Trzydziestosiedmioletni Elio Van Puyvelde, który zrezygnował z dalszej nauki w wieku 15 lat, stworzył firmę osiągającą około 215 milionów euro rocznych obrotów. ElioVP zajmuje się optymalizacją procesorów graficznych i chipów dwóch amerykańskich gigantów technologicznych: AMD oraz Nvidia. Przedsiębiorca z Sint-Gillis-Waas zauważył, że fabryczne ustawienia oprogramowania sterującego nie wydobywają pełni możliwości sprzętu, a dzięki indywidualnym modyfikacjom można wyraźnie poprawić zarówno wydajność, jak i efektywność energetyczną. Spółka, w której pracuje zaledwie ośmiu współpracowników, wypracowała w ostatnim roku 5 milionów euro zysku operacyjnego, sprzedając zoptymalizowane procesory klientom na całym świecie – od dużych operatorów telekomunikacyjnych w Stanach Zjednoczonych po firmy w Afryce Południowej. Co ciekawe, w swojej rodzinnej Belgii Van Puyvelde wciąż ma niewielu odbiorców, co wiąże z wysokimi cenami prądu i przestarzałą infrastrukturą centrów danych. ElioVP przyciąga dziś uwagę funduszy private equity, a także samego AMD, które wielokrotnie proponowało wykup firmy.
Od dziecięcej fascynacji do porzucenia szkoły
Zainteresowanie Elio Van Puyvelde sprzętem komputerowym pojawiło się bardzo wcześnie. „Mój wujek miał małego Atari, potem komputer stacjonarny, do którego wkładało się dyskietki, żeby grać” – opowiada. Samo granie nie było jednak jego celem. „Otwierałem obudowę i majstrowałem przy przewodach i chipach, żeby zrozumieć, jak to wszystko działa” – wspomina.
Wychował się w Sint-Gillis-Waas i w wieku 15 lat przerwał naukę, by samodzielnie uczyć się programowania na strychu. Po kilku latach pracy u podwykonawcy operatora telekomunikacyjnego Telenet szybko doszedł do wniosku, że etat nie jest dla niego.
Odkrycie niewykorzystanego potencjału procesorów
Na początku kupował chipy AMD i Nvidia, modyfikował ich oprogramowanie wewnętrzne pod konkretne potrzeby, a następnie odsprzedawał je dalej. W ten sposób powstało przedsięwzięcie, które z czasem przerodziło się w ElioVP – firmę notującą dziś 215 milionów euro obrotów i 5 milionów euro zysku operacyjnego. To efekt niezliczonych godzin spędzonych nad optymalizacją procesorów i jednostek przetwarzania graficznego.
„Odkryłem, że sprzęt firm takich jak AMD i Nvidia ma znacznie większy potencjał szybkości i efektywności energetycznej, niż wynikałoby to z ustawień fabrycznych” – wyjaśnia Elio Van Puyvelde. Jego zdaniem chipy schodzą z produkcji o zróżnicowanej jakości, a aby zagwarantować wszystkim użytkownikom podobny poziom działania, producenci konfigurują oprogramowanie sterujące w oparciu o najsłabsze egzemplarze. W rezultacie część możliwości pozostaje niewykorzystana.
Van Puyvelde zaczął więc kupować chipy AMD i Nvidia, wprowadzać do nich spersonalizowane zmiany w oprogramowaniu wewnętrznym, a później sprzedawać je klientom. Dla firm szukających dodatkowej mocy obliczeniowej była to atrakcyjna alternatywa wobec zakupu nowszych, bardzo drogich procesorów graficznych tylko po to, by zwiększyć wydajność.
W tamtym okresie dodatkowym katalizatorem okazał się boom na kryptowaluty, związany z „wydobywaniem” nowych monet poprzez wykonywanie intensywnych obliczeń, co gwałtownie zwiększyło popyt na tego typu rozwiązania.
Przełomowy moment na forum BitcoinTalk
Sukces był także kwestią dobrego momentu. W 2016 r., bez szczególnych oczekiwań, Elio Van Puyvelde opublikował swoje wyniki na BitcoinTalk, jednym z najstarszych i najbardziej znanych forów poświęconych bitcoinowi. Pokazał tam, jak ręcznie dostosowuje oprogramowanie procesorów graficznych, aby wycisnąć z nich większą szybkość.
Rozkwit kryptowydobycia – opartego na wykonywaniu operacji obliczeniowych – wywołał entuzjazm wokół jego metody. Wyższa szybkość oznaczała bowiem wyraźnie większe zyski. „W tym wyścigu o efektywność moje rozwiązanie jest warte na wagę złota” – podkreśla Van Puyvelde.
Tempo szybko wzrosło. By obsłużyć rosnące zainteresowanie, musiał założyć spółkę. Kiedy pojawił się u notariusza w 2017 r., nie miał jeszcze wybranej nazwy – tak narodziło się ElioVP. Ponieważ dysponował unikatową wiedzą umożliwiającą takie modyfikacje, zaczął otrzymywać zaproszenia z różnych stron świata, by wdrażać kompleksowe rozwiązania.
Automatyzacja procesu i publikacja kodu na GitHub
Kilka lat później ten „wynalazca 2.0” dorzucił kolejne narzędzie. Zautomatyzował proces optymalizacji chipów AMD i udostępnił bezpłatnie kod – nazwany Paiton – na platformie dla deweloperów GitHub. „Cześć wszystkim, minęło trochę czasu, odkąd byłem tutaj aktywny, ale to nie znaczy, że nic nie robiłem” – napisał w 2019 r., puszczając oko do społeczności.
Odtąd jego ręczna interwencja nie była już konieczna przy samej optymalizacji, ale zainteresowanie usługą nie osłabło. Proces pozostaje bardzo techniczny, a firmy nadal zgłaszały się do niego w sprawie wdrożeń.
Z czasem zwrócili na niego uwagę także dostawcy. „Po zamówieniu 50 000 procesorów graficznych AMD zaprosił mnie do Toronto” – relacjonuje. Od tego momentu wielokrotnie ściskał dłoń Lisy Su, dyrektor generalnej koncernu. „AMD wielokrotnie dawało też do zrozumienia, że chciałoby nas wykupić” – dodaje. Jak dotąd Van Puyvelde konsekwentnie odmawiał.
Boom sztucznej inteligencji jako paliwo wzrostu
W międzyczasie ElioVP, we współpracy z firmą technologiczną Super Micro Computer, buduje własne serwery wyposażone w zoptymalizowane procesory graficzne. Elio Van Puyvelde stworzył też testowe centrum danych, aby precyzyjnie mierzyć i analizować wydajność chipów. Skala przedsięwzięcia urosła na tyle, że firma sprzedaje obecnie również modularne centra danych.
Pozwala to wykorzystać gwałtowny wzrost rynku sztucznej inteligencji, który wymaga ogromnej mocy obliczeniowej do uruchamiania aplikacji i trenowania modeli. „Rynek AI przeżywa eksplozywny wzrost. Popyt jest gigantyczny” – mówi Van Puyvelde. Jednocześnie równie szybko rosną ceny komponentów. W 2024 r. ElioVP kupiło sprzęt za 205 milionów euro. „To nie jest pozbawione ryzyka, ale nigdy nie składamy zamówienia bez częściowej zaliczki od klientów” – zaznacza.
Proste wyliczenie pokazuje, że marże firmy są bardzo niskie. „Na rynku jest niewiele podmiotów i wszyscy znają ceny. Marże, które biorę, wynikają z warunków u dostawców. Jest pewien margines negocjacyjny, ale ograniczony” – tłumaczy. Dodaje jednak, że „choć pół procenta marży na dużej kwocie pozostaje znaczące”.
Umiarkowany sukces w Belgii
Ryzyko zwiększają również napięcia geopolityczne. Procesory są technologicznym kręgosłupem współczesnych gospodarek, dlatego obrót nimi podlega większej ostrożności. Ograniczenia eksportowe dotyczą m.in. procesorów graficznych kierowanych do Chin, Indii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. „To wrażliwy temat, ale nas to nie ogranicza. Nie mamy klientów w Chinach ani w Rosji” – podkreśla Elio Van Puyvelde.
Firma współpracuje natomiast z jedną z największych grup telekomunikacyjnych w Afryce Południowej, a dla dużego amerykańskiego operatora telekomunikacyjnego utrzymuje centra danych w dziesięciu stanach.
W Belgii, czyli w kraju pochodzenia założyciela, wyniki są na razie skromne. „Z jednej strony energia elektryczna jest tu absurdalnie droga, co utrudnia klientom uzyskanie zwrotu z inwestycji. Z drugiej strony wiele centrów danych jest tak przestarzałych, że nie potrafią sprostać zapotrzebowaniu energetycznemu najnowszych procesorów graficznych” – wyjaśnia przedsiębiorca.
Cel dla inwestorów i dylematy rozwoju
Sukces ElioVP przyciąga uwagę funduszy private equity inwestujących w spółki nienotowane na giełdzie. „Jeszcze dziś rano dostałem e-mail od Waterland, jednego z funduszy inwestycyjnych” – mówi Van Puyvelde. Zainteresowanie mają też wyrażać podmioty ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które rozważają zakup serwerów, a następnie ich wynajem. Na tym etapie przedsiębiorca nie chce jednak wpuszczać zewnętrznych inwestorów, bo – jak przekonuje – zaburzyliby jego sposób pracy.
Mimo bardzo wysokich obrotów ElioVP pozostaje niewielką firmą z ośmioma współpracownikami. „Nie są zatrudnieni na stałych kontraktach, ponieważ przywiązujemy wielką wagę do elastyczności” – tłumaczy Van Puyvelde. Zdarza mu się tęsknić za czasami, gdy pracował samotnie na strychu. „Wadą rozwijającej się firmy jest to, że mam coraz mniej czasu na to, co naprawdę kocham” – przyznaje.
Dodaje, że rozważał już zatrudnienie zewnętrznego dyrektora generalnego. „Prawie w ogóle nie programuję, bo mój czas pochłaniają głównie rachunki wyników i spotkania. Excel stał się moim najwierniejszym towarzyszem” – mówi z wyczuwalnym żalem.