Funkcjonariusz policji, który w czwartek rano zastrzelił uzbrojonego 25-latka w Braine-l’Alleud, pozostaje w stanie szoku – przekazał agencji Belga jego adwokat. Do dramatycznych wydarzeń doszło 12 lutego 2026 r. w budynku przy rue de Cambrai. Okoliczności śmiertelnego użycia broni wyjaśnia obecnie Komitet P, czyli organ nadzorujący działania policji.
Policja została wezwana około godziny 9:00, aby wesprzeć zespół ratowników medycznych. Karetka przybyła na miejsce po zgłoszeniu osoby proszącej o pomoc dla swojego syna. Młody mężczyzna hiperwentylował i zachowywał się agresywnie, co wzbudziło niepokój bliskich i skłoniło ich do wezwania służb.
Broń skierowana w stronę policjantów
Na miejsce skierowano trzech funkcjonariuszy z oddziału interwencyjnego. Jak poinformował prokurator królewski Marc Rézette, policjanci weszli na klatkę schodową i dotarli pod drzwi mieszkania. Gdy drzwi się otworzyły, znaleźli się naprzeciwko mężczyzny trzymającego broń palną. 25-latek uniósł pistolet i wymierzył go w stronę funkcjonariuszy. Jeden z policjantów dwukrotnie użył broni służbowej.
Po oddaniu strzałów mężczyzna wycofał się do mieszkania i zabarykadował w jednym z pokoi. Po zabezpieczeniu budynku i przybyciu dodatkowych patroli służby dostały się do pomieszczenia. Znaleziono tam nieprzytomnego 25-latka. Mimo podjętej reanimacji jego życia nie udało się uratować.
Adwokat: to była obrona konieczna
Mecenas Julien Uyttendaele, reprezentujący policjanta, podkreśla, że jego klient jest świadomy odpowiedzialności związanej z użyciem broni, ale przeżywa silny wstrząs. „Policjanci są szkoleni do działania w sytuacjach skrajnego napięcia. Gdy naładowana broń jest wycelowana w kolegów, decydują ułamki sekund” – zaznacza prawnik.
Zdaniem obrony doszło do jednoznacznego przypadku obrony koniecznej. „Broń była nabita i skierowana w stronę funkcjonariuszy. Wystarczyło nacisnąć spust, aby padł śmiertelny strzał. W obliczu bezpośredniego zagrożenia mój klient zareagował, by chronić swoich kolegów” – wyjaśnia mecenas. Dodaje, że policjant w pełni współpracuje z wymiarem sprawiedliwości.
Śledztwo pod nadzorem Komitetu P
W trakcie interwencji odcięto okolicę, a na miejscu pracowały liczne służby – oprócz policji także zespoły ratownictwa medycznego, saperzy oraz inne jednostki specjalistyczne. Z pierwszych ustaleń wynika, że pistolet kalibru 45, którym dysponował 25-latek, był naładowany i gotowy do użycia.
Na miejsce udał się prokurator. Ponieważ doszło do śmiertelnego użycia broni przez funkcjonariusza, sprawę przejęła służba śledcza Komitetu P. Do czynności wezwano laboratorium policji technicznej i naukowej, lekarza medycyny sądowej oraz biegłego balistyka.
Akta przekazano sędziemu śledczemu pod kwalifikacją nieumyślnego spowodowania śmierci.