Francuskojęzyczny dziennik Le Soir zwolnił we wtorek 3 lutego 2026 r. czterech pracowników, z których większość była związana z redakcją od ponad 25 lat. Redukcje etatów są kolejnym sygnałem narastających trudności finansowych, z jakimi zmaga się belgijski sektor medialny. Problemy Le Soir nie są odosobnione – podobne decyzje zapadają w redakcjach w całym kraju, zarówno po stronie francuskojęzycznej, jak i niderlandzkojęzycznej. W ostatnich miesiącach zwolnienia ogłosiły m.in. BX1, TV Lux oraz LN24, natomiast RTL i RTBF zakończyły współpracę z dziesiątkami dziennikarzy pracujących jako freelancerzy. Eksperci branżowi ostrzegają, że pogarszająca się sytuacja ekonomiczna wydawców prowadzi do ograniczania pluralizmu medialnego oraz zwiększa niepewność zawodową tysięcy osób związanych z dziennikarstwem.
Flandria również pod presją cięć
Trudności finansowe nie omijają także flamandzkich mediów. Grupa Mediahuis, jeden z największych graczy na rynku, po zwolnieniu ponad tuzina pracowników w 2025 r. zapowiedziała w bieżącym roku kolejne działania oszczędnościowe. Wśród nich znalazła się czasowa obniżka wynagrodzeń całej załogi o 2,78 procent, częściowo rekompensowana sześcioma dodatkowymi dniami urlopu.
Portal informacyjny BRUZZ poinformował w listopadzie 2025 r. o zwolnieniu czterech pracowników etatowych, co było bezpośrednim skutkiem cięć budżetowych wprowadzonych przez rząd Flandrii. Redakcja ograniczyła również liczbę zleceń dla freelancerów oraz zakończyła wydawanie magazynu kulturalnego BRUZZ Select, zmniejszając tym samym przestrzeń dla dziennikarstwa kulturalnego.
Na początku 2025 r. także grupa DPG Media przeprowadziła zwolnienia dziewięciu członków zespołu redakcyjnego dziennika Het Laatste Nieuws. Skala i częstotliwość tych decyzji pokazują, że problemy mają charakter strukturalny i obejmują wszystkie główne podmioty flamandzkiego rynku medialnego.
Droższa dystrybucja i załamanie rynku reklam
Jednym z kluczowych czynników pogarszających kondycję finansową mediów jest zakończenie federalnych dopłat do dystrybucji prasy przez państwową pocztę bpost. Obowiązek dostarczania gazet w dużej mierze przejęły prywatne firmy PPP i AMP, co znacząco podniosło koszty ponoszone przez wydawców.
Jednocześnie czytelnicy coraz częściej skarżą się na opóźnienia w dostawach i pogorszenie jakości usług, co negatywnie wpływa na poziom prenumeraty. Wydawcy znaleźli się w trudnej sytuacji – muszą ponosić wyższe koszty dystrybucji, nie mając jednocześnie możliwości istotnego podnoszenia cen ze względu na konkurencję darmowych treści dostępnych w internecie.
Drugim poważnym problemem jest gwałtowny spadek przychodów reklamowych. Coraz większa część budżetów reklamowych trafia do amerykańskich gigantów technologicznych, takich jak Meta i Google, które oferują reklamodawcom zaawansowane narzędzia targetowania i ogromne zasięgi. Lokalni wydawcy, mimo rozwoju własnych platform cyfrowych, nie są w stanie konkurować skalą i dostępem do danych użytkowników.
Mniejsza różnorodność i rosnąca niepewność freelancerów
Skutkiem kryzysu jest stopniowe zawężanie różnorodności belgijskiego krajobrazu medialnego. Coraz więcej tytułów trafia pod kontrolę kilku dużych grup medialnych, które dzięki skali działalności są w stanie przetrwać trudniejszy okres. Proces ten, choć ekonomicznie zrozumiały, niesie ryzyko ograniczenia pluralizmu opinii i tematów obecnych w debacie publicznej.
Szczególnie trudna jest sytuacja dziennikarzy pracujących jako freelancerzy. Z danych Flamandzkiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (VVJ) wynika, że obecnie co czwarty uznany dziennikarz lub stażysta pracuje w tej formie. Osoby te są najbardziej narażone na skutki cięć budżetowych, ponieważ nie korzystają z ochrony socjalnej właściwej dla etatów i często jako pierwsze tracą zlecenia.
Obawy wobec systemu flexi-job
Dodatkowy niepokój w środowisku dziennikarskim budzą plany rządu federalnego dotyczące rozszerzenia systemu flexi-job. Rozwiązanie to umożliwia osobom pracującym na etacie lub emerytom podejmowanie dodatkowej pracy w elastycznych formach zatrudnienia. Zdaniem VVJ wprowadzenie flexi-job do dziennikarstwa może jeszcze bardziej pogłębić kryzys.
„Flexi-job w dziennikarstwie tylko wzmocni spiralę spadkową” – ostrzega stowarzyszenie. Według organizacji grozi to podważeniem stabilnych miejsc pracy i dalszym rozrostem niepewnych form zatrudnienia w sektorze, który pilnie potrzebuje stabilizacji. Związek zawodowy obawia się, że redakcje będą zastępować etatowych dziennikarzy tańszą, dorywczą siłą roboczą, co w dłuższej perspektywie może odbić się na jakości informacji i standardach zawodu.