W styczniu tego roku we Flandrii ogłoszono upadłość 606 przedsiębiorstw – wynika z najnowszych danych opublikowanych przez belgijski urząd statystyczny Statbel. To najwyższy wynik odnotowany kiedykolwiek w styczniu od początku prowadzenia statystyk. Liczba bankructw w regionie flamandzkim była o ponad 10 procent wyższa niż w styczniu 2025 r. oraz o przeszło 16 procent większa niż dwa lata wcześniej.
Najgorszy styczeń od 2014 r. w całym kraju
W skali całej Belgii sądy gospodarcze zarejestrowały w styczniu łącznie 981 upadłości. Oznacza to wzrost o 3,7 procent w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku i najwyższy styczniowy poziom bankructw od 2014 r. Dane pokazują, że trudności nie ograniczają się wyłącznie do Flandrii, choć to właśnie ten region odnotował najbardziej wyraźny wzrost.
Statystyki wskazują na pogarszającą się kondycję finansową wielu przedsiębiorstw działających w Belgii. W porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat wzrost liczby niewypłacalności jest szczególnie widoczny. Utrzymująca się tendencja wzrostowa budzi obawy zarówno wśród ekonomistów, jak i przedstawicieli środowisk biznesowych.
Budownictwo nadal najbardziej dotknięte
Najwięcej upadłości odnotowano tradycyjnie w sektorze budowlanym. W styczniu bankructwo ogłosiło 230 firm z tej branży. Choć to mniej niż rok wcześniej, co może sugerować pewne wyhamowanie negatywnego trendu, budownictwo wciąż zdecydowanie wyprzedza inne sektory pod względem liczby niewypłacalnych przedsiębiorstw.
Znaczną liczbę bankructw odnotowano także w handlu detalicznym oraz w sektorze HoReCa – obejmującym hotele, restauracje i catering. Wraz z budownictwem branże te należą obecnie do najbardziej narażonych na skutki trudnej sytuacji gospodarczej w Belgii.
Ponad 2 300 miejsc pracy zagrożonych
Styczniowe upadłości przełożyły się na likwidację ponad 2 300 miejsc pracy w całym kraju. Mimo że liczba ta jest wysoka, pozostaje niższa niż w poprzednich latach w analogicznym okresie. Może to świadczyć o tym, że bankrutują przede wszystkim mniejsze podmioty zatrudniające ograniczoną liczbę pracowników, bądź że redukcje etatów następują jeszcze przed formalnym ogłoszeniem niewypłacalności.
Rynek pracy pozostaje pod presją, a ewentualne utrzymanie się wzrostowego trendu w kolejnych miesiącach może wpłynąć na poziom bezrobocia. Eksperci będą analizować najbliższe dane, aby ocenić, czy początek roku zapowiada dłuższy okres pogorszenia koniunktury w belgijskiej gospodarce.