Postępowanie dotyczące byłego wicepremiera i byłego komisarza europejskiego Didiera Reyndersa nabiera rozpędu. Ze źródeł sądowych wynika, że Jean-Claude Fontinoy – były przewodniczący zarządu belgijskich kolei państwowych SNCB/NMBS oraz wieloletni bliski współpracownik Reyndersa – został formalnie oskarżony o „udział w zorganizowanej grupie przestępczej” oraz „fałszerstwo dokumentów”. Z kolei Olivier Theunissen, antykwariusz prowadzący działalność przy placu Sablon w Brukseli, usłyszał zarzut „udziału w zorganizowanej grupie przestępczej”. Informacje te potwierdziła prokuratura generalna w Brukseli za pośrednictwem agencji Belga.
Zarzuty nie były zaskoczeniem
O postawieniu zarzutów jako pierwszy poinformował w poniedziałek rano portal Nationale 4, prowadzony przez dziennikarza Philippe’a Engelsa. Serwis nie ujawnił wówczas szczegółów dotyczących charakteru oskarżeń. Już w czerwcu ubiegłego roku przeprowadzono przeszukania w domach Fontinoya i Theunissena. W tym kontekście formalne postawienie zarzutów nie stanowiło zaskoczenia, ponieważ przeszukanie oznacza, że dana osoba jest traktowana jako podejrzana w toczącym się postępowaniu.
Nowe szczegóły dotyczące zarzutów wobec Reyndersa
Didier Reynders został przesłuchany 16 października 2025 r., o czym kilka dni później poinformował dziennik Le Soir. Po zakończeniu czynności śledczych postawiono mu zarzut prania pieniędzy, a jak wynika z najnowszych ustaleń – również „fałszerstwa dokumentów” oraz „udziału w zorganizowanej grupie przestępczej”, czyli takie same zarzuty jak w przypadku dwóch domniemanych współpracowników. Te dodatkowe oskarżenia wobec byłego komisarza europejskiego nie były dotąd publicznie znane. Wszyscy trzej mężczyźni korzystają z domniemania niewinności i na obecnym etapie postępowania nie zdecydowali się na publiczne komentarze.
Hipoteza śledczych: alibi i sfałszowane dokumenty
Z ustaleń medialnych wynika, że śledczy rozważają scenariusz, w którym Didier Reynders miał uzyskać od Jean-Claude’a Fontinoya swoiste alibi, powiązane z jednym lub kilkoma dokumentami uznanymi przez sędziego śledczego przy sądzie apelacyjnym w Brukseli, Oliviera Leroux, za sfałszowane. Jedyna wypowiedź Oliviera Theunissena dla dziennika Le Soir, udzielona w dniu przeszukania jego lokalu, sprowadzała się do zapewnienia, że „nigdy niczego nie sprzedał” Didierowi Reyndersowi. Jednocześnie ustalono, że Fontinoy był stałym klientem brukselskiego antykwariusza.
Wcześniejsze sygnały ostrzegawcze zignorowane przez wymiar sprawiedliwości
Informacje o domniemanej siatce służącej praniu pieniędzy z udziałem trzech podejrzanych pojawiały się już wcześniej. Były funkcjonariusz belgijskiego wywiadu cywilnego (Sûreté de l’État) złożył zawiadomienie w tej sprawie w 2019 r. Wówczas organy ścigania uznały jednak, że przedstawiony materiał dowodowy jest niewystarczający. Autor tamtego zawiadomienia stanie w tym roku przed sądem w innej sprawie – jest oskarżony o zabójstwo swojej teściowej, żony zmarłego barona Guya Ullensa de Schooten.
Podejrzane wpłaty gotówkowe i wygrane na loterii
Według ustaleń śledztwa opisywanego przez Le Soir Didier Reynders miał od 2008 r. prać znaczne kwoty w gotówce. Polityk związany z partią MR regularnie wpłacał środki na swoje konto w banku ING. Po około dziesięciu latach bank zwrócił się do niego z pytaniami dotyczącymi podejrzanych wpłat o łącznej wartości blisko 700 000 euro. W tym okresie, jak wynika z ustaleń, ówczesny komisarz europejski ds. sprawiedliwości i praworządności zaczął intensywnie grać na loterii w stacji benzynowej w pobliżu swojego domu na Uccle. Podczas przeszukania przeprowadzonego w jego drugiej rezydencji w Vissoul w prowincji Liège śledczy znaleźli 7 000 euro w gotówce, w tym banknoty o nominale 500 euro ukryte w koszu na bieliznę – podał tygodnik Le Vif, a informacje te zostały niezależnie potwierdzone przez źródła Le Soir.