Operator brukselskiej sieci dystrybucyjnej Sibelga zaprezentował rekordowy plan strategiczny na lata 2026-2030. Zakłada on inwestycje o łącznej wartości 600 milionów euro w modernizację oraz rozwój infrastruktury elektrycznej w Regionie Brukseli-Stolicy. Choć stolica nie doświadcza obecnie przeciążeń sieci na taką skalę jak inne części kraju, spółka chce przygotować się na nadchodzącą falę elektryfikacji. Zdaniem prezes Sibelgi Inne Mertens, która rozpoczyna czwarty rok kierowania firmą, w perspektywie najbliższych dekad to przede wszystkim pompy ciepła radykalnie zwiększą zapotrzebowanie na energię elektryczną.
Bruksela na razie wolna od przeciążeń
Inne Mertens podkreśla, że sytuacja energetyczna Brukseli znacząco różni się od realiów w innych regionach. W stolicy rozwój odnawialnych źródeł energii jest ograniczony – instalacje fotowoltaiczne pokrywają około 4 procent zapotrzebowania, wykorzystując zaledwie 10 procent potencjału słonecznego miasta. Region nie przyciąga również dużych magazynów energii, centrów danych ani rozbudowanych projektów elektryfikacji przemysłu. W konsekwencji do 2030 r. nie przewiduje się masowych przeciążeń sieci.
Co istotne, zużycie energii elektrycznej w Brukseli od lat systematycznie maleje. W 2025 r. wyniosło 3,8 TWh wobec 5,2 TWh w 2012 r., co oznacza spadek o około 25 procent w ciągu trzynastu lat. Mertens tłumaczy ten trend modernizacją budynków, odpływem działalności przemysłowej ze stolicy, większą świadomością energetyczną mieszkańców oraz rozpowszechnieniem pracy zdalnej.
Pół miliarda na kable i liczniki, reszta na wymianę infrastruktury
Z zaplanowanych 600 milionów euro około 300 milionów zostanie przeznaczone na wymianę przestarzałych kabli i urządzeń. Pozostała część budżetu ma umożliwić dostosowanie sieci do rosnącego stopnia elektryfikacji regionu.
Plan obejmuje m.in. przyspieszenie montażu inteligentnych liczników – z 60 000 do 80 000 rocznie. Do tej pory zainstalowano 160 000 takich urządzeń, a celem jest osiągnięcie 550 000, czyli około 80 procent zasobu, do 2030 r. W ramach inwestycji przewidziano również ułożenie 168 km nowych kabli oraz podniesienie napięcia w sieci z 230 do 400 woltów. Dla porównania, nakłady na infrastrukturę gazową zostaną ograniczone o połowę względem poprzedniego okresu planistycznego i wyniosą 44 miliony euro.
Koszty te zostały już uwzględnione w taryfach dystrybucyjnych obowiązujących do 2029 r. W 2025 r. wzrosły one o ponad 10 procent, co oznaczało dla przeciętnego gospodarstwa domowego dodatkowe około 26 euro rocznie. Od 2028 r. w taryfach ma pojawić się składnik mocowy, a w 2030 r. planowane jest wprowadzenie nowego przedziału czasowego obejmującego godziny od 17:00 do 22:00.
Pompy ciepła jako główny motor wzrostu popytu
Choć liczba samochodów elektrycznych w Brukseli systematycznie rośnie – w regionie działa obecnie 10 244 publicznych i półpublicznych punktów ładowania, w tym 3 850 zarządzanych przez Sibelgę przy drogach publicznych, a docelowo do 2035 r. ma ich być 22 000 – to nie elektromobilność będzie głównym czynnikiem zmiany obciążenia sieci.
Według Mertens kluczowe znaczenie będzie miało upowszechnienie pomp ciepła. Obecnie ich łączna moc w regionie nie przekracza 50 MW, jednak do 2050 r. może wzrosnąć nawet do 780 MW. Nie wiadomo jeszcze, kiedy nastąpi wyraźne przyspieszenie tego procesu.
Problem dostępu do danych i specyfika brukselska
Planowanie inwestycji w Brukseli utrudniają specyficzne uwarunkowania regionu. Aż 60 procent mieszkańców to najemcy, a duża część budynków znajduje się we współwłasności, co komplikuje podejmowanie decyzji o modernizacji systemów energetycznych.
Dodatkowym wyzwaniem jest ograniczony dostęp do danych z inteligentnych liczników. Jedynie 22 procent gospodarstw domowych wyposażonych w takie urządzenia zgodziło się na udostępnianie danych operatorowi. W Brukseli wymagana jest bowiem wyraźna zgoda użytkownika. Jak przyznaje Mertens, znacząco utrudnia to precyzyjne wskazanie odcinków sieci wymagających wzmocnienia. Szefowa Sibelgi liczy, że nowe władze regionu rozważą zmianę obowiązujących przepisów.
Przyszłość ogrzewania – największe wyzwanie regionu
Zdaniem Mertens jeszcze większym wyzwaniem niż rozwój pomp ciepła jest przyszłość systemów ogrzewania w stolicy. Grupa robocza Énergie 2050, w której uczestniczą Sibelga, regulator Brugel, Bruxelles Environnement oraz rząd regionu, oceniła, że do 2050 r. aż 38 procent zapotrzebowania na ciepło nie będzie mogło zostać pokryte ze źródeł odnawialnych.
Powstałą lukę trzeba będzie uzupełnić bezpośrednim ogrzewaniem elektrycznym, a po 2050 r. możliwe jest utrzymanie ograniczonego udziału gazu ziemnego – wyjaśnia Mertens. Jednocześnie zaznacza, że Sibelga nie zakłada już wykorzystania wodoru jako paliwa dla swojej infrastruktury przesyłowej.
Sieci ciepłownicze jako uzupełnienie
Prezes Sibelgi chce również wzmocnić rolę spółki w rozwoju sieci ciepłowniczych w Brukseli. Szacunki wskazują, że do 2050 r. od 25 do 45 procent zapotrzebowania na ciepło mogłoby być zaspokajane właśnie w ten sposób. Mertens zwraca uwagę na kilka obiecujących projektów, w które firma jest już zaangażowana, zastrzegając jednak, że skala przyszłych inwestycji będzie zależeć od decyzji politycznych nowej większości regionalnej oraz gmin – udziałowców Sibelgi – które za cztery lata będą musiały zatwierdzić kolejny, prawdopodobnie jeszcze ambitniejszy plan inwestycyjny.