Planowana przez koalicję Arizona podwyżka podatku VAT na bilety koncertowe, noclegi hotelowe i dania na wynos znalazła się pod dużym znakiem zapytania. W piątek Rada Stanu wydała wyjątkowo krytyczną opinię na temat projektu, kwestionując przejrzystość oraz obiektywność kryteriów różnicowania stawek podatkowych. Zgodnie z rządowym planem od 1 marca miały wejść w życie podwyżki celowane, obejmujące m.in. wzrost VAT na bilety festiwalowe i koncertowe z 6 do 12 procent, analogiczną zmianę dla noclegów hotelowych i pobytów kempingowych, a także daleko idącą reformę opodatkowania dań na wynos. Po negatywnej opinii Rady Stanu koalicja stoi przed wyborem: poprawić istniejący kompromis lub rozpocząć proces legislacyjny od nowa. Temat ma wrócić na posiedzenie ścisłej rady ministrów w najbliższy piątek, jednak już teraz widoczne są głębokie podziały wśród partnerów koalicyjnych. Jednocześnie niepewność co do przyszłych stawek VAT rodzi konkretne pytania ze strony konsumentów, którzy kupili bilety na letnie festiwale lub zarezerwowali wakacyjne noclegi i nie wiedzą, czy zapłacili właściwą cenę oraz czy przysługuje im ewentualny zwrot. Organizatorzy największych imprez muzycznych, takich jak Tomorrowland czy Rock Werchter, już wcześniej uwzględnili planowaną podwyżkę w cenach biletów, co dodatkowo komplikuje sytuację w przypadku wycofania się rządu z reformy.
Geneza reformy – od stawki ogólnej do rozwiązań celowanych
Impulsem do przygotowania reformy VAT była potrzeba poprawy stanu finansów publicznych i sfinansowania szerszych zmian podatkowych, będących jednym z filarów programu koalicji Arizona. Jak wyjaśnia ekspert finansowy Michel Maus, rząd premiera Barta De Wevera początkowo planował prostą podwyżkę podstawowej stawki VAT z 21 do 22 procent. Byłoby to rozwiązanie czytelne i łatwe we wdrożeniu, obejmujące wszystkie towary i usługi objęte stawką podstawową. Pomysł ten napotkał jednak zdecydowany sprzeciw liberalnej partii MR, która od początku negocjacji koalicyjnych konsekwentnie odrzucała jakiekolwiek podnoszenie nominalnej stawki VAT. Sprzeciw MR skutecznie zablokował tę ścieżkę reformy.
W odpowiedzi zaproponowano wariant alternatywny, oparty na podwyżkach celowanych w wybranych sektorach gospodarki. Zamiast jednej ogólnej zmiany rząd zaplanował selektywne podniesienie podatku. Kluczowym elementem była podwyżka VAT na bilety koncertowe i festiwalowe z 6 do 12 procent, przy czym nie wszystkie wydarzenia kulturalne miały być traktowane jednakowo. Na wniosek partii Les Engagés tzw. kultura wysoka, obejmująca operę, muzykę klasyczną i teatr, miała zachować preferencyjną stawkę 6 procent. Z kolei koncerty muzyki pop i rock, festiwale, wydarzenia taneczne oraz seanse kinowe miały zostać objęte stawką 12 procent.
Podwyżka z 6 do 12 procent miała objąć także noclegi hotelowe i kempingowe, bilety do parków rozrywki oraz wejściówki na wydarzenia sportowe. Oddzielnie potraktowano pestycydy i środki ochrony roślin, dla których przewidziano wzrost stawki z 12 do 21 procent. Jak podkreśla Michel Maus, w Belgii obecnie obowiązuje stawka 6 procent na bilety festiwalowe, koncertowe i kinowe oraz na noclegi hotelowe. Alternatywny plan rządu zakładał objęcie stawką 12 procent szeroko rozumianej kultury, sportu, rozrywki oraz dań na wynos. Problemem okazała się jednak rosnąca liczba wyjątków, która doprowadziła do powstania skomplikowanej i niespójnej konstrukcji prawnej. To właśnie ta złożoność stała się głównym powodem krytycznej opinii Rady Stanu.
Problem dań na wynos i niejasne kryteria
Szczególnie kontrowersyjnym elementem reformy były zasady opodatkowania dań i posiłków na wynos. Koalicja Arizona próbowała wypracować kryteria pozwalające odróżnić produkty objęte wyższą stawką VAT od tych, które miały zachować stawkę preferencyjną. Ostatecznie zdecydowano się na dwa kryteria: termin przydatności do spożycia, z granicą ustaloną na dwa dni, oraz rozróżnienie między pieczeniem a gotowaniem jako sposobem przygotowania.
W praktyce prowadziło to do sytuacji trudnych do jednoznacznej interpretacji. Ten sam produkt mógłby podlegać różnym stawkom podatkowym w zależności od detali dotyczących przygotowania, pakowania czy planowanego momentu spożycia. Te niespójności stały się jednym z głównych punktów krytyki Rady Stanu. Organ doradczy uznał, że przyjęte kryteria są niejasne, arbitralne i niemożliwe do konsekwentnego stosowania. Prawnicy Rady stwierdzili, że różnicowanie stawek VAT w obszarze kultury i dań na wynos nie spełnia podstawowych wymogów klarowności i obiektywności prawa podatkowego.
Rada Stanu krytykuje, ale nie neguje całej reformy
Choć opinia Rady Stanu była dla rządu poważnym ciosem, nie zakwestionowała ona wszystkich elementów reformy. Organ doradczy nie widział przeszkód prawnych w podniesieniu VAT na noclegi hotelowe, pobyty kempingowe, bilety do parków rozrywki czy wydarzenia sportowe z 6 do 12 procent. Akceptację uzyskała również planowana podwyżka stawki na pestycydy i środki ochrony roślin z 12 do 21 procent.
Największe zastrzeżenia dotyczyły różnicowania stawek w kulturze. Rada Stanu wskazała, że podział na kulturę „wyższą” i „niższą” prowadzi do trudnych do obrony konsekwencji prawnych. Jako przykład przywołano sytuację artysty Helmuta Lottiego: koncert z repertuarem klasycznym byłby opodatkowany stawką 6 procent, natomiast występ metalowy tego samego wykonawcy już stawką 12 procent. Takie rozróżnienia uznano za absurdalne i niewykonalne w praktyce.
W związku z tą krytyką rząd rozważa obecnie ujednolicenie stawki VAT dla wszystkich wydarzeń kulturalnych na poziomie 12 procent, bez podziału na gatunki czy formy artystyczne. Oznaczałoby to rezygnację z wyjątku dla tzw. kultury wysokiej, forsowanego przez Les Engagés.
Koalicja podzielona: poprawki czy nowy start
Po piątkowej opinii Rady Stanu w koalicji Arizona ujawniły się wyraźne różnice zdań co do dalszych kroków. Flamandzcy partnerzy rządu zgadzają się co do potrzeby korekty, ale różnią się w ocenie skali zmian.
Premier Bart De Wever porównał obecny kompromis do „śmierdzącego wielbłąda”, jednocześnie sugerując, że wypracowanie całkowicie nowego porozumienia w sprawie VAT jest obecnie mało realistyczne. Wskazuje to na jego skłonność do naprawy istniejących ustaleń. Odmienne stanowisko zajął przewodniczący Vooruit Conner Rousseau, który opowiedział się za przygotowaniem zupełnie nowej propozycji. Podobnie minister budżetu Vincent Van Peteghem z CD&V podkreślał potrzebę prostego i przejrzystego rozwiązania.
Liberalna partia MR prezentuje inną strategię, opowiadając się za punktową korektą obecnego kompromisu bez jego pełnej renegocjacji. Podczas spotkań międzykabinetowych liberałowie zaproponowali zastosowanie francuskiego modelu opodatkowania dań na wynos, co pozwoliłoby odpowiedzieć na zarzuty Rady Stanu bez burzenia całej reformy. Według medialnych doniesień MR pozostaje jednak w tej sprawie w dużej mierze odosobnione, co utrudnia szybkie osiągnięcie konsensusu.
Trzy możliwe scenariusze dalszych działań
Po krytycznej opinii Rady Stanu koalicja stoi przed trzema głównymi wariantami działania. Pierwszy zakłada naprawę istniejącego kompromisu poprzez wdrożenie elementów zaakceptowanych przez Radę Stanu i poprawę przepisów dotyczących kultury oraz dań na wynos, m.in. poprzez przyjęcie modelu francuskiego. We Francji kluczowym kryterium jest rozróżnienie między konsumpcją natychmiastową a odroczoną, co eliminuje problem daty przydatności do spożycia. Choć system ten również generuje paradoksy, opiera się na spójnej logice.
Drugi scenariusz, preferowany przez Vincenta Van Peteghema, polega na porzuceniu stawek celowanych i podniesieniu ogólnej stawki VAT z 21 do 22 procent. Rozwiązanie to byłoby proste, przejrzyste i solidne prawnie, a jednocześnie przyniosłoby znaczne wpływy budżetowe. Główną przeszkodą pozostaje jednak niezmienne veto partii MR.
Trzeci, najbardziej ambitny wariant zakłada gruntowną przebudowę całego systemu VAT w Belgii. Obejmowałby on m.in. ujednolicenie stawek 6 i 12 procent do jednej stawki pośredniej oraz obniżenie VAT na wybrane produkty pierwszej potrzeby do 0 procent. Projekt ten był już wcześniej przygotowany przez Van Peteghema, ale również napotkał sprzeciw MR i obecnie nie ma szans na szybką realizację.
Konsumenci w zawieszeniu
Niepewność wokół reformy VAT ma bezpośrednie konsekwencje dla konsumentów. Organizatorzy festiwali i koncertów, tacy jak Tomorrowland, już uwzględnili planowaną podwyżkę w cenach biletów. W tym roku bilet na cały festiwal kosztuje 327 euro, wobec 304 euro rok wcześniej. Wzrost ten jest efektem zarówno inflacji, jak i zakładanej wyższej stawki VAT.
Jeśli jednak podwyżka nie wejdzie w życie, pojawia się pytanie o ewentualny zwrot nadpłaconych kwot. Jak zauważa Michel Maus, formalnie nie można naliczać wyższej stawki VAT przed wejściem przepisów w życie. Jeśli jednak podwyżka została wcześniej wkalkulowana w cenę i zakomunikowana klientom, a ostatecznie nie zostanie wprowadzona, konsumenci mogliby domagać się zwrotu, chyba że organizator zdecyduje się na dobrowolną korektę.
Podobna niepewność dotyczy rezerwacji hotelowych. Zdaniem Mausa konieczne jest wprowadzenie jasnych przepisów przejściowych, zgodnie z którymi wszystkie bilety i rezerwacje opłacone przed określoną datą podlegałyby starym stawkom VAT. Brak takiego rozwiązania mógłby doprowadzić do chaosu administracyjnego i poważnych problemów finansowych w sektorze usługowym.
Wyścig z czasem i presja budżetowa
Choć rząd deklaruje chęć szybkiego rozstrzygnięcia, coraz mniej realne staje się dotrzymanie terminu 1 marca jako daty wejścia w życie reformy. Brak decyzji oznacza opóźnienie wpływów budżetowych, które trzeba będzie zastąpić innymi źródłami. Tymczasem premier De Wever zapowiedział konieczność znalezienia dodatkowych 3–4 miliardów euro oszczędności budżetowych. Reforma VAT mogłaby pokryć znaczną część tej kwoty, co czyni ją kluczowym elementem całej strategii fiskalnej. Im dłużej jednak utrzymuje się polityczny pat, tym trudniej będzie rządowi domknąć budżet bez sięgania po kolejne, coraz bardziej bolesne rozwiązania.