Jeszcze do niedawna tytuł magistra uchodził za niemal pewną przepustkę do zatrudnienia. Obecnie jednak we Flandrii ponad 21 000 osób z wyższym wykształceniem pozostaje bez pracy. Osoby wchodzące na rynek pracy mierzą się dodatkowo z presją ze strony sztucznej inteligencji, która przejmuje część zadań tradycyjnie wykonywanych przez juniorów. Charles Mertens, 24-letni absolwent bioinżynierii, który ukończył studia we wrześniu 2024 r., po ponad roku wciąż bezskutecznie poszukuje zatrudnienia. Podczas studiów wielokrotnie słyszał, że taki dyplom gwarantuje szybkie znalezienie pracy – rzeczywistość okazała się jednak inna.
Gwałtowny wzrost bezrobocia wśród magistrów
Jak wynika z danych VDAB, flamandzkiego urzędu pracy, obecnie 21 141 osób z dyplomem magistra nie ma zatrudnienia. W 2022 r. było ich 13 327, co oznacza wzrost o 59 procent w ciągu czterech lat. Dla porównania, w tym samym okresie liczba bezrobotnych z niskim poziomem wykształcenia zwiększyła się jedynie o 13 procent.
Szczególnie niepokojąca sytuacja dotyczy młodych. W grupie poniżej 25. roku życia 3 637 osób z dyplomem magistra pozostaje bez pracy, podczas gdy pięć lat temu było ich 1 851. To wzrost o 96 procent, niemal podwojenie liczby młodych wykształconych bezrobotnych w krótkim czasie.
Rzeczniczka VDAB Joke Van Bommel podkreśla, że bezrobocie wśród młodzieży silnie reaguje na zmiany koniunktury. Młodzi szybciej znajdują zatrudnienie w okresach dobrej sytuacji gospodarczej, ale też jako pierwsi odczuwają skutki jej pogorszenia. To sprawia, że są szczególnie wrażliwi na wahania rynku.
Słabnący rynek pracy
Ekonomista rynku pracy Stijn Baert z Uniwersytetu w Gandawie wskazuje, że liczba wakatów ponownie maleje. W latach 2022 i 2023 notowano rekordową liczbę ofert pracy, a pracodawcy – nie mogąc znaleźć doświadczonych kandydatów – byli bardziej otwarci na zatrudnianie młodych osób i oferowanie im umów na czas nieokreślony. Obecnie sytuacja się odwróciła.
Mertens odczuwa to na własnej skórze. Ofert dla początkujących jest niewiele, a na jedno stanowisko zgłasza się nawet stu kandydatów. W przypadku innych ofert wymagane jest doświadczenie zawodowe, którego świeżo upieczony absolwent nie posiada. To klasyczny problem: brak doświadczenia uniemożliwia zdobycie pierwszej pracy, a bez pierwszej pracy nie można zdobyć doświadczenia.
Zmiana preferencji pracodawców
Dane firmy doradczej Securex pokazują, że osoby rozpoczynające karierę mają coraz trudniejszy start. Odsetek pracowników poniżej 30. roku życia, którzy otrzymali nową umowę na czas nieokreślony, spadł w ciągu roku z 40,3 procent do 31,8 procent. Jednocześnie w grupie 30-50 lat wskaźnik ten wzrósł. Pracodawcy coraz wyraźniej preferują kandydatów z doświadczeniem.
Zjawisko to wpisuje się w szerszy trend międzynarodowy. W stanie Nowy Jork stopa bezrobocia wśród osób w wieku 22-27 lat z wyższym wykształceniem wynosi 5,8 procent, podczas gdy w całej tej grupie wiekowej – 4,1 procent. W krajach anglosaskich coraz częściej mówi się o kryzysie zatrudnienia dla wykształconej kadry. W czasie restrukturyzacji w firmach takich jak Amazon czy Walmart redukcje obejmują przede wszystkim kadrę średniego szczebla, podczas gdy stanowiska fizyczne często pozostają nienaruszone.
AI i kryzys przemysłowy jako czynniki ryzyka
W Stanach Zjednoczonych trudności młodych absolwentów coraz częściej łączy się z rozwojem sztucznej inteligencji. Programiści, pracownicy help desk czy młodsi specjaliści w księgowości, bankowości i kancelariach prawnych są zastępowani rozwiązaniami opartymi na AI. W Europie Zachodniej dodatkowym czynnikiem jest kryzys w przemyśle, który skłania firmy do ostrożniejszego zatrudniania inżynierów i wysoko wykwalifikowanych pracowników. Nieprzypadkowo największy wzrost liczby bezrobotnych z wyższym wykształceniem odnotowano w Zachodniej Flandrii – najbardziej uprzemysłowionej prowincji regionu.
Laura Nurski z KU Leuven, specjalizująca się w wpływie AI na rynek pracy, zaznacza, że choć nie można jeszcze wyciągać jednoznacznych wniosków, istnieją przesłanki wskazujące na zmianę sytuacji osób rozpoczynających karierę. W wielu firmach wiedzochłonnych struktura zatrudnienia ma charakter piramidy – na dole znajdują się juniorzy wykonujący powtarzalne zadania, które dziś można częściowo zautomatyzować. To właśnie w tych sektorach – doradztwie, IT czy bankowości – tradycyjnie rozpoczynali pracę absolwenci z tytułem magistra.
Kobiety w trudniejszej sytuacji
Raport Hoge Raad voor de Werkgelegenheid wskazuje, że prawie 35 procent belgijskich firm korzysta obecnie z rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji – to wzrost o 20 punktów procentowych w ciągu dwóch lat. Choć nie widać jeszcze wyraźnego przełożenia na ogólne statystyki zatrudnienia, eksperci ostrzegają przed przesunięciami strukturalnymi. Automatyzacja w pierwszej kolejności dotyka rutynowych zadań administracyjnych, które często wykonują osoby na początku kariery oraz kobiety.
Potwierdzają to dane VDAB. Spośród 21 141 bezrobotnych magistrów niemal 58 procent stanowią kobiety, podczas gdy w 2021 r. było to nieco poniżej 52 procent. Oznacza to, że kobiety są obecnie nadreprezentowane w tej grupie.
Elise D., 32-letnia absolwentka stosowanych nauk ekonomicznych, przekonała się o tym osobiście. Po kilku latach pracy poza swoim kierunkiem studiów straciła zatrudnienie w małej firmie i obecnie poszukuje stanowiska administracyjnego. Nie mając odpowiedniego doświadczenia, aplikuje na oferty dla początkujących. Konkurencja jest jednak ogromna, a liczba takich wakatów – jej zdaniem – maleje.
Ostrożny optymizm ekspertów
Laura Nurski apeluje o umiar w ocenach. Każda rewolucja technologiczna budzi obawy o masową utratę miejsc pracy. Podobne prognozy towarzyszyły wprowadzeniu komputerów, które miały wyeliminować stanowiska administracyjne – tak się jednak nie stało. Adaptacja do nowych technologii wymaga czasu.
Stijn Baert przypomina także, że dzięki upowszechnieniu edukacji wyższej liczba osób z dyplomem magistra znacząco wzrosła, co przekłada się również na większą liczbę magistrów wśród bezrobotnych. Ponadto wśród wszystkich osób poniżej 30. roku życia poszukujących pracy mniej niż jedna na dziesięć ma dyplom magistra. Jego zdaniem ukończenie studiów wyższych nadal pozostaje jedną z najlepszych inwestycji.
Dla młodych ludzi takie wyjaśnienia są jednak niewielkim pocieszeniem. Mertens przyznaje, że był przekonany, iż solidne wykształcenie zapewni mu stabilny start zawodowy. Obecne trudności są dla niego źródłem rozczarowania. Jego sytuacja odzwierciedla szerszy problem pokolenia wychowanego w przekonaniu, że dyplom wyższej uczelni gwarantuje bezpieczeństwo zawodowe, a które dziś musi odnaleźć się w realiach rynku pracy kształtowanego przez zmiany technologiczne i gospodarcze.