezy pracowniczej w październiku 2021 r.
Wyrok w sprawie ogłosi 54. izba sądu karnego w Brukseli 25 marca 2026 r.