Dany Dumont przez 15 lat pracował jako policjant w strefie Charleroi, również w jednostkach specjalnych GSA. Dziś, jako autor książki „Un flic en taule” (Gliniarz za kratami), opowiada o stopniowym pogorszeniu stanu psychicznego, które doprowadziło go do załamania, postępowania dyscyplinarnego, a w konsekwencji do skazania za pobicie i osadzenia w więzieniu. Jak relacjonuje telewizja RTBF, Dumont wraz z partnerką Stéphanie Goffin wystąpili w audycji Tendances Première, gdzie opisali mechanizmy prowadzące funkcjonariuszy od codziennej służby do osobistej tragedii.
Powołanie, które zamieniło się w ciężar
Dumont wstąpił do policji w wieku 18 lat, kierując się silnym poczuciem misji. Jak sam mówi, był przekonany, że pomaga zmieniać świat na lepsze, nie zauważając, że sam traci równowagę. Przez lata służby w terenie regularnie stykał się ze śmiercią, przemocą, ludzką biedą i dramatycznymi sytuacjami. W trakcie jednej ośmiogodzinnej zmiany policjanci mogą podejmować pięć lub sześć interwencji – od drobnych kradzieży po zabójstwa, od odnalezienia ciała utopionego dziecka po zgłoszenie kradzieży konsoli do gier.
Jak podkreśla były funkcjonariusz, problemem nie jest pojedyncze traumatyczne zdarzenie, lecz ich stałe nagromadzenie bez możliwości realnej regeneracji. Opisuje to jako nieustanne emocjonalne wahania, podczas których kumulują się silne, negatywne przeżycia. „Jesteśmy ludźmi. Nie jesteśmy wyłącznie policjantami w mundurze i kamizelce kuloodpornej, z pancerzem – dosłownie i w przenośni” – mówił w rozmowie z RTBF.
Kultura milczenia w szeregach policji
Zdaniem Dumonta w policji głęboko zakorzeniona jest kultura milczenia. Poczucie lojalności wobec zespołu, obawa przed oceną współpracowników oraz wewnętrzny przymus radzenia sobie samodzielnie sprawiają, że wielu funkcjonariuszy nie szuka pomocy. On sam przez długi czas wypierał problem. Drażliwość, stany depresyjne i napięcie traktował jako nieodłączny element zawodu. W ten sposób mijały kolejne miesiące i lata.
Konsekwencje tej postawy boleśnie odczuła jego rodzina. Dany i Stéphanie wychowują ośmioro dzieci w rodzinie zrekonstruowanej. W domu narastała atmosfera napięcia, pojawiały się wybuchy irytacji, izolacja i głęboka depresja, której ciężar spadał na partnerkę oraz dzieci. Jak zaznacza Dumont, skutki pracy w policji dotykają nie tylko osoby spotykane podczas interwencji, ale również najbliższych funkcjonariuszy.
Partnerka, która zareagowała w porę
Stéphanie Goffin przez pięć lat wspierała partnera w czasie jego pogłębiającej się depresji. Ostatecznie to ona podjęła decyzję o zwróceniu się do przełożonych z prośbą o odebranie mu broni służbowej. Była przekonana, że grozi mu samobójstwo. „Problem polega na tym, że kiedy wracają do domu, zapada cisza. Tłumią w sobie wszystko, co zobaczyli i usłyszeli. To cisza, która niszczy” – mówiła na antenie RTBF.
Braki w systemowej profilaktyce zdrowia psychicznego
Belgijska policja dysponuje narzędziami wsparcia psychologicznego, takimi jak tzw. stress team uruchamiany po szczególnie trudnych zdarzeniach czy służba pomocy policyjnej dla ofiar, która może stanowić pierwszą linię wsparcia także dla samych funkcjonariuszy. Dumont zwraca jednak uwagę na ograniczoną widoczność tych mechanizmów oraz duże różnice w ich dostępności między strefami policyjnymi.
„Po 15 latach służby wciąż nie wiem, jak się z nimi skontaktować” – przyznaje. Jego zdaniem brakuje przede wszystkim systematycznej profilaktyki. Pyta, dlaczego trzeba czekać na dramat, zbyt brutalną interwencję czy wyjątkowo traumatyczne zdarzenie, aby rozpocząć rozmowę o kondycji psychicznej. W jego ocenie sama specyfika pracy policjanta powinna być podstawą do regularnych konsultacji psychologicznych.
W Belgii nie publikuje się danych dotyczących liczby samobójstw wśród policjantów, przypadków wypalenia zawodowego ani problemów ze zdrowiem psychicznym w służbach. Dumont apeluje o wprowadzenie obowiązkowych, regularnych bilansów psychologicznych dla funkcjonariuszy. Obecnie prowadzi również spotkania w szkołach policyjnych, podczas których uświadamia przyszłym policjantom, z jakimi obciążeniami psychicznymi będą musieli mierzyć się w codziennej służbie.