W Mons od niemal tygodnia trwa poważna awaria sieci gazowej, która pozbawiła tysiące mieszkańców ogrzewania, ciepłej wody i możliwości normalnego gotowania. Spośród blisko 12 000 gospodarstw domowych dotkniętych usterką, rozpoczętą w ubiegłą środę, do sieci przywrócono mniej niż połowę odbiorców. Burmistrz Mons Nicolas Martin z PS w rozmowie z RTBF nie krył rosnącej frustracji tempem prac i wezwał operatora ORES do zdecydowanego przyspieszenia działań. Jednocześnie skrytykował brak reakcji ze strony władz regionalnych i federalnych, określając sytuację jako poważne wyzwanie dla całej Walonii.
Tempo przywracania dostaw wciąż zbyt wolne
Nicolas Martin, który dotąd zachowywał umiarkowany ton, we wtorek rano otwarcie wyraził swoje niezadowolenie. Jak zaznaczył, 7 800 gospodarstw domowych nadal pozostaje bez gazu od środowego wieczoru, co oznacza już szóstą kolejną noc bez ogrzewania i ciepłej wody. Burmistrz spodziewał się wyraźnego postępu w centrum miasta – ekipy ORES zapowiadały w poniedziałek ponowne podłączenie od 2 500 do 3 000 odbiorców. Tymczasem we wtorek rano mówiono jedynie o około 600 przywróconych przyłączach, co – w ocenie włodarza – jest wynikiem dalece niewystarczającym.
Martin poinformował, że we wtorek rano rozmawiał telefonicznie z kierownictwem ORES i jasno przekazał, że obecne tempo prac nie może być zaakceptowane. Zażądał zmiany organizacji działań oraz skierowania dodatkowych ekip. Podkreślił, że nie można dopuścić do kolejnych nocy bez ogrzewania dla osób w szczególnie trudnej sytuacji – seniorów, osób chorych czy rodzin z małymi dziećmi. Jak zaznaczył, solidarność bliskich i korzystanie z przenośnych grzejników mają swoje ograniczenia, dlatego operator powinien rozważyć wszelkie możliwości wsparcia, w tym sprowadzenie ekip z północnej Francji, Flandrii lub innych regionów.
Pokoje hotelowe i dodatkowe grzejniki dla najbardziej potrzebujących
W związku z przedłużającą się sytuacją kryzysową burmistrz zapowiedział kolejne działania na poziomie gminy. Wśród rozważanych rozwiązań wymienił rekwirowanie pokoi hotelowych oraz miejsc w schroniskach młodzieżowych dla osób najbardziej dotkniętych brakiem gazu, a także zakup dodatkowych przenośnych grzejników elektrycznych. Martin zapewnił, że władze Mons wykorzystają wszystkie dostępne środki, by wesprzeć mieszkańców w tych wyjątkowych okolicznościach.
Burmistrz podziękował jednocześnie mieszkańcom za dotychczasową postawę, podkreślając ich spokój i odpowiedzialność mimo trudnej sytuacji. Zastrzegł jednak, że cierpliwość nie jest nieograniczona i mieszkańcy mają prawo oczekiwać jasnych informacji oraz realnych perspektyw poprawy w najbliższym czasie.
Każde gospodarstwo wymaga osobnej wizyty technicznej
W terenie działa obecnie około 100 pracowników ORES, którzy zajmują się przywracaniem dostaw. Mieszkańcy Cuesmes i Nimy zostali już ponownie podłączeni do sieci, jednak pełnego powrotu do normalnego funkcjonowania nie spodziewano się przed wtorkowym wieczorem, a możliwe, że dopiero w środę. Rzeczniczka ORES Annabel Vanbéver wyjaśniła, że technicy odwiedzają każde gospodarstwo domowe, przeprowadzając pełną procedurę bezpieczeństwa przed ponownym uruchomieniem gazomierza. Jedna taka wizyta trwa około 10 minut i to właśnie ten czas wyznacza tempo postępu prac.
Martin przyznał, że pierwsza faza działań – zabezpieczenie sieci i zamknięcie zaworów – przebiegła bardzo sprawnie. Odpowiedź mieszkańców była wysoka i wyniosła 93 procent, co było efektem wcześniejszej, aktywnej komunikacji ze strony służb. Jedynie w przypadku 300-400 budynków z 12 000 konieczne były bardziej stanowcze interwencje z udziałem ślusarzy, komorników, a nawet decyzji sądowych, przeprowadzone w piątek i sobotę.
Obecny etap polega jednak na odwróceniu całej procedury – specjaliści muszą wejść do każdego lokalu, by bezpiecznie ponownie otworzyć zawory gazowe. Jest to konieczne ze względu na ryzyko nieszczelności, które już wykryto w kilku miejscach. Burmistrz rozważał zaangażowanie prywatnych instalatorów gazowych w celu przyspieszenia prac, jednak okazało się, że nie mają oni odpowiednich uprawnień do ponownego uruchamiania dostaw gazu w domach. Gmina oddelegowała natomiast własnych pracowników do wsparcia ekip ORES tam, gdzie było to możliwe.
Krytyka pod adresem rządu walońskiego i federalnego
Mimo że kryzys nadal trwa, Nicolas Martin już teraz formułuje wnioski dotyczące zarządzania tego rodzaju sytuacjami na poziomie ponadlokalnym. Otwarcie skrytykował brak reakcji ze strony rządu Walonii oraz rządu federalnego. Jak zaznaczył, elementarną oznaką wsparcia byłby choćby kontakt polityczny ze strony władz. Podkreślił, że nie chodzi mu o spór partyjny, lecz o zwykłą solidarność instytucjonalną w sytuacji, gdy 25 000 mieszkańców Walonii zostało pozbawionych dostępu do gazu. Jak stwierdził, nie otrzymał ani jednego telefonu od któregokolwiek z ministrów.
Zdaniem burmistrza Walonia dysponuje zbyt ograniczonym zapleczem kadrowym, by skutecznie reagować na tak rozległe sytuacje kryzysowe. Po zakończeniu tej sprawy – jak zapowiedział – konieczna będzie dogłębna analiza na szczeblu krajowym. Awaria w Mons objęła 12 000 gospodarstw domowych, lecz gdyby podobne zdarzenie wystąpiło w gęściej zaludnionym mieście i dotknęło 20 000 lub 30 000 osób, państwo mogłoby nie być przygotowane na taką skalę wyzwania. Dlatego – jak podkreślił Martin – potrzebne jest gruntowne podsumowanie z udziałem władz rządowych, aby Belgia była lepiej przygotowana na podobne sytuacje w przyszłości.