Z danych, o które wystąpił poseł i przewodniczący komisji ds. mobilności Frank Troosters, wynika, że skala kradzieży kabli w belgijskiej sieci kolejowej osiąga alarmujący poziom. Dzieje się tak mimo zapewnień federalnego ministra mobilności Jean-Luca Crucke’a (Les Engagés), że zwalczanie tego zjawiska jest jednym z priorytetów resortu. Zdaniem Troostersa rzeczywistość wyraźnie temu przeczy, a problem zamiast się zmniejszać, narasta.
Według oficjalnych danych zarządcy infrastruktury kolejowej Infrabel w 2024 r. odnotowano 257 kradzieży kabli. W 2025 r. liczba ta wzrosła już do 303 przypadków, mimo że dane za cały rok nie są jeszcze kompletne. Jak podkreśla Troosters, przekłada się to na znaczne straty finansowe. Tylko w 2024 r. wartość skradzionych kabli oszacowano na około 1,6 miliona euro, a wszystko wskazuje na to, że w 2025 r. kwota ta będzie jeszcze wyższa.
Ogromne konsekwencje dla podróżnych
Skutki kradzieży kabli są szczególnie dotkliwe dla pasażerów korzystających z usług SNCB/NMBS. Według przytoczonych danych kradzieże lub próby kradzieży aż 206 razy miały bezpośredni wpływ na rozkład jazdy. W efekcie doszło do 10 169 minut opóźnień pociągów pasażerskich, 5 884 minut opóźnień w ruchu towarowym oraz do całkowitego odwołania 630 pociągów pasażerskich.
Vlaams Belang uznaje za niedopuszczalne, że to podróżni ponoszą konsekwencje tej narastającej plagi. Dodatkowym problemem jest fakt, że te same odcinki infrastruktury muszą być wielokrotnie naprawiane po kolejnych kradzieżach. Powoduje to odsuwanie w czasie innych niezbędnych prac modernizacyjnych i utrzymaniowych, co dodatkowo obciąża system kolejowy. Zdaniem Troostersa sytuacja ta działa także demotywująco na personel kolei, który musi nieustannie reagować na te same zdarzenia.
Poseł zapowiada ponowne skierowanie pytań do ministra mobilności w sprawie tej niepokojącej tendencji i domaga się zdecydowanego zintensyfikowania działań przeciwko kradzieżom kabli w belgijskiej sieci kolejowej.