Akredytowane belgijskie laboratoria nie potwierdziły dotychczas obecności rakotwórczego azbestu w przebadanych próbkach piasku kinetycznego. Na własne zlecenie sprawdziła je także redakcja VRT NWS – analiza 7 próbek również nie wykazała zagrożenia. Władze zapowiadają jednak szerszy program testów w najbliższych tygodniach, by jednoznacznie ocenić, czy popularna zabawka może stanowić ryzyko dla dzieci.
Wczoraj VRT NWS przeprowadziła niezależną kontrolę, kupując 7 opakowań różnych rodzajów piasku kinetycznego w sklepach z zabawkami na terenie Flandrii. Produkty pochodziły z różnych krajów: 2 z Chin, 2 z Polski oraz po jednej próbce ze Szwecji, Francji i Belgii. Wszystkie opakowania trafiły do akredytowanego laboratorium wyspecjalizowanego w wykrywaniu azbestu.
Szczegółowe badania nie potwierdziły skażenia
Eksperci stwierdzili, że wszystkie 7 próbek jest bezpiecznych. Nawet przy najbardziej pogłębionym poziomie analizy nie wykryto w żadnej z nich rakotwórczego azbestu. Niezależnie od testu VRT NWS inne laboratoria zbadały dodatkowo około dziesięciu próbek piasku kinetycznego – i w tych przypadkach również nie potwierdzono obecności szkodliwych substancji.
Badaczka Kathleen De Maeyer wyjaśnia, że procedura rozpoczyna się od oględzin materiału pod stereomikroskopem. Jeśli na tym etapie nie widać podejrzanych włókien, część próbki rozpuszcza się w specjalnym płynie i poddaje ponownej ocenie w mikroskopie polaryzacyjnym. Urządzenie to pozwala wychwycić charakterystyczne przebarwienia, które mogą wskazywać na obecność cząstek azbestu.
Każdą próbkę analizuje się co najmniej dwa razy, używając dwóch różnych roztworów. Aby zminimalizować ryzyko przeoczenia nawet śladowych zanieczyszczeń, wykonuje się również skanowanie przy użyciu mikroskopu elektronowego. Dzięki znacznie większemu powiększeniu można w ten sposób wykryć bardzo drobne włókna azbestowe, które mogłyby pozostać niewidoczne w standardowych metodach badawczych.
Producenci przedstawiają wyniki własnych badań
W międzyczasie różni producenci piasku kinetycznego publikują negatywne wyniki testów, które zlecili niezależnym laboratoriom. W wielu przypadkach były to badania wykonane jeszcze pod koniec ubiegłego roku, po wycofaniu z rynku części produktów w Australii i Nowej Zelandii.
To właśnie tamte wycofania skłoniły holenderski dziennik AD do zlecenia analiz próbek piasku kinetycznego dostępnego w Holandii. W tym badaniu 6 z 12 sprawdzonych próbek miało być skażonych azbestem. Te ustalenia stały się impulsem dla belgijskiego ministra ds. konsumenckich Roba Beendersa z partii Vooruit, by zaalarmować również w Belgii.
Minister zapowiada kolejne kroki
Beenders podkreśla, że jeśli pojawia się choćby cień ryzyka, rząd ma obowiązek reagować i wprowadzać odpowiednie środki ostrożności. W najbliższych tygodniach mają ruszyć szersze testy, które mają dać pełniejszy obraz tego, które konkretnie produkty mogą być potencjalnie groźne dla zdrowia.
Ekspert ds. azbestu Jan Van Bouwel mówił wczoraj w VRT NWS Journaal, że nie uważa działań władz za przesadzone. W przypadku azbestu – nawet przy minimalnym prawdopodobieństwie – najlepiej kierować się zasadą ostrożności. Azbest to substancja rakotwórcza: jego włókna mogą prowadzić do ciężkich chorób układu oddechowego, w tym do nowotworów płuc. Z tego powodu każda informacja o możliwej obecności azbestu w produktach przeznaczonych dla dzieci powinna być natychmiast i szczegółowo weryfikowana.