Ruchy obywatelskie We are Brussels oraz Respect Brussels zorganizowały w sobotę 1 lutego 2026 r. nadzwyczajne spotkanie z udziałem przedstawicieli brukselskich partii politycznych. Celem inicjatywy było znalezienie sposobu na przełamanie impasu formacyjnego w Regionie Stołecznym Brukseli. Za zamkniętymi drzwiami spotkali się reprezentanci wszystkich ugrupowań zaangażowanych w kryzys, z wyjątkiem Vlaams Belang. W rozmowach uczestniczyli m.in. Ahmed Laaouej z PS, Georges-Louis Bouchez z MR, Cieltje Van Achter z N-VA oraz Fouad Ahidar. Organizatorzy zaproponowali, aby dalsze rozmowy prowadził duet negocjatorów – jedna osoba francuskojęzyczna i jedna niderlandzkojęzyczna. Pojawiły się również sygnały o możliwym zniesieniu weta wobec listy Fouada Ahidara, co potencjalnie otwierałoby nowe warianty koalicyjne. Po zakończeniu spotkania oceny jego rezultatów były jednak bardzo rozbieżne.
Optymizm organizatorów i ostrożność polityków
Zdaniem organizatorów spotkanie miało konstruktywny charakter i przyniosło dwa istotne efekty. Po pierwsze, uczestnicy mieli zaakceptować pomysł powierzenia kolejnego etapu rozmów parze negocjatorów reprezentujących obie wspólnoty językowe. Po drugie, według relacji ruchów obywatelskich, formalne wykluczenie listy Fouada Ahidara z rozważań koalicyjnych przestało obowiązywać.
To istotny element układanki politycznej, ponieważ ewentualny udział tej formacji w przyszłej koalicji mógłby ułatwić zbudowanie większości po stronie flamandzkiej, na przykład z udziałem Groen i Vooruit. Taki scenariusz oznaczałby jednocześnie pozostawienie poza rządem partii Anders, dawniej znanej jako OpenVLD, która sprzeciwia się rozwiązaniom opartym na prostych większościach, a także N-VA, której obecności w koalicji kategorycznie nie akceptuje Partia Socjalistyczna.
Nie wszyscy jednak podzielali optymizm organizatorów. Część obserwatorów określiła inicjatywę jako przykład „obywatelskiego greenwashingu”, czyli działań mających sprawiać wrażenie przełomu bez realnych konsekwencji politycznych. Opinie po sobotnich rozmowach były wyraźnie podzielone.
Spór o nazwiska potencjalnych negocjatorów
Gdy dziennikarze zaczęli kontaktować się bezpośrednio z kluczowymi uczestnikami rozmów, szybko okazało się, że sytuacja jest bardziej złożona. Owszem, osiągnięto porozumienie co do samej idei duetu negocjacyjnego, jednak natychmiast pojawił się spór o to, kto konkretnie miałby objąć tę rolę.
Według Partii Socjalistycznej inicjatywę powinny przejąć MR i Groen. Z kolei przedstawiciele Groen twierdzą, że to PS oraz Anders muszą wykazać większą elastyczność i gotowość do zniesienia swoich dotychczasowych weta. Rozbieżne stanowiska pokazują skalę napięć między ugrupowaniami, które teoretycznie powinny współpracować przy formowaniu rządu regionalnego.
Weto wobec listy Ahidara pod znakiem zapytania
Równie niejednoznaczna okazała się kwestia rzekomego zniesienia weta wobec listy Fouada Ahidara. Choć formalne wykluczenie tej formacji przestało być publicznie deklarowane, zarówno MR, jak i Défi postawiły wyraźny warunek. Udział listy Ahidara w rozmowach nie może prowadzić do osłabienia zasady neutralności państwa. Jeden z negocjatorów, wypowiadający się anonimowo, przyznał, że w praktyce różnica między wetem a warunkowym otwarciem na rozmowy jest niewielka.
Jeszcze dalej idzie Groen, które domaga się negocjacji bez jakichkolwiek wykluczeń i warunków wstępnych. Postulat ten dotyczy nie tylko relacji między MR a listą Ahidara, ale również między PS a N-VA. Zieloni wzywają także Anders do większej otwartości na różne konfiguracje koalicyjne.
Ahidar deklaruje gotowość do dialogu
Sam Fouad Ahidar pozytywnie ocenił sobotnią inicjatywę i zadeklarował gotowość do udziału w negocjacjach. Jak podkreślił, dla niego kluczowe jest poszanowanie wolności jednostki, przy jednoczesnym zachowaniu neutralności służby publicznej. Zaznaczył jednak, że na obecnym etapie najważniejsze jest samo podjęcie rozmów i poszukiwanie kompromisów w punktach spornych.
Wszystkie strony liczą na kolejne spotkanie, które pozwoliłoby doprecyzować stanowiska i wyjaśnić narosłe nieporozumienia. W obecnej sytuacji dodatkowa runda rozmów wydaje się nie tyle opcją, co koniecznością.