W połowie marca stolica Belgii ma gościć pierwsze tego typu targi przemysłu obronnego otwarte dla szerokiej publiczności. Brussels European Defense Exhibition, czyli BEDEX, budzi skrajne reakcje – od entuzjazmu zwolenników wzmacniania europejskich zdolności obronnych po zdecydowany sprzeciw środowisk pacyfistycznych. Organizatorzy zakładają, że w dniu przeznaczonym dla zwiedzających pojawi się co najmniej 5 000 osób, które będą chciały zobaczyć z bliska nowoczesny sprzęt wojskowy. Za 10 euro odwiedzający mają nie tylko oglądać eksponaty, ale także dotykać i brać do rąk broń bojową, co wywołuje oburzenie wśród działaczy na rzecz pokoju.
Jak dotąd udział potwierdziło ponad 150 wystawców, w tym czołowe firmy globalnego sektora zbrojeniowego. Wśród nich są amerykański Lockheed Martin, europejski Airbus oraz belgijska FN Herstal, znana z produkcji broni strzeleckiej. Wydarzenie odbędzie się na terenie kompleksu wystawienniczego Heizel, a jego koordynatorem jest Yassine Rafik – postać znana w belgijskich kręgach politycznych jako były rzecznik prasowy Davida Leisterha z MR w czasie formowania rządu.
Trzydniowa formuła z dostępem dla publiczności
Targi zaplanowano jako wydarzenie trzydniowe, z wyraźnym podziałem na część branżową i dzień otwarty. 12 i 13 marca mają mieć charakter zamknięty i być przeznaczone wyłącznie dla przedstawicieli sektora obronnego, co ma sprzyjać rozmowom biznesowym i nawiązywaniu kontaktów handlowych. Z kolei 14 marca organizatorzy zamierzają wpuścić szeroką publiczność, a bilet wstępu ma kosztować 10 euro.
Dla młodzieży przewidziano bilet ulgowy za 5 euro, co spotkało się z krytycznymi komentarzami organizacji pokojowych. Rafik podkreśla jednak, że zwiedzający będą mogli nie tylko oglądać eksponaty, lecz także ich dotykać i brać je do rąk. „Będzie można zobaczyć, dotknąć i potrzymać broń” – zaznacza organizator, dodając, że wszelkie prezentacje mają odbywać się pod ścisłym nadzorem.
Nie będzie mowy o samodzielnym testowaniu uzbrojenia – wszystkie egzemplarze mają być odpowiednio zabezpieczone i unieruchomione. Organizatorzy wykluczają też sprzedaż na miejscu. „Eksponaty są przymocowane i nikt nie będzie mógł z nimi swobodnie się poruszać. Zakup broni na miejscu jest całkowicie wykluczony. Oczywiście przedsiębiorstwa z sektora obronnego mogą nawiązywać kontakty podczas naszych targów i finalizować transakcje w późniejszym czasie” – wyjaśnia Rafik.
Ambicja stworzenia europejskiego centrum przemysłu obronnego
W materiałach promocyjnych BEDEX pojawia się cel, by Belgia stała się referencyjną platformą dla europejskiego przemysłu zbrojeniowego. Autorzy koncepcji wskazują na strategiczne położenie kraju oraz obecność najważniejszych instytucji unijnych jako atuty, które mają sprzyjać takiej roli.
Czy Bruksela rzeczywiście może stać się kluczowym ośrodkiem dla sektora uzbrojeniowego? Rafik nie ukrywa, że jest do tego przekonany. „W kontekście globalnego trendu zwiększania inwestycji w obronność kluczowe znaczenie ma zorganizowanie takich targów właśnie w Brukseli, w samym sercu europejskiego centrum decyzyjnego” – argumentuje.
W tym kontekście wraca też temat ubiegłorocznej propozycji ministra obrony Theo Franckena z N-VA, który sugerował ulokowanie zakładu produkcji uzbrojenia na terenie dawnej fabryki Audi na Forest. Pomysł ten jednak najwyraźniej wygasł bez dalszego ciągu. „Teren po Audi pozostaje w rękach prywatnych właścicieli, którzy przypuszczalnie rozważają bardziej dochodowe sposoby jego zagospodarowania” – komentuje Jan Van Camp, rzecznik ministra Franckena. „Przeprowadzenie wywłaszczenia w tym przypadku byłoby bardzo problematyczne”.
Rafik odnosi się do tej koncepcji z sympatią. „Mam nadzieję, że nasze targi staną się miejscem, gdzie tego rodzaju koncepcje, takie jak fabryka broni na Forest, znajdą swoją konkretyzację” – mówi. „Prawdopodobnie dojdzie tam do narodzin różnych pomysłów, a w najlepszym scenariuszu również do zawarcia umów. Chcemy osiągnąć dla sektora obronnego to, czym Cannes jest dla branży filmowej”.
Poparcie rządu i argument o miejscach pracy
Minister Theo Francken ma wyraźnie sprzyjać inicjatywie brukselskich targów zbrojeniowych. We wtorek ma wziąć udział w prezentacji prasowej wydarzenia, a Ministerstwo Obrony zapowiada własne stoisko na terenie kompleksu Heizel.
Wypowiadający się w imieniu gabinetu ministra rzecznik przedstawia szerokie uzasadnienie dla takiego przedsięwzięcia. „Rozwój sytuacji geopolitycznej jednoznacznie pokazał potrzebę tego typu inicjatyw” – stwierdza. „Skoro miliardy euro i tak muszą trafić do sektora obronnego, to lepiej, żeby przepływały przez belgijskie przedsiębiorstwa tworzące miejsca pracy w naszym kraju. Czyż nie? Znam już wasz ton. Dla mediów nigdy nic nie jest właściwe, gdy chodzi o obronność. Ale trzeba na to spojrzeć z otwartym umysłem”.
Zdecydowana opozycja organizacji pokojowych
Ruchy pacyfistyczne reagują na planowane wydarzenie ostrym sprzeciwem. „Oczywiście jesteśmy przeciwni” – mówi Jo Dirix z organizacji Vredesactie. „Obserwujemy niepokojący trend rosnącej militaryzacji, po części pod wpływem nacisków ze strony administracji Trumpa. Ale to nie wszystko – trwają także zmiany w przepisach prawnych. Regulacje stają się coraz bardziej liberalne, co sprawi, że belgijska broń jeszcze łatwiej trafi w ręce osób popełniających zbrodnie wojenne”.
Vredesactie zapowiada spokojniejszą formę sprzeciwu, przygotowując obszerny dokument informacyjny. „Przeprowadzimy szczegółowe zestawienie wszystkich firm obecnych na targach” – wyjaśnia Dirix. „Dzięki temu pokażemy szerokiej publiczności, jakie przewinienia mają na swoim koncie te przedsiębiorstwa. Nie mówimy tutaj o salonie samochodowym czy targach budowlanych, lecz o firmach, które pragną przerzucać uzbrojenie do regionów, gdzie służy ono do zabijania niewinnych cywilów”.
Dla porównania, w listopadzie ubiegłego roku podczas gwałtownych protestów przeciwko podobnym targom zbrojeniowym w Rotterdamie doszło do dziewięciu aresztowań.
Ludo De Brabander z organizacji Vrede wyraził w rozmowie z dziennikiem De Morgen oburzenie tym, „że młodzież może odwiedzić targi broni za pięć euro”. Faktycznie na BEDEX obowiązuje obniżona cena biletu dla młodych osób. „Wszystko jest jednak bardzo rygorystycznie uregulowane i zabezpieczone” – odpowiada Rafik. „Siedemnastolatek pragnący potrzymać broń będzie musiał przyjść w towarzystwie rodziców, ponieważ nie dopuszczamy na teren małoletnich bez opiekuna”.
Konferencja pokojowa jako alternatywne wydarzenie
De Brabander potwierdził w rozmowie z redakcją BRUZZ, że przygotowywane są działania protestacyjne. „Organizujemy 14 marca konferencję pokojową w Brukseli jako swoistą narrację alternatywną. Następnie być może udamy się pod kompleks Heizel. Istnieją jednak także inne, bardziej radykalne brukselskie organizacje planujące protesty”.
Wśród wymienianych środowisk pojawia się m.in. skrajnie lewicowa grupa Secours Rouge. We wtorek nie udało się uzyskać komentarza od jej przedstawicieli. Pozostaje pytanie, czy 14 marca na Heizel dojdzie do swoistego wyścigu – zbrojnego w przenośni.
Rafik nie ukrywa zdziwienia skalą krytyki kierowanej pod adresem targów. „Chcemy właśnie przezwyciężyć stereotypy i jasno zakomunikować, że naszym celem nie jest promowanie wojny, ale zapewnienie pokoju” – odpowiada. „Na naszych targach można spotkać ludzi, którzy poświęcają swoje życie dla sprawy pokoju”.