Od 1 stycznia 2026 r. w Belgii obowiązują nowe regulacje zaostrzające dostęp do zasiłku dla bezrobotnych. W praktyce oznacza to, że setki tysięcy osób mogą utracić prawo do świadczeń. Równocześnie belgijska armia – jako instytucja publiczna – nie przyjmuje kandydatów powyżej 50. roku życia, nawet na stanowiska administracyjne. Rozbieżność między polityką rządu a zasadami stosowanymi przez część administracji publicznej wywołuje coraz większe kontrowersje. Jedna z 50-letnich kobiet, matka dwójki dzieci, mówi wprost o hipokryzji systemu, który pozostawia ją bez realnych perspektyw. O sprawie pisze BruxellesToday.
Armia zamyka drzwi przed osobami po pięćdziesiątce
Kobieta krytycznie ocenia zasady rekrutacji do belgijskiej armii. Jak relacjonuje, osoby po 50. roku życia nie mogą już ubiegać się o zatrudnienie w wojsku, nawet w administracji. Jej zdaniem to oczywista dyskryminacja ze względu na wiek, zwłaszcza w przypadku kandydatów posiadających wieloletnie doświadczenie zawodowe.
Podczas jednego z tzw. job day, czyli targów pracy organizowanych przez władze, spotkała się z odmową, którą określa jako upokarzającą. W jej ocenie tego typu wydarzenia mają sprawiać wrażenie intensywnych działań na rzecz walki z bezrobociem, jednak liczba realnych ofert jest niewielka. Przedstawiciel armii obecny przy stoisku rekrutacyjnym odmówił przyjęcia jej CV, wskazując, że osoby po 50. roku życia nie mają szans na zatrudnienie. Jak twierdzi kobieta, przyznał on również, że taka praktyka może być postrzegana jako dyskryminacja, ale obowiązujące zasady nie pozostawiają mu pola manewru.
W pułapce rynku pracy
Przypadek tej 50-letniej kobiety odzwierciedla szerszy problem, z którym mierzą się starsi mieszkańcy Belgii poszukujący zatrudnienia. Wielu z nich wskazuje, że znajdują się w sytuacji bez wyjścia – dla części pracodawców są zbyt wiekowi, dla innych z kolei zbyt doświadczeni lub nadmiernie wykwalifikowani.
Osoby w podobnym położeniu podkreślają, że jeszcze kilka lat temu rynek pracy był bardziej otwarty. Obecnie jednak coraz częściej spotykają się z odmowami. Tymczasem zobowiązania finansowe pozostają niezmienne – do spłaty są kredyty, a dzieci kontynuują naukę na studiach. W obliczu utraty zasiłku dla bezrobotnych wielu obawia się, że brak stabilnego dochodu zagrozi dalszej edukacji ich dzieci oraz bezpieczeństwu finansowemu całej rodziny.
Związki zawodowe ostrzegają przed „masakrą” społeczną
Nowe przepisy dotyczące zasiłków wywołują niepokój nie tylko wśród bezpośrednio dotkniętych nimi osób, lecz także w środowisku związkowym. Jean-François Tamellini, sekretarz generalny walońskiego oddziału związku FGTB, zaapelował o wprowadzenie moratorium na wykluczenia z systemu świadczeń. W rozmowie z dziennikiem L’Echo podkreślił, że ze względu na skalę konsekwencji dla Walonii oraz ryzyko, że wiele osób wypadnie z oficjalnych rejestrów i przestanie uczestniczyć w życiu gospodarczym regionu, każdej zagrożonej osobie powinna zostać przedstawiona konkretna oferta pracy przed odebraniem prawa do zasiłku.
Związek zawodowy ostrzega przed społeczną „masakrą”. Tamellini zaznacza, że dotychczasowe analizy jasno pokazują, iż masowe wykluczenia z systemu świadczeń przyniosą Walonii wyłącznie negatywne skutki. Jego zdaniem także pracodawcy powinni być zainteresowani utrzymaniem tych osób w oficjalnym obiegu rynku pracy. Wypadnięcie setek tysięcy mieszkańców poza system oznacza bowiem nie tylko dramat jednostek, lecz również poważne straty dla regionalnej gospodarki.