Związki zawodowe działające przy belgijskich nadawcach publicznych – flamandzkiej VRT oraz frankofońskiej RTBF – wystosowały wspólny apel o bojkot Konkursu Piosenki Eurowizji. Jako powód wskazują udział Izraela w tegorocznej edycji wydarzenia, zaplanowanej w Wiedniu, oraz trwającą przemoc w Strefie Gazy. Inicjatywa ta wpisuje się – jak podkreślają organizatorzy – w szerszy ruch międzynarodowy, w ramach którego część państw europejskich zrezygnowała już z udziału w konkursie.
Trzeci rok protestów z rzędu
Ilse Orbaen z socjalistycznego związku zawodowego ACOD wyjaśniła, że tegoroczna akcja jest kontynuacją działań prowadzonych od trzech lat. W pierwszym roku protestu związkowcy przerwali transmisję, wywieszając transparent. W ubiegłym roku do inicjatywy dołączyła organizacja Oxfam. Obecnie protest ma charakter dwujęzyczny – przedstawiciele związków z VRT i RTBF działają wspólnie, przy wsparciu organizacji społeczeństwa obywatelskiego.
W holu siedziby nadawcy przy avenue de Reyers ustawiono drewniane lalki, które tworzą napis „Boycott Eurovision”. Do kierownictwa obu stacji skierowano również list w dwóch językach, zawierający konkretne postulaty.
Odmienne postulaty wobec VRT i RTBF
Związki zawodowe ACOD (przy VRT) oraz CGSP (przy RTBF) przedstawiły różne żądania wobec poszczególnych nadawców. W przypadku RTBF domagają się rezygnacji z wysłania belgijskiego reprezentanta na konkurs. W czwartek stacja ma oficjalnie zaprezentować artystę, który miałby reprezentować Belgię podczas Eurowizji w Wiedniu. Wobec VRT postulują natomiast odstąpienie od transmitowania wydarzenia.
Szerszy kontekst międzynarodowy
Eric Tamundele z CGSP zaznaczył, że działania belgijskich związkowców są częścią szerszej mobilizacji międzynarodowej. Jak wskazał, Hiszpania, Holandia i Irlandia podjęły już decyzję o bojkocie konkursu. Również w innych państwach, m.in. na Malcie i w Grecji, związki zawodowe prowadzą inicjatywy mające na celu zablokowanie transmisji Konkursu Piosenki Eurowizji.