Rada Stanu unieważniła jeden z dwóch kluczowych mechanizmów przygotowanych przez rząd federalny, które miały obniżyć rachunki za energię elektryczną dużym zakładom przemysłowym w Belgii. Decyzja ogłoszona 11 lutego 2025 r. dotyczyła zastosowania europejskich ram Cisaf i wywołała poważne wątpliwości co do przyszłości tzw. normy energetycznej – narzędzia, na które belgijski przemysł czeka od ponad piętnastu lat. Stawka jest znacząca: na cały okres kadencji rząd zarezerwował na ten cel niemal miliard euro. Organizacje pracodawców ostrzegają, że deindustrializacja kraju postępuje z miesiąca na miesiąc, a bez szybkich decyzji proces może stać się nieodwracalny.
Czym jest norma energetyczna i dlaczego przemysł na nią czeka
Belgisjki przemysł od ponad 15 lat domaga się wprowadzenia normy energetycznej, projektowanej na wzór normy płacowej. Jej celem ma być powstrzymanie dalszego spadku konkurencyjności firm wynikającego z wyższych – niż u sąsiadów – kosztów energii. Założenie jest proste: ceny energii w Belgii miałyby być regularnie porównywane z cenami w krajach ościennych, a gdyby różnice okazały się niekorzystne, państwo mogłoby interweniować, by ograniczyć ten handicap.
Już rząd Vivaldi przyjął w 2024 r. ramy prawne dla tego rozwiązania, przewidując mechanizm obniżenia taryf przesyłowych wzorowany na modelu francuskim, tak aby uniknąć zarzutów Komisji Europejskiej o niedozwoloną pomoc państwa. Ponieważ jednak gabinet De Croo działał wówczas jako rząd tymczasowy, nie mógł uruchomić potrzebnego budżetu ani wprowadzić mechanizmu w życie.
Podwójny mechanizm rządu De Wevera
Rząd Arizona, który przejął ster po koalicji Vivaldi, wpisał normę energetyczną wśród najważniejszych priorytetów. Umowa koalicyjna zapowiadała obniżenie taryf sieci przesyłowej dla energochłonnych gałęzi przemysłu do poziomu państw sąsiednich – bez obciążania pozostałych użytkowników sieci i z uwzględnieniem ograniczeń budżetowych.
Przygotowanie konkretnej formuły okazało się jednak czasochłonne. Minister energii Mathieu Bihet (MR) uznał, że rozwiązanie proponowane wcześniej przez minister Van der Straeten spełniałoby unijne wymogi jedynie przez rok. Dlatego postanowił skonsultować własny projekt z Komisją Europejską, by zapewnić mu stabilność prawną.
Po serii zmian rząd De Wevera zatwierdził 23 grudnia normę energetyczną opartą na dwóch filarach. Pierwszy przewidywał wykorzystanie ram Cisaf – instrumentu przyjętego przez Komisję Europejską w czerwcu 2025 r. w ramach paktu na rzecz czystego przemysłu, który pozwala państwom członkowskim tymczasowo obniżać ceny energii elektrycznej dla przedsiębiorstw energochłonnych. Drugi miał zapewnić trwałą redukcję taryf przesyłowych dzięki wprowadzeniu nowej pozycji taryfowej do ustawy o energii elektrycznej, co umożliwiłoby regulatorowi Creg obniżenie stawek sieci wysokiego napięcia dla wybranych profili odbiorców. Aby koszty nie zostały przerzucone na innych konsumentów – małe i średnie firmy oraz gospodarstwa domowe – rząd planował zrekompensować je obniżką akcyzy.
Na realizację całości przewidziano budżet bliski miliardowi euro: 644 miliony zapisane już w budżecie federalnym na 2026 r. i kolejne lata, uzupełnione o dodatkowe 300 milionów ze strony operatora Fluxys.
Rada Stanu blokuje mechanizm Cisaf
Wstępny projekt ustawy trafił do Rady Stanu 12 stycznia 2025 r. Instytucja ta miała 30 dni na przygotowanie opinii i ogłosiła ją 11 lutego. Rada zakwestionowała pierwszy z dwóch filarów, czyli wykorzystanie ram Cisaf. Wskazała, że planowany system pomocy nie ma ważnej podstawy prawnej i nie może zostać wdrożony, ponieważ uznała tę kompetencję za regionalną, a nie federalną. Odrzucono argumentację państwa belgijskiego i regulatora Creg, którzy przekonywali, że chodzi o element federalnej polityki cenowej, a realizacja na poziomie regionalnym prowadziłaby do istotnych dysproporcji między przedsiębiorstwami.
Drugi mechanizm – obniżenie taryf sieci wysokiego napięcia dla określonych profili odbiorców przemysłowych – nie został natomiast przez Radę Stanu podważony.
Skala kryzysu przemysłowego w Europie i Belgii
Frank Beckx, prezes flamandzkiej organizacji pracodawców Voka, zaapelował w piątek o natychmiastowe działania władz, podkreślając, że szybkie i trwałe obniżenie kosztów energii ma dla przedsiębiorstw znaczenie fundamentalne. Z kolei Peter Claes, dyrektor Febeliec – federacji dużych przemysłowych odbiorców energii – stwierdził wprost, że deindustrializacja ma charakter głęboki i strukturalny, a sytuacja wymaga zdecydowanych kroków.
Problem dotyczy całej Europy. W ciągu ostatnich dwóch lat zamknięto na kontynencie 101 zakładów przemysłowych, zlikwidowano 75 000 miejsc pracy, a z aktywów europejskiego przemysłu ubyło 70 miliardów euro – przypominał w ubiegłym tygodniu Jim Ratcliffe, szef koncernu Ineos, podczas Europejskiego Szczytu Przemysłowego w Antwerpii. Wskazywał też, że ceny gazu dla europejskich firm są 4,6 razy wyższe niż w Stanach Zjednoczonych, a ceny energii elektrycznej 2,4 razy wyższe niż w Chinach, USA czy Indiach.
W Belgii sytuacja jest jeszcze bardziej napięta. Ceny energii elektrycznej są o 12 do 23 procent wyższe niż w krajach sąsiednich, głównie wskutek gwałtownego wzrostu kosztów przesyłu na początku 2025 r. Beckx podkreślił, że konieczność szybkiej reakcji była oczywista już dwa lata temu, a mimo to w samej Belgii zniknęło od tamtej pory co najmniej 15 000 miejsc pracy w przemyśle. Premier Bart De Wever (N-VA) przyznał pod koniec ubiegłego tygodnia, że dla sektorów energochłonnych – takich jak hutnictwo czy petrochemia – obecne warunki są nie do utrzymania. Wskazał normę energetyczną jako pierwszą odpowiedź, równocześnie akcentując potrzebę natychmiastowej redukcji kosztów.
Trudne poszukiwania alternatywnych rozwiązań
Rząd federalny będzie musiał wrócić do projektu normy energetycznej i opracować go na nowo, co nieuchronnie oznacza kolejne opóźnienia. Na tym etapie nie wyznaczono jeszcze żadnego spotkania międzyministerialnego. Dyskusja zapowiada się przy tym jako wyjątkowo złożona. O ile ramy Cisaf pozwalały precyzyjnie wskazać przedsiębiorstwa zagrożone delokalizacją z powodu wysokich cen energii, o tyle mechanizm taryf przesyłowych działa według innych reguł, w tym zasady odzwierciedlania kosztów sieci. Jak zwracają uwagę eksperci, niższe taryfy dla określonych profili odbiorców są możliwe, ale muszą być uzasadnione korzystnym wpływem na sieć – na przykład stabilnym lub antycyklicznym zużyciem. To sprawia, że wsparciem da się objąć jedynie część firm, do których pierwotnie kierowano pomoc.
Wśród omawianych wariantów pojawia się porozumienie, w ramach którego regiony przekazałyby kompetencję Cisaf na poziom federalny. Taki ruch oznaczałby jednak refederalizację, a to najpewniej spotka się ze sprzeciwem N-VA, która już na etapie negocjacji wewnątrz rządu De Wevera zgłaszała zastrzeżenia wobec tego mechanizmu.
Część przemysłowców proponuje działania przez akcyzę, co mogłoby pozwolić na szybką reakcję, ale i tu istnieją wyraźne ograniczenia. Redukcja akcyzy do europejskiego minimum jest już przewidziana dla największych odbiorców przemysłowych. Minister Bihet otrzymał ponadto zadanie sprawdzenia, czy państwo mogłoby sprzedawać energię elektryczną dużym przedsiębiorstwom po preferencyjnych cenach – zwłaszcza energię z przedłużonych reaktorów jądrowych – w formie długoterminowych kontraktów zakupowych (PPA). Komisja Europejska uważnie przygląda się jednak takim umowom, a trudno wyobrazić sobie rozwiązanie, w którym państwo gwarantowałoby Engie rentowność na poziomie 90 euro za MWh, by następnie odsprzedawać tę energię przemysłowi po znacząco niższej cenie.
Regiony: ostrożne otwarcie na współpracę
Skoro kompetencja dotycząca Cisaf należy do regionów, naturalnie pojawia się pytanie, czy to one mogłyby przejąć inicjatywę. Minister Bihet zadeklarował gotowość przekazania regionom doświadczeń wyniesionych z rozmów z Komisją Europejską na temat pomocy państwa.
Gabinet walońskiej minister energii Cécile Neven (MR) nie wyklucza zaangażowania, choć podchodzi do sprawy z rezerwą. Opinia Rady Stanu jest analizowana, a kontakt z gabinetem ministra federalnego jest utrzymywany. Otoczenie minister Neven podkreśla, że konkurencyjność energetyczna przedsiębiorstw to wyzwanie wspólne dla poziomu federalnego i regionalnego. Trwa też wymiana informacji o możliwych synergiach między mechanizmem Cisaf a instrumentami regionalnymi, w tym konwencjami węglowymi. Jednocześnie Walonia przypomina, że równolegle pracuje nad własną regionalną normą energetyczną, ukierunkowaną na regionalne składniki rachunku za energię elektryczną. Na tym etapie gabinet minister Neven uznaje jednak, że dodatkowe decyzje byłyby przedwczesne, dopóki nie zostaną wyjaśnione wszystkie konsekwencje prawne, budżetowe i operacyjne.
Po stronie flamandzkiej, gdzie działa zdecydowana większość energochłonnych przedsiębiorstw, podejście jest podobne. Premier Flandrii Mathias Van Diependaele (N-VA) zapowiedział, że opinia Rady Stanu zostanie przeanalizowana przez rząd flamandzki, a następnie dojdzie do konsultacji z rządem federalnym, aby skoordynować dostępne opcje. Zaznaczył przy tym, że Flandria wdrożyła już szereg działań, w tym kompensację pośrednich kosztów emisji dla firm z sektorów energochłonnych, a także ogłoszony niedawno program inwestycyjny wart 2 miliardy euro, wspierający flamandzkie przedsiębiorstwa inwestujące w nowe technologie i transformację klimatyczną. Drzwi do współpracy pozostają więc otwarte, choć zarówno Flandria, jak i Walonia zachowują daleko idącą ostrożność.