Proces Barbary Gandolfi (50 lat) i jej byłego partnera przed sądem okręgowym w Brugii po raz kolejny nie doszedł do skutku. Tym razem przyczyną odroczenia okazały się problemy techniczne: komputer w sekretariacie sądu nie był w stanie otworzyć bardzo dużych plików z akt sprawy, co uniemożliwiło obronie zapoznanie się z materiałem dowodowym.
W odróżnieniu od wcześniejszych terminów rozprawy sama Barbara Gandolfi nie pojawiła się w sądzie, ponieważ obecnie przebywa za granicą. Jej obecność nie miałaby jednak znaczenia, ponieważ postępowanie zostało odroczone niemal natychmiast, tym razem o kolejne dwa tygodnie.
Pliki zbyt duże dla sprzętu sądu
Powód kolejnego przesunięcia terminu rozprawy jest nietypowy. Jak wyjaśniono, komputer w sekretariacie sądu okręgowego w Brugii nie posiada odpowiedniej mocy, aby obsłużyć wieloterabajtowe dane cyfrowe zgromadzone w aktach. Chodzi głównie o obszerne zapisy podsłuchów telefonicznych. Co istotne, już podczas poprzedniej rozprawy 7 stycznia sprawa została odroczona między innymi po to, by obrona mogła zapoznać się z tym materiałem.
Jak podkreślał adwokat Barbary Gandolfi, Louis De Groote, mimo dodatkowego czasu nie udało się tego zrobić. „20 stycznia wezwaliśmy komornika sądowego, aby oficjalnie potwierdził, że sprzęt w sekretariacie jest niewydolny. Najwyraźniej nie jest on przystosowany do pracy z materiałem dowodowym o takiej objętości” – stwierdził prawnik.
De Groote nie krył irytacji zaistniałą sytuacją. „Obrona musi mieć dostęp do całych akt sprawy” – zaznaczył. „Tymczasem okazuje się, że system nie jest przygotowany na pracę z tak dużą ilością danych. To do prokuratury należy obowiązek udostępnienia materiałów w formie, która pozwala na ich realne przeanalizowanie”.
Dostęp do akt na policji w Ostendzie
Jako rozwiązanie tymczasowe obrona otrzymała możliwość zapoznania się z dokumentami w komisariacie lokalnej policji w Ostendzie, począwszy od 27 stycznia. Według adwokata nawet tam wczytanie niektórych fragmentów zajmowało ponad godzinę. Jak zaznaczył, problem dotyczy nie tylko obrony, lecz także składu sędziowskiego. „Państwo jako sędziowie również nie macie pełnego dostępu do akt. Czy podczas narad także będziecie jeździć na policję w Ostendzie?” – pytał retorycznie.
Po krótkiej naradzie sąd zdecydował o odroczeniu sprawy do 18 lutego. Przewodniczący zwrócił się do prokuratury z prośbą o sprawdzenie, czy możliwe jest techniczne udostępnienie dokumentów w sekretariacie sądu. W praktyce oznaczałoby to przeniesienie odpowiedniego sprzętu ze strefy policyjnej Ostenda do budynku sądu. Jednocześnie zapowiedziano, że jeśli problem nie zostanie rozwiązany, materiały z podsłuchów telefonicznych nie zostaną uwzględnione w postępowaniu.
Zarzuty dotyczące handlu ludźmi i wykorzystywania
Barbara Gandolfi stała się szerzej znana dzięki udziałowi w programie Temptation Island oraz związkowi z francuskim aktorem Jeanem-Paulem Belmondo, który zmarł kilka lat temu. Prokuratura podejrzewa ją o udział w gangu zajmującym się seksualnym wykorzystywaniem węgierskich prostytutek, działającym z baru i klubu ze striptizem w Ostendzie. Gandolfi konsekwentnie zaprzecza wszystkim zarzutom i zapowiada walkę o uniewinnienie.
Według śledczych kluczową postacią w tej sprawie jest jej były mąż. Jako jedyny nadal przebywa w areszcie. Oprócz wykorzystywania dziewięciu prostytutek i gwałtu na jednej z nich jest podejrzany także o pobicie i spowodowanie obrażeń ciała, voyeuryzm oraz naruszenie przepisów dotyczących broni. Przed sądem odpowiadają również trzy inne osoby.