Utworzenie nowego rządu Regionu Brukseli-Stolicy, w skład którego weszło siedem partii – MR, PS, Les Engagés, Groen, Vooruit, Anders i CD&V – spotkało się z ostrą reakcją ugrupowań, które znalazły się w opozycji. Pięć formacji pominiętych w koalicji wyraziło w czwartek sceptycyzm, rozczarowanie lub otwarte zaniepokojenie kształtem nowej większości. Krytyka dotyczy zarówno personalnego i politycznego układu sił, jak i zapisów porozumienia programowego.
Ecolo: ostrożne wyczekiwanie
Przewodnicząca frakcji Ecolo w parlamencie brukselskim Zakia Khattabi zareagowała na ogłoszenie porozumienia z wyraźną powściągliwością. Na Facebooku zaznaczyła, że najpierw chce dokładnie przeanalizować jego treść. Jeżeli nowa koalicja zdoła pogodzić odpowiedzialność budżetową ze sprawiedliwością społeczną i transformacją ekologiczną, może – jej zdaniem – otworzyć nowy etap w polityce regionu. Jeśli jednak ograniczy się do doraźnego łatania problemów kosztem kluczowych priorytetów, jedynie przesunie w czasie narastające kryzysy. Khattabi podkreśliła, że Bruksela potrzebuje rządu, który będzie realnie przeprowadzał zmiany, a nie je wygaszał.
Odniosła się również do tempa negocjacji. Jak przyznała, gdy usłyszała, że celem rozmów było zawarcie porozumienia w ciągu trzech dni, nie była pewna, czy to powód do zadowolenia, czy do obaw. Szybkie decyzje mogą być atutem, ale mogą też świadczyć o powierzchownym kompromisie. Polityk wyraziła zdziwienie, że PS i Groen zaakceptowały zaproponowane ramy budżetowe. Być może uzyskały w zamian istotne gwarancje dotyczące sprawiedliwości społecznej, transformacji ekologicznej i inwestycji publicznych – zastrzegła – jednak doświadczenie pokazuje, że gdy równowaga finansowa staje się nadrzędnym celem, ambicje społeczne i klimatyczne często schodzą na dalszy plan.
Team Fouad Ahidar: „koalicja przegranych”
Team Fouad Ahidar (TFA) otwarcie skrytykował zawarte porozumienie, określając nową większość mianem „koalicji przegranych”. Szczególne kontrowersje wzbudziła zmiana stanowiska partii Anders. TFA przypomniał w komunikacie, że przez 613 dni ugrupowanie to odmawiało wejścia do koalicji, by następnie – bez przekonującego uzasadnienia politycznego – zmienić swoje stanowisko. Zdaniem TFA taka nagła wolta podważa zaufanie wyborców i sprawia wrażenie czysto taktycznego manewru.
Według tej partii ugrupowania, które nie odniosły sukcesu wyborczego, uzyskały realny wpływ na władzę, mimo że przez lata współdecydowały o finansach publicznych Brukseli i doprowadziły region do sytuacji, w której deficyt sięga 16 miliardów euro. TFA zapowiedział ścisłą kontrolę działań nowego rządu – od decyzji budżetowych po konkretne wybory polityczne.
N-VA: „powrót Vivaldi”
N-VA, wyłączona z brukselskiej większości, podsumowała porozumienie hasłem „Vivaldi powraca”, nawiązując do poprzedniej koalicji federalnej, którą partia krytykowała za brak zdecydowanych reform. Ugrupowanie premiera federalnego oceniło, że po półtorarocznych negocjacjach Bruksela otrzymała dokument liczący zaledwie 25 stron, w którym brakuje konkretnych rozwiązań. Zdaniem N-VA to efekt tradycyjnego sojuszu liberałów i socjalistów, określony jako „staromodne nieporozumienie”.
Partia podkreśliła, że stolica znajduje się w bardzo trudnej sytuacji finansowej, a nowa koalicja nie przedstawiła realnego planu uporządkowania budżetu. Wśród zarzutów znalazł się brak propozycji fuzji gmin, brak spójnej strategii bezpieczeństwa oraz brak głębokich reform strukturalnych. N-VA uznała to za „prawdziwie haniebne” i ostrzegła, że skutki odczują nie tylko osoby mieszkające w Brukseli, ale również Flandria i pozostała część kraju. W ocenie partii bez jej udziału nie da się przeprowadzić niezbędnych reform.
PTB: ostrzeżenie przed cięciami
Partia Pracy Belgii (PTB), która ma stać się największą siłą opozycyjną w parlamencie regionu, przyjęła z ulgą zakończenie przedłużającego się kryzysu politycznego, jednocześnie ostrzegając przed planem redukcji deficytu o 1 miliard euro do 2029 r.
Przewodnicząca frakcji Françoise De Smedt zwróciła uwagę, że tak głębokie oszczędności mogą odbić się na mieszkalnictwie dostępnym cenowo, funkcjonowaniu STIB/MIVB, usługach publicznych oraz sektorze organizacji pozarządowych w Brukseli. Podkreśliła, że mieszkańcy regionu już w 2025 r. odczuli skutki polityki oszczędnościowej i nie powinni ponownie ponosić kosztów wieloletniego niedofinansowania.
PTB wskazała również, że zmniejszanie deficytu może wiązać się z podnoszeniem opłat lub wprowadzaniem nowych podatków. De Smedt zauważyła, że dotychczas przedstawiano głównie pozytywne zapowiedzi – takie jak zwiększenie premii mieszkaniowej Be Home czy obniżenie podatku dochodowego od osób fizycznych (IPP) – które jej zdaniem są jedynie „drzewem zasłaniającym las”. Partia pyta, z jakich źródeł zostaną sfinansowane te obietnice i jakie będą ich rzeczywiste koszty. PTB deklaruje, że istnieją alternatywne rozwiązania pozwalające zwiększyć dochody regionu bez obciążania pracowników i ich rodzin.
DéFI: opozycja konstruktywna z warunkami
Przewodnicząca DéFI Sophie Rohonyi oceniła, że porozumienie koalicyjne może stać się punktem wyjścia do realizacji ambitnego projektu, o ile siedem partii będzie kierować się wspólnym celem – dobrem Brukseli.
Rohonyi zapowiedziała szczegółową analizę umowy i przyjęcie roli konstruktywnej opozycji. DéFI oczekuje, że nowy rząd uczyni priorytetem osiągnięcie równowagi budżetowej do 2029 r., wdroży pragmatyczne rozwiązania w zakresie mobilności, czystości, mieszkalnictwa i bezpieczeństwa oraz uprości i zneutralizuje administrację.
Na platformie X Rohonyi podniosła także kwestię reformy brukselskiego systemu wyborczego. Opowiedziała się za zniesieniem wymogu podwójnej większości francusko- i niderlandzkojęzycznej przy tworzeniu rządu, argumentując, że bez takiej zmiany w 2029 r. może dojść do kolejnego politycznego paraliżu. Wezwała do poparcia projektu ustawy złożonego w tej sprawie przez DéFI.