Adwokat Georges Balon Perin z namurskiego środowiska adwokackiego został zaatakowany przez kierowcę samochodu, gdy jechał rowerem do więzienia w Namur na spotkanie z klientem. Trwają poszukiwania sprawcy.
Do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 10:45 na Boulevard du Nord w Namur. Georges Balon Perin jechał w stronę zakładu karnego, gdzie miał zaplanowane spotkanie z osadzonym.
Według relacji adwokata samochód poruszający się pod prąd zatrzymał się na ścieżce rowerowej, a kierowca gwałtownie otworzył drzwi, blokując przejazd. To doprowadziło do sprzeczki. Prawnik potwierdził nam, że mimo prowokacji zachował spokój. „To postawa, którą codziennie polecam moim klientom, gdy narasta napięcie i grozi eskalacja” – mówi.
Gdy adwokat próbował zanotować numer rejestracyjny, kierowca wpadł w furię i wysiadł z auta. „Najpierw mnie wyzywał, potem złapał mnie za ubranie i szarpał. Następnie zepchnął mnie na ziemię i uderzył pięścią trzy razy w tył głowy. Na koniec rzucił mój telefon i rower na ziemię” – relacjonuje.
Mimo wstrząsu prawnikowi udało się zapamiętać część numeru rejestracyjnego. Jak wynika z jego opisu, chodziło o szare Audi. Kilka minut później, wciąż oszołomiony, dotarł do więzienia w Namur na umówione spotkanie.
Nie w swoim normalnym stanie
Na miejscu adwokat Toussaint, który przebywał w więzieniu, by asystować klientowi, spotkał kolegę po fachu. „Od razu zobaczyłem, że nie jest w swoim normalnym stanie. Opowiedział mi, co się stało, więc zadzwoniłem na komisariat i przekazałem pierwsze informacje. Chciałem wezwać karetkę, ale mój kolega nalegał, żeby najpierw wejść do więzienia i spotkać się z klientem. To bardzo w jego stylu – najpierw bronić swoich klientów, a dopiero potem myśleć o sobie” – mówi.
W pewnym momencie na terenie zakładu penitencjarnego adwokat Balon Perin źle się poczuł. Pierwszej pomocy udzieliła mu pielęgniarka więzienna, po czym udał się do lekarza, aby udokumentować obrażenia. „Mam kilka siniaków i wstrząśnienie mózgu” – przekazał.
Złożenie skargi
Prawnik złożył skargę w związku ze złośliwym utrudnianiem ruchu drogowego, zniewagami oraz pobiciem. Podkreśla przy tym, że prawnicy w swojej pracy często stykają się z przemocą – w sprawach dotyczących napadów, dramatów rodzinnych czy postępowań karnych. „Rzadziej jednak zdarza się, że ta brutalność dosięga ich w codziennym życiu. Ten epizod przypomina, że nikt nie jest całkowicie bezpieczny” – zaznacza.
Śledztwo ma teraz dokładnie odtworzyć przebieg zdarzenia i ustalić odpowiedzialność sprawcy. Służby dysponują już pierwszymi informacjami, w tym częściową identyfikacją pojazdu oraz wiadomością o obecności świadka.