Trzydziestoletni mężczyzna został skazany na karę pracy społecznej oraz zakaz prowadzenia pojazdów za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego w Herselt. W zdarzeniu zginął jeden z pasażerów, Jan-Viktor. Kierowca był pod wpływem alkoholu, ominął dobrowolnie zainstalowaną w swoim samochodzie blokadę alkoholową i nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu. Rodzina ofiary uznaje wyrok za łagodny, podkreślając jednocześnie, że żadna kara nie zmieni faktu, iż Jan-Viktor nigdy nie wróci.
Do tragedii doszło w kwietniu 2025 r. Trzydziestolatek wsiadł za kierownicę samochodu należącego do jego partnerki, będąc w stanie silnego upojenia alkoholowego. W swoim własnym aucie miał zamontowaną blokadę alkoholową, dlatego świadomie zdecydował się prowadzić inny pojazd. Na skrzyżowaniu Ramselsesteenweg i Aarschotsesteenweg w Herselt nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu i zderzył się z nadjeżdżającą ciężarówką.
W wyniku wypadku jeden z pasażerów zginął na miejscu. Kierowca oraz trzech pozostałych pasażerów odniosło poważne obrażenia. Badanie zawartości alkoholu we krwi, przeprowadzone trzy godziny po zdarzeniu, wykazało u kierowcy ponad 2 promile alkoholu.
Uzasadnienie wyroku
Jak wskazali sędziowie, zdolność postrzegania sytuacji drogowej i reakcji oskarżonego była w znacznym stopniu zaburzona, co bezpośrednio doprowadziło do wypadku zakończonego śmiercią młodego pasażera.
Sąd podkreślił, że żadna kara nie jest w stanie złagodzić bólu i cierpienia bliskich ofiary. Jednocześnie celem wymierzonej sankcji było potwierdzenie norm społecznych oraz podkreślenie osobistej odpowiedzialności sprawcy.
Oskarżony został skazany na 300 godzin pracy społecznej, czyli maksymalny możliwy wymiar tej kary, oraz trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów. Dodatkowo sąd orzekł, że mężczyzna nie nadaje się obecnie do kierowania pojazdami. Oznacza to, że będzie mógł ponownie prowadzić samochód dopiero po uzyskaniu pozytywnej decyzji sądu, potwierdzającej, że uporał się z problemem alkoholowym.
Choć w tej sprawie możliwe było również orzeczenie kary pozbawienia wolności, sąd zdecydował się jej nie wymierzać. Jak wyjaśniono, cele kary, takie jak ochrona społeczeństwa, uświadomienie odpowiedzialności oraz reintegracja sprawcy, mają zostać skuteczniej osiągnięte poprzez pracę społeczną.
Sąd zaznaczył, że wykonanie 300 godzin pracy społecznej oznacza dla skazanego poświęcenie praktycznie całego wolnego czasu przez okres około jednego roku. Przy wydaniu wyroku wzięto pod uwagę m.in. dotychczasową niekaralność oskarżonego, fakt podjęcia leczenia odwykowego oraz powrót do pracy zawodowej. Uwzględniono także istotny wpływ zakazu prowadzenia pojazdów na jego codzienne funkcjonowanie, w tym długie dojazdy do pracy, co może zmusić go do zmiany miejsca zamieszkania lub zatrudnienia.
Jak podkreślono w uzasadnieniu, wyrok ma być jednoznacznym sygnałem, że poważne wykroczenia drogowe o tragicznych skutkach nie pozostają bez konsekwencji. Jednocześnie kara nie ma mieć wyłącznie charakteru odwetowego, lecz prowadzić do zmiany postaw i przynieść korzyści całemu społeczeństwu.
Rodzina ofiary o wyroku
Bliscy Jan-Viktora oceniają, że kara pracy społecznej może być postrzegana jako łagodna, zwłaszcza biorąc pod uwagę wagę czynów oraz żądania prokuratury. Podkreślają jednak, że chcą skupić swoją energię na przepracowaniu niewyobrażalnej straty.
Jan-Viktor nie znał skazanego kierowcy i w chwili wypadku miał zapięte pasy bezpieczeństwa. Niezależnie od wymiaru kary, jak zaznacza rodzina, nic nie zmieni faktu, że ich syn i bliski nigdy już nie wróci.