Premier Bart De Wever zabrał głos we wtorek rano w Izbie Reprezentantów w związku z podejrzeniami konfliktu interesów dotyczącymi minister sprawiedliwości Annelies Verlinden i kontraktu na system I-Police. Szef rządu wyraził wobec niej jedynie powściągliwe poparcie, jednocześnie podkreślając konieczność pełnego wyjaśnienia sprawy, która coraz mocniej obciąża koalicję Arizona.
To pierwsza poważna burza polityczna, z jaką musi zmierzyć się nowy rząd Arizona. W centrum uwagi znalazła się minister sprawiedliwości Annelies Verlinden z partii CD&V oraz okoliczności związane z projektem I-Police. Narastające pytania o możliwy konflikt interesów skłoniły premiera Barta De Wevera do zajęcia stanowiska. We wtorkowy poranek odpowiadał on na interpelacje posłów opozycji, domagających się jasnych wyjaśnień dotyczących działań minister.
Przeszłość zawodowa pod lupą
W miniony weekend flamandzkie media ujawniły informacje, które wywołały falę krytyki wobec szefowej resortu sprawiedliwości. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że Annelies Verlinden, pracując jako adwokat w kancelarii DLA Piper, reprezentowała w 2019 r. francuską firmę Sopra Steria. Rok później objęła funkcję minister spraw wewnętrznych, a w 2021 r., już jako członkini rządu, podpisała umowę z tym samym koncernem na realizację projektu I-Police o wartości 299 milionów euro.
Władze przypominają, że współpraca belgijskiego państwa z firmą Sopra Steria przy cyfryzacji policji federalnej została zapoczątkowana jeszcze za rządów Charlesa Michela, zanim Verlinden weszła do rządu. Mimo to ujawnienie jej wcześniejszych relacji zawodowych z podmiotem, który później otrzymał kosztowny kontrakt publiczny, wywołało liczne pytania o przejrzystość procedur oraz ewentualne uprzywilejowanie wykonawcy.
Wyważone słowa szefa rządu
Bart De Wever zachował ostrożność i nie chciał przesądzać sprawy przed zakończeniem prac parlamentarnych. „Trzeba poczekać na przesłuchania komisji parlamentarnej. Jeśli miałyby one wykazać istnienie preferencyjnego traktowania – czego się nie spodziewam i co bardzo by mnie zdziwiło – wówczas sprawa nabrałaby zupełnie innego ciężaru” – powiedział premier podczas wtorkowej sesji pytań w parlamencie.
Szef rządu przyznał również, że w trakcie negocjacji dotyczących projektu Annelies Verlinden nie poinformowała o swojej wcześniejszej roli pełnomocnika prawnego Sopra Steria. „Nie zostało to zakomunikowane. Pytanie, czy było to konieczne. Minister uznała, że nie ma to wystarczającego znaczenia. Trzeba poczekać na przesłuchania i sprawdzić, czy firma otrzymała jakiekolwiek nienależne korzyści” – zaznaczył De Wever.
Ostra krytyka ze strony opozycji
Minister sprawiedliwości nie uczestniczyła w debacie, ponieważ przebywała w Estonii w związku z rozmowami dotyczącymi kryzysu belgijskiego więziennictwa. Jej nieobecność dodatkowo spotęgowała krytykę ze strony ugrupowań opozycyjnych, które otwarcie podważają możliwość dalszego pełnienia przez nią funkcji.
Poseł Matti Vandemaele z partii Groen nie ukrywał oburzenia, stwierdzając, że „problem rządu ma imię i nazwisko, a odpowiedzialność zawsze spada na innych”. Paul Van Tigchelt z ugrupowania Anders, były minister sprawiedliwości i konsekwentny krytyk Verlinden, wezwał do zasięgnięcia opinii federalnej komisji deontologii. Najostrzej wypowiedział się François De Smet z DéFI, pytając wprost, czy premier nadal darzy swoją minister zaufaniem.
Projekt przerwany po ogromnych stratach
Decyzję o zakończeniu projektu I-Police podjął w grudniu 2025 r. minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin z partii MR. Według jego wyliczeń na przedsięwzięcie wydano 75,8 miliona euro bez uzyskania jakichkolwiek wymiernych rezultatów. Specjaliści ostrzegają jednak, że ostateczne straty mogą być znacznie wyższe i sięgnąć nawet kilkuset milionów euro.
Bart De Wever przypomniał, że już podczas negocjacji koalicyjnych opowiadał się za wstrzymaniem projektu. „Zaproponowałem jego zakończenie, ale osiągnęliśmy kompromis polegający na przeprowadzeniu oceny. Poprosiłem nowego ministra spraw wewnętrznych, aby nie zatwierdzał kolejnych płatności. Ewaluacja potwierdziła, że miałem rację i że projekt zakończył się fiaskiem” – powiedział premier.
Systemowy problem cyfryzacji administracji
Premier wpisał sprawę I-Police w szerszy kontekst trudności, z jakimi borykają się duże projekty informatyczne w administracji publicznej. „Podobne problemy występowały także przy innych projektach cyfryzacyjnych, również w Holandii. To bardzo smutne, ale często chodzi o kwestie zarządzania i kompetencji. Takie inicjatywy regularnie kończą się niepowodzeniem” – ocenił De Wever.
Szef rządu zaznaczył, że ministrowie muszą polegać na ekspertyzie administracji, ponieważ sami nie są specjalistami w każdej dziedzinie, zwłaszcza w zaawansowanych technologiach informatycznych. Przypomniał również, że część obecnych krytyków zasiadała wcześniej w koalicji Vivaldi, sugerując ich współodpowiedzialność za problemy projektu. Sprawa I-Police nadal budzi silne emocje i najprawdopodobniej pozostanie jednym z głównych tematów belgijskiej debaty politycznej w nadchodzących tygodniach, szczególnie po rozpoczęciu prac komisji parlamentarnej.