Sąd policyjny skazał 51-letniego mężczyznę, który latem 2024 r. doprowadził do tragicznego wypadku na autostradzie E403 w Ruddervoorde, na pięć lat pozbawienia wolności, z czego cztery lata w zawieszeniu pod określonymi warunkami. W chwili zdarzenia kierowca miał we krwi od trzech do czterech razy więcej alkoholu, niż dopuszczają przepisy. Poruszał się z prędkością co najmniej 212 km/h i korzystał z telefonu komórkowego podczas jazdy. Oprócz kary więzienia otrzymał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz grzywnę w wysokości 8 000 euro. W wypadku zginęła trzyosobowa rodzina – 29-letni Janick, 30-letnia Janice oraz ich ośmioletnia córka Maithé.
Tragedia na autostradzie E403
Do dramatu doszło 11 sierpnia 2024 r. na autostradzie E403 w Ruddervoorde. Samochód prowadzony przez oskarżonego z ogromną siłą uderzył w tył Opla Corsy. Pojazd został niemal całkowicie zniszczony. Młode małżeństwo oraz ich córka nie miały szans na przeżycie.
W trakcie postępowania ustalono, że sprawca jechał z prędkością co najmniej 212 km/h, znajdował się pod silnym wpływem alkoholu i używał telefonu komórkowego w czasie jazdy. Dodatkowo miał już na swoim koncie 14 wcześniejszych wyroków sądu policyjnego.
Surowa ocena sądu
Sędzia nie krył oburzenia postawą oskarżonego ani podczas rozprawy, ani w pisemnym uzasadnieniu wyroku. W trakcie wcześniejszego posiedzenia zwrócił się bezpośrednio do mężczyzny: „Twierdzisz, że mimo wszystko mogłeś dobrze prowadzić samochód, podczas gdy mamy troje ofiar śmiertelnych. To najgorsze, co możesz powiedzieć. Jak możesz tak uważać?”
W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że oskarżony prowadził pojazd w sposób skrajnie nieodpowiedzialny, podejmując ogromne ryzyko, które zakończyło się tragedią. „Dla sądu niezrozumiałe jest, że w czasie gdy społeczeństwo podejmuje wysiłki na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach i wszyscy są wzywani do ostrożności, oskarżony – po spożyciu takiej ilości alkoholu – zdecydował się wsiąść za kierownicę i jechać w tak lekkomyślny sposób” – zaznaczono w wyroku.
Kara z uwzględnieniem postawy oskarżonego
Przy wymierzaniu kary sąd wziął pod uwagę zarówno długą historię wykroczeń drogowych mężczyzny, jak i fakt, że podjął on terapię oraz zadeklarował większą odpowiedzialność za swoje czyny. Ostatecznie orzeczono pięć lat więzienia, z czego cztery lata w zawieszeniu pod surowymi warunkami, których będzie musiał bezwzględnie przestrzegać. Dodatkowo nałożono na niego grzywnę w wysokości 8 000 euro oraz dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów.