W sobotę 14 lutego 2026 r. rano doszło do brutalnego napadu na salon jubilerski Topaas w centrum Asse. Dwóch zamaskowanych mężczyzn zaatakowało właścicielkę sklepu, Gisellę Van Kerckhoven, uderzając ją w głowę. Sprawcy uciekli z biżuterią o wartości szacowanej na kilkadziesiąt tysięcy euro. Dla kobiety, która prowadzi swój zakład od 43 lat, to już trzecie takie zdarzenie. Prokuratura Halle-Vilvoorde wszczęła dochodzenie, jednak dotąd nie ustalono tożsamości napastników.
Napad tuż po otwarciu sklepu
Do zdarzenia doszło wkrótce po otwarciu sklepu, gdy właścicielka zdążyła już obsłużyć pierwszych klientów. Jak relacjonuje Gisella Van Kerckhoven, wejście do salonu wymaga użycia dzwonka, co stanowi dodatkowe zabezpieczenie. Napastnicy wykorzystali jednak moment, gdy jedna z klientek opuszczała lokal – wówczas dwóch mężczyzn w kaskach i strojach motocyklowych wtargnęło do środka. Byli uzbrojeni w młotek.
Jeden z nich natychmiast przeskoczył przez ladę i zażądał otwarcia sejfu oraz kasy. Gdy właścicielka nie reagowała wystarczająco szybko, została uderzona w tył głowy. Następnie sprawcy rozbili kilka gablot i zabrali znaczną ilość biżuterii. Po wszystkim uciekli na dwóch skuterach zaparkowanych w pobliżu sklepu.
Policja bezskutecznie szuka sprawców
Prokuratura Halle-Vilvoorde potwierdziła, że natychmiast po otrzymaniu zgłoszenia rozpoczęto intensywne poszukiwania. Jak dotąd nie natrafiono jednak na ślad pozwalający zidentyfikować sprawców. Dochodzenie w sprawie napadu jest kontynuowane.
Trzeci napad w karierze jubilerki
Dzień po zdarzeniu Gisella Van Kerckhoven wciąż była w szoku. To już trzeci napad, którego doświadczyła w swoim sklepie. W dwóch przypadkach sprawcy byli uzbrojeni. Podczas jednego z wcześniejszych zdarzeń napastnicy wtargnęli nawet do jej sypialni z bronią, zmuszając ją do wydania całego towaru.
Po drugim napadzie właścicielka deklarowała, że nie dopuści do kolejnego takiego przypadku. Tymczasem sytuacja się powtórzyła, co stawia ją przed trudnym wyborem dotyczącym dalszego prowadzenia działalności. Jej dzieci są zdania, że powinna zamknąć salon. Sama przyznaje, że nie wie, czy po tym, co się wydarzyło, będzie w stanie kontynuować pracę. Z drugiej strony podkreśla, że po 43 latach prowadzenia firmy trudno jest jej podjąć decyzję o zakończeniu działalności. W okolicy wielu jubilerów już zamknęło swoje sklepy, a klienci mają nadzieję, że Topaas pozostanie na mapie Asse.