W Leuven rozpoczął się proces przed sądem przysięgłych przeciwko 29-letniemu mężczyźnie z Bertem. Jest on oskarżony o zabójstwo pielęgniarza domowego Emmanuela Diaza (43 lata), do którego doszło 23 grudnia 2023 r. Sprawa znana jest w mediach jako tzw. morderstwo bożonarodzeniowe. Dzień po Bożym Narodzeniu podejrzany sam zgłosił się na komisariat policji i przyznał do popełnienia czynu. W nadchodzących dniach ława przysięgłych zdecyduje o jego winie.
W wigilię Bożego Narodzenia 2023 r. Emmanuel Diaz został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu w Kessel-Lo. Jego ciało odkryła przyjaciółka, która natychmiast zawiadomiła policję. Dochodzenie wykazało, że dzień wcześniej mężczyzna został zabity wielokrotnymi uderzeniami młotkiem w głowę.
Emmanuel pochodził z Dominikany, ale od wielu lat mieszkał w Belgii. Przez siedem lat pracował jako pielęgniarz domowy w firmie Ferm Thuiszorg i cieszył się sympatią zarówno pacjentów, jak i współpracowników. Jak wspominała jego przełożona, jeszcze niedługo przed tragedią uczestniczył w firmowym spotkaniu świątecznym i nic nie zapowiadało dramatu.
Szybkie przyznanie się do winy
Policja nie musiała długo poszukiwać sprawcy. Dzień po Bożym Narodzeniu barman z Bertem sam zgłosił się na policję i przyznał się do zabójstwa. Dopiero w kwietniu 2024 r. przedstawił szczegółową wersję wydarzeń. Według jego relacji poznał Emmanuela 22 grudnia, a tego samego wieczoru obaj umówili się na wspólne wyjście. Około godziny trzeciej nad ranem zażywali kokainę, kupili piwo i udali się do mieszkania ofiary przy ulicy Edelzangerslaan.
Przebieg wydarzeń według oskarżonego
W mieszkaniu słuchali muzyki, pili alkohol i zażywali kolejne narkotyki. Oskarżony twierdzi, że Emmanuel próbował go uwieść i podejrzewał, iż dosypał mu czegoś do drinka, by go odurzyć i zgwałcić. Nad ranem opuścił mieszkanie. Według jego słów nie doszło wówczas do żadnych czynności seksualnych. Porównał tę sytuację do wcześniejszego doświadczenia w swoim życiu, gdy sam miał paść ofiarą gwałtu.
Krótko później wrócił jednak do mieszkania, zabierając ze sobą rękawiczki, młotek i nóż schowane w plecaku. Jak twierdził, był przygotowany na konfrontację. Miał skonfrontować Emmanuela ze swoimi podejrzeniami, które ofiara miała zdecydowanie odrzucić. Gdy oskarżony wspomniał o swoim wcześniejszym gwałcie, Emmanuel miał się z tego wyśmiać.
Wówczas oskarżony chwycił młotek i uderzył pielęgniarza w głowę. Zgodnie z ustaleniami sekcji zwłok, uderzeń było co najmniej dziesięć. Następnie ofiara została jeszcze ugodzona nożem, a jej ucho zostało odcięte. Motywy tego dodatkowego znęcania się nad ofiarą pozostają niejasne.
Po zdarzeniu mężczyzna pozbył się młotka, noża oraz odciętego ucha, usunął korespondencję z ofiarą i wyprał ubrania. Dwa dni później powiedział o wszystkim swojej matce i przyjaciółce, a następnie zgłosił się na policję. Na podstawie jego zeznań funkcjonariusze odnaleźli ucho oraz większość narzędzi zbrodni, z wyjątkiem młotka szponiastego.
Historia oskarżonego
Dziś przed sądem przysięgłych w Leuven rozpoczyna się proces przeciwko mieszkańcowi Bertem. Nie jest to jego pierwszy kontakt z wymiarem sprawiedliwości. Niedawno został skazany na 10 miesięcy pozbawienia wolności za udział w bójce, podczas której posługiwał się nożem uniwersalnym. Przez wiele lat zmagał się również z uzależnieniem od narkotyków i kilkukrotnie przebywał w ośrodkach leczenia.
Jeśli harmonogram procesu zostanie dotrzymany, w przyszły czwartek ława przysięgłych wypowie się w sprawie winy oskarżonego. Przebieg postępowania przed sądem przysięgłych prowadzi przewodniczący Wim De Troy.