Czterech pracowników warsztatu samochodowego Devisch w Eernegem uniknęło dziś rano śmierci, gdy masywna hałda ziemi doprowadziła do przewrócenia betonowej ściany oporowej i całkowitego zniszczenia nowego biura. Straty materialne są bardzo duże. – Nagle rozległ się potężny huk, a nasze krzesła biurowe zostały wyrzucone do przodu. To cud, że nikt nie zginął – relacjonuje właściciel firmy Christophe Devisch.
Do zdarzenia doszło około godziny 10:00. Christophe Devisch wraz z trzema pracownikami przebywał w nowo wybudowanym biurze, zlokalizowanym obok salonu wystawowego warsztatu przy Oostendesteenweg w Eernegem. – Usłyszeliśmy nagły, bardzo głośny łoskot – opowiada właściciel.
– Dwie sekundy później zostaliśmy dosłownie wypchnięci do przodu na krzesłach, a tylna ściana runęła do środka. Jedna z pracownic została uwięziona pomiędzy gruzem a biurkiem, ale na szczęście szybko udało się ją uwolnić – dodaje Devisch.
Hałda ziemi doprowadziła do zawalenia
– To trudne do uwierzenia – mówi właściciel warsztatu. – Na sąsiedniej działce od trzech tygodni znajdowała się ogromna góra ziemi, wysoka na kilka metrów. Została tam złożona przez sąsiada prowadzącego prace ziemne. Po intensywnych opadach deszczu ziemia stała się bardzo ciężka i zaczęła wywierać nacisk na betonowe bloki ściany oporowej. Te w pewnym momencie nie wytrzymały i runęły wprost na nasze biurka. Zniszczenia są ogromne.
Część betonowych bloków została zatrzymana przez stojący obok kontener morski z częściami samochodowymi. – Dzięki temu do biura wpadły „tylko” dwa bloki. Jeden z nich zniszczył salę konferencyjną, ale na szczęście nikt w niej nie przebywał. Ciężka stalowa belka w konstrukcji budynku również ledwo wytrzymała. To ona sprawiła, że dach się nie zawalił i mogliśmy wydostać się na zewnątrz. Naprawdę niewiele brakowało do tragedii – podkreśla Devisch.
Nowe biuro do rozbiórki
Na miejsce wezwano straż pożarną, która zabezpieczyła konstrukcję i usunęła gruz. Budynek biurowy nie nadaje się już do użytkowania i będzie musiał zostać rozebrany. – To biuro miało zaledwie sześć tygodni. Wprowadziliśmy się tam tuż przed Bożym Narodzeniem – mówi właściciel.
Warsztat jest w trakcie rozbudowy salonu wystawowego, parkingu oraz zaplecza biurowego. – To miał być pierwszy etap inwestycji. Teraz wszystko trzeba będzie rozebrać i zacząć od nowa – dodaje Devisch. W zdarzeniu ucierpiały również trzy samochody, w tym dwa należące do mechaników, które zostały całkowicie zniszczone. Jedno z aut zostało dosłownie zasypane betonowymi blokami.
Sprawa zostanie rozwiązana polubownie
Właściciel warsztatu spotkał się już z sąsiadem, na którego działce znajdowała się hałda ziemi oraz betonowa ściana oporowa. – Od lat mamy dobre relacje. On również nie mógł przewidzieć takiego rozwoju sytuacji. Od razu wysłał swojego pracownika, aby pomóc przy sprzątaniu gruzu – wyjaśnia Devisch.
Jak dodaje, sprawa została zgłoszona do ubezpieczyciela i szkody mają zostać uregulowane polubownie. – Najważniejsze jest to, że wszyscy przeżyli. W obliczu tego, co się stało, to największa ulga – podsumowuje właściciel warsztatu.