Prawicowo-nacjonalistyczna partia SVP (UDC) przedłożyła inicjatywę ludową, której celem jest zahamowanie dalszego wzrostu liczby ludności w Szwajcarii. Projekt, promowany pod hasłem „Nie dla Szwajcarii z 10 milionami mieszkańców”, przewiduje, że po przekroczeniu progu 9,5 miliona mieszkańców władze federalne musiałyby niezwłocznie wdrożyć działania ograniczające imigrację. Autorzy inicjatywy przekonują, że napływ cudzoziemców wywiera zbyt dużą presję na system opieki zdrowotnej, edukację, infrastrukturę oraz transport publiczny. Głosowanie ogólnokrajowe zaplanowano na 14 czerwca 2026 r. Już teraz propozycja wywołuje szeroką debatę w mediach i wśród przedstawicieli sceny politycznej.
Rada Federalna i parlament rekomendują odrzucenie projektu
Zarówno Rada Federalna, czyli rząd Szwajcarii, jak i parlament opowiadają się przeciwko inicjatywie i zalecają jej odrzucenie. W ocenie obu instytucji przyjęcie nowych przepisów mogłoby negatywnie odbić się na gospodarce oraz atrakcyjności inwestycyjnej kraju. Podkreśla się, że obecny poziom dobrobytu w dużej mierze opiera się na intensywnej współpracy międzynarodowej. Wiele sektorów szwajcarskiej gospodarki w znacznym stopniu korzysta z pracy cudzoziemców – w budownictwie stanowią oni 43 procent zatrudnionych, a w ochronie zdrowia 28 procent.
Dynamiczny wzrost liczby ludności
Obecnie Szwajcaria liczy 9,1 miliona mieszkańców, co oznacza wzrost o 10 procent w porównaniu z sytuacją sprzed dziesięciu lat. Istotna część osób mieszkających w kraju nie posiada szwajcarskiego obywatelstwa, mimo wieloletniego pobytu. Dodatkowo na rynku pracy funkcjonują setki tysięcy pracowników transgranicznych, głównie z Francji, przyciąganych przez wyższe wynagrodzenia oferowane przez szwajcarskich pracodawców.
Zgodnie z zapisami inicjatywy, po osiągnięciu poziomu 9,5 miliona mieszkańców rząd byłby zobowiązany do szybkiego wdrożenia środków prowadzących do ograniczenia imigracji. Prognozy wskazują, że próg ten może zostać przekroczony stosunkowo niedługo – między 2030 a 2036 r.
Możliwe konsekwencje dla relacji z UE
Jeśli podjęte działania nie przyniosłyby oczekiwanej stabilizacji, Szwajcaria musiałaby wypowiedzieć umowę o swobodnym przepływie osób zawartą z Unią Europejską. Jean Russotto, przewodniczący komitetu Szwajcaria-UE przy Szwajcarskiej Izbie Handlowej dla Belgii i Luksemburga, ostrzega, że taki scenariusz mógłby doprowadzić do szybkiego rozpadu całego pakietu umów dwustronnych wynegocjowanych między Bernem a Brukselą.
„Można mieć nadzieję, że zdrowy rozsądek i argumenty ekonomiczne okażą się silniejsze niż hasła odwołujące się do emocji, takie jak suwerenność” – zaznacza Russotto.
Kryzys mieszkaniowy jako tło sporu
Propozycja SVP (UDC) wpisuje się w szerszy kontekst problemów społecznych, w tym narastającego kryzysu mieszkaniowego. Najbardziej odczuwalny jest on w Zurychu i Genewie. W debacie publicznej to właśnie zagraniczni menedżerowie oraz pracownicy organizacji międzynarodowych bywają wskazywani jako czynnik napędzający wzrost cen nieruchomości. W rezultacie część klasy średniej nie jest już w stanie pozwolić sobie na mieszkanie w centrach miast, a bardziej zamożni mieszkańcy skarżą się na rosnące czynsze i wysokie koszty utrzymania.
Kraj podzielony w sprawie kierunku rozwoju
Dyskusja wokół inicjatywy ponownie uruchomiła fundamentalny spór o przyszły kierunek rozwoju państwa i jego miejsce w Europie oraz na świecie. Szwajcarzy od lat pozostają podzieleni niemal po równo między zwolenników otwarcia na współpracę międzynarodową a tych, którzy opowiadają się za większą samodzielnością i ograniczeniem wpływów zewnętrznych.
Środowiska biznesowe oraz partie centrowe konsekwentnie wspierają utrzymanie bliskich relacji z Europą. Po przeciwnej stronie znajduje się SVP (UDC), największe ugrupowanie polityczne w kraju, podkreślające znaczenie tradycji i ochrony szwajcarskiego modelu życia. Część związkowej lewicy również sceptycznie odnosi się do dalszej liberalizacji, argumentując to potrzebą ochrony praw socjalnych. Rada Federalna prowadzi obecnie rozmowy ze związkami zawodowymi nad pakietem gwarancji mających zabezpieczyć prawa pracownicze i związkowe.
Czy te działania okażą się wystarczające, by przekonać wyborców do odrzucenia inicjatywy? „Wynik może być bardzo wyrównany” – ocenia Jean Russotto. „Pozostaje mieć nadzieję, że zwyciężą argumenty gospodarcze i rozsądek. Byłoby stratą podważyć sprawnie funkcjonujący system umów dwustronnych regulujących relacje z Unią Europejską.”