We Flandrii padł rekord pod względem liczby pozwoleń na pracę wydanych obywatelom państw spoza Unii Europejskiej – wynika z danych rządu Flandrii, na które powołuje się dziennik De Tijd. Wzrost następuje w momencie, gdy flamandzka minister zatrudnienia Zuhal Demir wprowadza reformy mające ograniczyć dostęp do regionalnego rynku pracy dla osób spoza UE. Działania te są odpowiedzią na utrzymujące się napięcia na jednym z najbardziej obciążonych rynków pracy w Europie, gdzie braki kadrowe odczuwalne są w wielu branżach – od budownictwa po opiekę zdrowotną.
Bardziej restrykcyjne przepisy
Zuhal Demir z partii N-VA doprowadziła do przyjęcia pakietu zmian, które mają uporządkować zasady zatrudniania pracowników z krajów trzecich. Nowe regulacje przewidują, że obsadzanie stanowisk wymagających niskich i średnich kwalifikacji w ramach łączonego zezwolenia na pracę i pobyt stanie się znacznie trudniejsze.
Przedsiębiorcy planujący rekrutację poza Unią Europejską będą musieli najpierw udowodnić, że wyczerpali możliwości zatrudnienia na rynku lokalnym oraz w innych państwach UE. Dopiero po spełnieniu tego warunku możliwe będzie uzyskanie zgody na zatrudnienie pracownika spoza Wspólnoty. Od początku 2026 r. z listy zawodów objętych uproszczoną procedurą usunięto m.in. kierowców ciężarówek, piekarzy i rzeźników. W praktyce oznacza to dodatkowe kontrole oraz wydłużenie procedur dla firm, które nadal chcą pozyskiwać pracowników spoza UE na te stanowiska.
Najpierw aktywizacja osób na miejscu
Gabinet minister Demir podkreśla, że przy bezrobociu przekraczającym 200 000 osób oraz dużej liczbie nieobsadzonych wakatów priorytetem powinno być szkolenie i zatrudnianie osób poszukujących pracy we Flandrii, a także mieszkańców innych regionów Belgii. Jednocześnie władze nie planują ograniczać napływu wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Dla tej grupy utrzymane zostaną uproszczone procedury, w tym szybka ścieżka rozpatrywania wniosków oraz ambitne cele dotyczące czasu ich przetwarzania.
Sprzeciw środowisk gospodarczych
Nowe regulacje spotykają się z krytyką ze strony organizacji pracodawców. Przedstawiciele biznesu ostrzegają, że zaostrzenie zasad może pogłębić niedobory kadrowe i negatywnie odbić się na dynamice gospodarczej regionu. Ich zdaniem pracownicy z zagranicy pełnią kluczową rolę w wielu sektorach flamandzkiej gospodarki, a zbyt restrykcyjna polityka może skłonić firmy do częstszego korzystania z delegowania pracowników w ramach krótkoterminowych kontraktów. Taki model wiąże się z mniejszym nadzorem nad warunkami zatrudnienia i słabszą ochroną praw pracowniczych, co w dłuższej perspektywie może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.