Region Brukselski nałożył na linie lotnicze przekraczające dopuszczalne normy hałasu sankcje o łącznej wartości 32 milionów euro, jednak faktycznie udało się odzyskać jedynie 6 milionów euro – czyli mniej niż 20 procent tej kwoty. Dane te ujawnił dziennik Le Soir, a gabinet brukselskiego ministra Alaina Marona (Ecolo) potwierdził ich prawdziwość. Kwestia hałasu generowanego przez ruch lotniczy nad stolicą ponownie budzi emocje, ponieważ osoby mieszkające w północnych częściach Brukseli coraz częściej skarżą się na wzmożony przelot samolotów. Ma to związek z wprowadzeniem nowej trasy w rejonie lotniska w Zaventem.
Minister Maron: każda skarga trafi do prokuratury
W reakcji na narastające niezadowolenie mieszkańców minister Alain Maron zapowiedział, że wszystkie zgłoszenia dotyczące uciążliwości hałasowej, wpływające do regionalnej administracji środowiskowej Leefmilieu, będą przekazywane do prokuratury w Brukseli. Taka procedura może skutkować nałożeniem grzywien na przewoźników odpowiedzialnych za przekroczenia norm. Jeśli jednak prokuratura zdecyduje się nie wszczynać postępowania, Region może sięgnąć po alternatywne kary administracyjne, stanowiące odrębną ścieżkę sankcyjną.
Ćwierć wieku kar – i niewielkie wpływy do budżetu
Uprawnienia do nakładania takich sankcji władze regionalne posiadają od 25 lat. W praktyce jednak znaczna część decyzji kończy się bez realnych konsekwencji finansowych dla linii lotniczych. W latach 2000-2025 Region Brukselski wymierzył łącznie 1 580 alternatywnych kar administracyjnych na kwotę blisko 32 milionów euro. Z odzyskanych 6 milionów euro należy dodatkowo odliczyć koszty obsługi prawnej, co jeszcze bardziej obniża rzeczywistą sumę, jaka zasiliła budżet regionu.
Ponad połowa należności praktycznie stracona
Szczegółowa struktura zaległości pokazuje skalę problemu. Kwota 10,8 miliona euro została uznana za „definitywnie nieopłaconą”, co oznacza, że postępowania windykacyjne w tych sprawach całkowicie zakończono. Kolejne 6,3 miliona euro figuruje jako należności „nieściągalne” – procedury polubowne zamknięto, choć formalnie istnieje możliwość ich wznowienia w ciągu 10 lat. Dodatkowo około 8 milionów euro pozostaje przedmiotem trwających postępowań odwoławczych. Łącznie ponad 54 procent wszystkich nałożonych kar można uznać za środki, które najprawdopodobniej nie trafią już do regionalnej kasy.
Mniej nowych kar, lecz system wciąż nieskuteczny
W ostatnich latach liczba nakładanych sankcji spadła, co tłumaczone jest coraz większym udziałem cichszych samolotów obsługujących lotnisko w Zaventem. Nie zmienia to jednak faktu, że system egzekwowania już nałożonych kar pozostaje mało efektywny. Główną przeszkodą jest złożona procedura administracyjna, dająca przewoźnikom szerokie możliwości odwołań i znacząco wydłużająca postępowania. Gabinet ministra Marona zapewnia jednak, że Region nie zamierza odstępować od egzekwowania sankcji. Jak podkreślają przedstawiciele resortu, sprawy sądowe wymagają czasu, ale władze nie akceptują sytuacji, w której linie lotnicze naruszające normy hałasu pozostają bez konsekwencji.