75-letni mieszkaniec Lichtervelde w prowincji Flandria Zachodnia usłyszał wyrok 12 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu za wieloletnie oszustwa finansowe. Mężczyzna, który pełnił funkcję kościelnego w miejscowej parafii, przez lata namawiał ponad 20 osób do lokowania znacznych kwot w apartamenty nad Morzem Czarnym w Bułgarii. Obiecywał wysokie i szybkie zyski, jednak wiele z oferowanych nieruchomości nigdy nie zostało ukończonych, a część w ogóle nie istniała. Łączne straty pokrzywdzonych oszacowano na około 2 mln euro.
Funkcja w parafii budowała wiarygodność
O powodzeniu całego procederu w dużej mierze decydowało zaufanie, jakim oskarżony cieszył się w lokalnej społeczności jako kościelny w parafii w Lichtervelde. Jak relacjonował Karel De Meester, adwokat jednej z poszkodowanych par z Oostkamp, mężczyzna potrafił sugestywnie opowiadać o inwestycjach, prezentując foldery reklamowe z ofertami apartamentów nad Morzem Czarnym.
Parze z Oostkamp zapewniał, że nieruchomości zostaną szybko odsprzedane z bardzo wysokim zyskiem. Obiecywał oprocentowanie sięgające 20 procent. Gdy sprzedaż nie przynosiła zapowiadanych efektów, przekonywał o przyszłych dochodach z wynajmu. W latach 2011-2014 małżeństwo przekazało mu łącznie blisko 180 000 euro na zakup trzech apartamentów i jednego studia. Oskarżony apelował o cierpliwość, a od czasu do czasu wypłacał im po kilka tysięcy euro.
Ponad 20 ofiar i około 2 mln euro strat
Kiedy para z Oostkamp zorientowała się, że sytuacja jest poważna, i zaczęła domagać się wyjaśnień, kościelny miał kierować pod ich adresem groźby. Mimo to w 2016 r. zdecydowali się zgłosić sprawę na policję. Z czasem kolejne osoby poszły w ich ślady.
Łącznie ponad 20 pokrzywdzonych straciło około 2 mln euro. Sześcioro z nich wystąpiło w procesie jako strona cywilna. Jak podkreślił mecenas De Meester, nie wszystkie ofiary zgłosiły się organom ścigania – prawdopodobnie dlatego, że część zainwestowanych środków pochodziła z nieopodatkowanych źródeł.
Zdaniem pełnomocnika poszkodowanych oskarżony prowadził działalność z biura w Oostduinkerke, gdzie funkcjonował mechanizm przypominający system piramidalny. Inwestorzy zachęcali kolejne osoby w zamian za prowizję, jednak ostatecznie wszyscy tracili pieniądze, ponieważ wiele obiecanych apartamentów nie zostało ukończonych lub w rzeczywistości nie istniało.
Wieloletnie i skomplikowane dochodzenie
Po ujawnieniu sprawy kościelny został zwolniony dyscyplinarnie przez proboszcza. Samo postępowanie przygotowawcze trwało jednak jeszcze przez wiele lat. Prokuratura wskazywała, że dochodzenie było wyjątkowo złożone, obejmowało dużą liczbę czynów, a sytuację dodatkowo utrudniał całkowity brak dokumentacji księgowej po stronie oskarżonego. Śledczy wnioskowali o karę 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu, uwzględniając fakt, że czyny miały miejsce wiele lat wcześniej.
Obrona domagała się łagodniejszego wyroku. Adwokat Francky Vereecke argumentował, że sytuacja skomplikowała się po śmierci bułgarskiego dewelopera współpracującego z jego klientem. Według tej wersji oskarżony nie znalazł podmiotu, który dokończyłby budowę apartamentów, sam ogłosił upadłość i wykorzystał własne oszczędności, aby częściowo zrekompensować straty. Obecnie nie posiada majątku i utrzymuje się z niewielkiej emerytury.
Blisko 480 000 euro odszkodowania
Sąd uznał 75-latka za winnego 19 udowodnionych przypadków oszustwa i skazał go na 12 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 3 000 euro. Zobowiązał go również do wypłaty tymczasowego odszkodowania stronom cywilnym w łącznej kwocie blisko 480 000 euro. Z tej sumy 177 000 euro ma trafić do pary z Oostkamp.