Komisja Europejska zaproponowała w grudniu 2025 r. złagodzenie celów dotyczących elektryfikacji europejskiego parku samochodowego, co może mieć istotne konsekwencje dla transformacji sektora motoryzacyjnego. Z analiz organizacji Transport i Energia (T&E), zajmującej się promocją zrównoważonej mobilności, wynika, że obniżenie docelowej redukcji emisji z 100 do 90 procent sprawi, iż udział pojazdów elektrycznych w sprzedaży nowych samochodów osiągnie maksymalnie 85 procent, zamiast wcześniej zakładanych 100 procent. Eksperci ostrzegają, że nowa propozycja może doprowadzić do spadku sprzedaży aut elektrycznych od 50 do nawet 95 procent, w zależności od strategii producentów, a jednocześnie zwiększyć łączne emisje dwutlenku węgla o 720 milionów ton w latach 2025-2050.
Ustępstwa wobec przemysłu motoryzacyjnego
Propozycja Komisji Europejskiej oznacza odejście od pierwotnego planu całkowitego wycofania z rynku pojazdów spalinowych do 2035 roku. Zmiana ta jest odpowiedzią na naciski europejskich producentów samochodów, którzy sygnalizowali trudności w realizacji pierwotnie przyjętych, bardzo ambitnych celów klimatycznych.
Zgodnie z nową koncepcją producenci mają osiągnąć 90-procentową redukcję emisji CO2 z układów wydechowych w porównaniu z poziomem z 2021 r. Pozostałe 10 procent emisji ma zostać zrekompensowane innymi działaniami: wykorzystaniem niskoemisyjnej stali produkowanej w Unii Europejskiej w procesie produkcji pojazdów (7 procent) oraz wprowadzeniem do oferty samochodów napędzanych paliwami bezemisyjnymi (3 procent).
Ryzyko dla inwestycji w elektryfikację
Transport i Energia ostrzega, że złagodzenie wymogów może poważnie podważyć stabilność regulacyjną, której europejski przemysł potrzebuje do planowania wielomiliardowych inwestycji w elektryfikację floty. Zdaniem organizacji, w obliczu rosnącej konkurencji ze strony chińskich producentów samochodów elektrycznych Unia Europejska powinna raczej utrzymać, a nie osłabiać ambitne cele transformacyjne.
Lucien Mathieu, dyrektor działu motoryzacyjnego w T&E, krytycznie ocenia proponowany kierunek zmian. „To jak stawianie na bezpieczeństwo, gdy w wyścigu bierze udział tylko jeden koń. Świat zmierza w stronę elektryfikacji, a propozycja Unii Europejskiej skierowałaby inwestycje w inne technologie, które nie przyniosą korzyści ani klimatowi, ani gospodarce” – podkreśla ekspert.
Dłuższe życie silników spalinowych
Według analizy organizacji pozarządowej zaproponowane rozwiązania w praktyce przedłużą funkcjonowanie silników spalinowych oraz pojazdów hybrydowych. Jednocześnie mogą one premiować producentów, którzy do tej pory opóźniali inwestycje w technologie elektryczne.
Z wyliczeń T&E wynika, że w zależności od strategii obranej przez poszczególne koncerny sprzedaż samochodów elektrycznych może spaść od 50 do nawet 95 procent w porównaniu ze scenariuszem pełnej elektryfikacji. Taki zwrot nie tylko oddali realizację celów klimatycznych, ale również może osłabić konkurencyjność europejskiego sektora motoryzacyjnego na rynku globalnym.
Skutki klimatyczne w liczbach
Transport i Energia przeanalizowała również wpływ nowego scenariusza na środowisko. Według tych obliczeń europejski park samochodowy wyemituje w latach 2025-2050 dodatkowe 720 milionów ton dwutlenku węgla, co oznacza wzrost o 10 procent w porównaniu z pierwotnym planem zakładającym pełną elektryfikację.
Dla zobrazowania skali eksperci wskazują, że dodatkowe emisje odpowiadają ośmiu pełnym latom emisji całego niemieckiego parku samochodowego, licząc według danych z 2023 r. Dane te pokazują znaczące odejście od ścieżki redukcji emisji wyznaczonej w ramach Europejskiego Zielonego Ładu.
Wcześniejsze złagodzenia wymogów
Grudniowa propozycja Komisji Europejskiej nie jest pierwszym ustępstwem wobec branży motoryzacyjnej. Już w marcu 2025 r. producenci samochodów uzyskali znaczące złagodzenie zasad dotyczących realizacji celów emisyjnych na ten rok.
Wprowadzony wówczas mechanizm pozwala rozłożyć na trzy lata realizację celów pierwotnie przewidzianych na 2025 r. Oznacza to, że jeśli producenci nie sprzedadzą wystarczającej liczby pojazdów elektrycznych i hybrydowych, by spełnić wymagania w 2025 r., będą mogli nadrobić brakujące redukcje emisji w latach 2026 i 2027. Rozwiązanie to daje branży więcej czasu na dostosowanie się do nowych standardów, ale jednocześnie opóźnia osiągnięcie unijnych celów klimatycznych.