Koncern energetyczny TotalEnergies planuje zainwestować „dziesiątki milionów euro” w rozwój wolnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych w Belgii. Projekt realizowany będzie poprzez spółkę joint venture utworzoną z francuskim zarządzającym aktywami Tikehau Capital. Partnerstwo ma umożliwić firmie udział w coraz większych publicznych przetargach na infrastrukturę ładowania w środowisku miejskim i podmiejskim w Belgii oraz Holandii.
TotalEnergies deklaruje chęć utrzymania pozycji jednego z liderów rynku ładowania pojazdów elektrycznych w Belgii. W środę grupa oficjalnie ogłosiła sojusz z Tikehau Capital, który zostanie jej partnerem finansowym przy wdrażaniu stacji wolnego ładowania w miastach i ich okolicach. Nowo utworzona spółka będzie koncentrować się przede wszystkim na przetargach dotyczących publicznych koncesji w Belgii i Holandii.
„To dla nas zmiana skali” – podkreśla Mathieu Soulas, dyrektor działu Nowych Mobilności w TotalEnergies. Jak wyjaśnia, współpraca pozwala uwolnić kapitał, co staje się kluczowe w obliczu rosnącej wielkości przetargów. Partnerstwo oznacza również podział inwestycji, kosztów oraz ryzyka pomiędzy dwie strony. Dzięki wsparciu Tikehau Capital TotalEnergies zyskuje także większe możliwości pozyskiwania finansowania dłużnego i udziału w projektach wartych dziesiątki milionów euro.
Równolegle firma kontynuuje w Belgii samodzielne inwestycje w infrastrukturę szybkiego ładowania, zlokalizowaną przy głównych trasach drogowych, a także w rozwiązania przeznaczone do instalacji domowych.
Ostra konkurencja na rynku
TotalEnergies już teraz posiada pozycję lidera w segmencie wolnego ładowania w Belgii. Firma zarządza około 9 500 punktami ładowania w kraju oraz niemal 18 000 w Holandii, co daje jej przewagę nad konkurencją.
Presja ze strony innych podmiotów jest jednak coraz silniejsza. „Rynek jest bardzo konkurencyjny. Opieramy się na naszych atutach: obecności w sześciu krajach Europy Zachodniej, doświadczeniu zespołów oraz bardzo zintegrowanym łańcuchu wartości, obejmującym również produkcję energii odnawialnej. Rozwijamy też nowe funkcjonalności, takie jak dynamiczne ceny czy zróżnicowane taryfy według określonych kryteriów” – tłumaczy Soulas, przyznając jednocześnie, że w wielu przetargach ostatecznie decyduje cena.
Na rynku aktywnie działają również inni gracze, tacy jak belgijski EnergyVision czy holenderski Allego, którzy w niektórych postępowaniach wyprzedzają duże koncerny energetyczne. W ubiegłym roku EnergyVision zdobył m.in. duży kontrakt ze SNCB/NMBS na instalację 5 000 punktów ładowania w pobliżu stacji kolejowych.
Selektywne podejście do przetargów
TotalEnergies podkreśla, że dominacja rynkowa nie jest celem samym w sobie. „Celujemy w 15-20 procent udziału w rynku w Belgii i Holandii, co pozwala nam zachować selektywność w wyborze przetargów” – zaznacza Mathieu Soulas.
Aby wolna stacja ładowania stała się rentowna w perspektywie czterech do pięciu lat, musi osiągnąć około 20 procent współczynnika wykorzystania. „Odpowiada to mniej więcej jednemu pełnemu ładowaniu dziennie” – wyjaśnia dyrektor. Koszt jednej stacji, wraz z instalacją, wynosi od 5 000 do 10 000 euro.
W niektórych regionach o mniejszym zagęszczeniu ludności lub bardziej peryferyjnym położeniu osiągnięcie takiej rentowności bywa trudne. W Belgii dotyczy to przede wszystkim Walonii, co częściowo tłumaczy mniejszą obecność TotalEnergies w tym regionie w porównaniu z Flandrią i Brukselą. „W Walonii do tej pory brakowało dużych wspólnych przetargów organizowanych przez różne samorządy. Tempo wdrażania infrastruktury zależy w dużej mierze od szybkości ogłaszania przetargów i wciąż czekamy tam na prawdziwy start” – podkreśla Soulas.