Temat dopłat do honorariów lekarzy specjalistów oraz przejrzystości ich dochodów zdominował doroczny kongres Federacji Lekarzy Specjalistów (FMS) w Belgii. Podczas debaty, która odbyła się 12 lutego 2026 r., przedstawiciele środowiska medycznego, kas chorych i ubezpieczycieli dyskutowali o finansowej dostępności leczenia oraz przyszłości belgijskiego modelu ochrony zdrowia. System, w którym pacjenci od lat ponoszą dodatkowe koszty, wciąż budzi silne kontrowersje. Wymiana argumentów pokazała napięcie między ideą powszechnego dostępu do opieki a realiami finansowania szpitali i zasadą swobody wykonywania zawodu lekarza.
Kasy chorych apelują o spokojną debatę i reformę nomenklatury
Jako pierwszy głos zabrał przewodniczący kasy chorych Solidaris Jean-Pascal Labille. Zaapelował o rzeczową, pozbawioną emocji dyskusję, zwłaszcza że sektor ochrony zdrowia funkcjonuje w warunkach ścisłych ograniczeń budżetowych. W jego ocenie punktem wyjścia powinna być reforma nomenklatury medycznej, czyli systemu wyceny świadczeń. Dopiero po uporządkowaniu zasad finansowania można – jego zdaniem – rozmawiać o ewentualnym ograniczaniu dopłat pobieranych od pacjentów.
Labille zwrócił także uwagę na potrzebę ograniczenia zbędnych konsultacji i większego nacisku na jakość świadczeń. W ramach zamkniętego budżetu możliwe byłoby – jak argumentował – podniesienie wyceny poszczególnych procedur, zarówno technicznych, jak i opartych na pracy intelektualnej lekarzy, pod warunkiem racjonalizacji wydatków.
Przewodniczący ABSyM: system wyceny świadczeń jest niewystarczający
Największe emocje wzbudziło wystąpienie przewodniczącego związku lekarzy ABSyM, dr. Patricka Emontsa. „Opieka zdrowotna to nie supermarket, w którym można swobodnie wybierać z półki” – stwierdził, sprzeciwiając się uproszczeniom w debacie. Jednocześnie odrzucił próby przedstawiania sporu jako konfliktu między wspólnotami językowymi.
Gdy moderator Christophe Deborsu próbował skierować rozmowę na relacje między Flandrią a Walonią, dr Emonts stanowczo zaprotestował. Podkreślił, że problem ma charakter systemowy i dotyczy niedostatecznej wyceny świadczeń w obowiązującej nomenklaturze. Jego zdaniem dopłaty są jedynie konsekwencją tej sytuacji – gdyby stawki odzwierciedlały rzeczywistą wartość pracy lekarzy, dodatkowe opłaty nie byłyby konieczne. Przewodniczący ABSyM poparł wzmocnienie podstawowej opieki zdrowotnej, zaznaczając jednak, że musi to iść w parze z zachowaniem prawa pacjenta do swobodnego wyboru lekarza.
Różnice regionalne utrudniają jednolite rozwiązania
Dieter Goemaere z federacji szpitali Gibbis ostrzegł przed uproszczonym odczytywaniem danych o dochodach brutto lekarzy. Podkreślił, że wymagają one pogłębionej analizy, uwzględniającej różnice regionalne i specyfikę poszczególnych specjalizacji.
Jak wyjaśnił, we Flandrii szpitale przyjmują zazwyczaj większą liczbę pacjentów, co pozwala utrzymać finansowanie przy niższych poziomach dopłat. Tam dopłata rzędu 125 procent może zapewnić podobny efekt finansowy, jaki w innych regionach wymaga stawek sięgających 150 lub nawet 200 procent. Wprowadzenie jednolitych reguł dla całego kraju mogłoby – jego zdaniem – ignorować lokalne uwarunkowania społeczno-ekonomiczne i prowadzić do obniżenia jakości opieki.
Lekarze między wolnością a bezpieczeństwem
Przewodniczący organizacji Cartel, dr Thomas Gevaert, zwrócił uwagę na sytuację zawodową lekarzy. Stwierdził, że wielu z nich ma poczucie, iż system pozbawia ich zarówno swobody działania, jak i stabilności.
Opowiedział się za zachowaniem pewnej elastyczności, także w kwestii dopłat, argumentując, że lekarze najlepiej znają realia swoich pacjentów. Wskazał również, że ograniczanie dodatkowych opłat może uderzać w szpitale inwestujące w nowoczesne metody leczenia – placówki wdrażające innowacje ponoszą wyższe koszty, które muszą w jakiś sposób pokryć. Jako przestrogę przed nadmiernym ograniczaniem autonomii lekarzy przywołał przykład Wielkiej Brytanii i funkcjonowania tamtejszego Narodowego Systemu Opieki Zdrowotnej (NHS).
Dopłaty sięgające 700 procent – realia psychiatrii
Osobnym tematem była definicja „nadmiernych” dopłat, o których mowa w ustawie ramowej. Przewodniczący FMS dr Stan Politis zapytał panelistów, jak w praktyce należy interpretować to pojęcie.
Piet Calcoen z ubezpieczyciela DKV przytoczył przykład dopłat sięgających 600-700 procent w psychiatrii. Wskazał, że stawka 30 euro za godzinę złożonej konsultacji psychiatrycznej jest nieadekwatna do rzeczywistego nakładu pracy. W takich przypadkach – jak argumentował – wysokie dopłaty stają się koniecznością. Zaznaczył, że problem wynika z dużych różnic między specjalizacjami pod względem czasu i zaangażowania wymaganego przy świadczeniu usług.
Spór o rolę kas chorych
W końcowej części debaty ton dyskusji się zaostrzył. Dr Romaric Croes wezwał kasy chorych do zaprzestania sprzedaży ubezpieczeń szpitalnych. Jean-Pascal Labille bronił obowiązującego modelu, odwołując się do porozumienia z 1964 r., które określa podział ról między kasami chorych a prywatnymi ubezpieczycielami. Ostrzegł również przed nadmierną centralizacją systemu.
Dr Gevaert odpowiedział ostrą krytyką, wskazując, że kasy chorych współuczestniczą w ustalaniu stawek za świadczenia medyczne, podczas gdy lekarze nie mają wpływu na taryfy obowiązujące w samych kasach. Taki układ uznał za trudny do zaakceptowania.
System pod rosnącą presją
Dyskusja podczas kongresu FMS pokazała, że belgijski system ochrony zdrowia znajduje się pod silną presją. Spór nie dotyczy wyłącznie wysokości dopłat, lecz fundamentalnych kwestii: równego dostępu do leczenia, sposobu finansowania szpitali, zakresu autonomii lekarzy oraz roli instytucji działających w systemie, który zmaga się z coraz większymi ograniczeniami budżetowymi.