Amerykański bank JPMorgan Chase nakazał wszystkim swoim pracownikom powrót do biur na pięć dni w tygodniu. Decyzja obejmuje ponad 300 000 osób i oznacza całkowite odejście od modelu pracy zdalnej. Kierownictwo instytucji przekonuje, że telepraca osłabia kreatywność i obniża efektywność organizacji, a dyrektor generalny sugeruje ograniczone zaufanie do tego, jak pracownicy wykorzystują czas pracy w domu. Pojawia się pytanie, czy podobne rozwiązania mogłyby zostać wprowadzone także w Belgii.
Bezpośredni kontakt w pracy ma znaczenie
Hendrik Delagrange, badacz z flamandzkiej Rady Społeczno-Ekonomicznej (SERV), przyznaje, że część argumentów banku trudno zignorować. W rozmowie na antenie Radio 1 w audycji De Wereld Vandaag podkreślił, że badania rynku pracy wskazują na wyraźne ograniczenie interakcji w warunkach intensywnej pracy zdalnej. Spontaniczne rozmowy, szybkie konsultacje czy spotkania twarzą w twarz mają istotny wpływ na współpracę i wymianę pomysłów. Także wiele firm w Belgii zauważa, że nadmierna telepraca może negatywnie odbijać się na kulturze organizacyjnej i relacjach w zespołach.
Całkowity powrót do biura to rozwiązanie skrajne
Jednocześnie Delagrange ocenia pełny zakaz pracy zdalnej jako krok radykalny. Dla wielu pracowników możliwość pracy z domu stała się standardem, a nawet elementem warunków zatrudnienia. Jego zdaniem najbardziej zrównoważonym rozwiązaniem jest model hybrydowy – 2 do 3 dni pracy zdalnej w tygodniu. Zaznacza jednak, że w niektórych amerykańskich firmach telepraca przybrała bardzo szeroki zakres, a część pracowników niemal w ogóle nie pojawia się w biurze.
Produktywność indywidualna a zespołowa
Teza, że pracownicy pracujący z domu są mniej wydajni, zdaniem badacza jest uproszczeniem odnoszącym się co najwyżej do niewielkiej grupy. Analizy naukowe nie wykazują znaczących różnic w produktywności indywidualnej. Co więcej, dni pracy w domu często sprzyjają koncentracji i realizacji zadań wymagających skupienia. Problem pojawia się jednak na poziomie zespołów – współpraca i efektywność grupowa mogą na tym cierpieć. To właśnie ten aspekt budzi największe obawy pracodawców.
Belgia raczej wybierze umiarkowane podejście
Choć także belgijskie przedsiębiorstwa mierzą się z wyzwaniami związanymi z telepracą, Delagrange nie przewiduje, by doszło tu do tak zdecydowanych kroków jak w JPMorgan Chase. Firmy w Belgii zwykle preferują bardziej wyważone rozwiązania kadrowe. Istnieje również czynnik praktyczny – wiele biurowców zostało już przystosowanych do modelu hybrydowego, z ograniczoną liczbą stałych stanowisk i większym udziałem przestrzeni współdzielonych. Przywrócenie pełnej obecności wszystkich pracowników wymagałoby ponownej reorganizacji przestrzeni.
Badacz zwraca uwagę na swoiste błędne koło: im mniej komfortowe i mniej atrakcyjne stają się biura z systemem współdzielonych biurek, tym chętniej pracownicy wybierają pracę z domu. Dlatego część firm inwestuje w poprawę warunków w biurach – rozbudowuje strefy relaksu czy unowocześnia zaplecze gastronomiczne. Belgijscy pracownicy mogą więc na razie zachować spokój, choć – jak ocenia Delagrange – czas dalszego rozszerzania telepracy dobiegł końca.