Od początku tygodnia odsetek strajkujących w SNCB/NMBS utrzymuje się na poziomie 15-20%, a w Infrabel – około 15%. Innymi słowy, strajkuje mniejszość pracowników, a mimo to belgijska kolej jest sparaliżowana. Po tym, jak w 2025 r. odnotowano 30 dni przestojów, a teraz trwa kolejny tydzień blokady, związki zawodowe zapowiadały ponowne przerwanie pracy w przyszłym tygodniu.
W przedostatnim dniu tygodnia strajku doszło do skoordynowanego wystąpienia szefów spółek kolejowych. Sophie Dutordoir, prezeska SNCB/NMBS, w rozmowie z VRT oraz Benoît Gilson, jej odpowiednik z Infrabel, w wywiadzie dla RTBF zaapelowali o zakończenie protestów.
„To musi się skończyć. Już od jakiegoś czasu przekroczyliśmy granicę, z ponad 30 dniami strajku w ciągu dwunastu miesięcy. To ruch o zupełnie bezprecedensowej i nadmiernej skali” – stwierdził Benoît Gilson. Sophie Dutordoir mówiła w podobnym tonie, zwracając uwagę na przekroczenie rozsądnych granic oraz na polityczny charakter strajków. SNCB/NMBS miała sprzedać w ubiegłym roku o dwa miliony biletów mniej z powodu przestojów, co odbiło się na sytuacji finansowej spółki. Oboje dyrektorzy generalni podkreślali też konieczność utrzymania usługi publicznej dla 900 000 pasażerów dziennie, którzy potrzebują kolei do normalnego funkcjonowania – dojazdów do pracy, wizyt lekarskich i innych obowiązków.
Mniejszość blokuje system
Uwagę zwracają dwa wskaźniki: w SNCB/NMBS strajkuje 15-20% załogi, a w Infrabel około 15%. Ruch pociągów jest utrzymywany na poziomie 60%, choć w piątek sytuacja ma być bardziej skomplikowana.
W odróżnieniu od wcześniejszych protestów społecznych, dziesięć kabin sygnalizacyjnych zarządzających całym ruchem kolejowym do tej pory pracowało przez całą dobę. Dzięki temu pociągi mogły kursować w zależności od liczby dostępnych maszynistów i konduktorów.
Spór jednak trwa. Kolejarze złożyli zawiadomienie o trzydniowym strajku, który miał rozpocząć się w przyszłym tygodniu, ale zostało ono odrzucone z powodu niespełnienia wymogów prawnych. Przed każdym przerwaniem pracy muszą odbyć się konsultacje oraz uruchomiony musi zostać sygnał alarmowy. Benoît Gilson z Infrabel przy okazji podziękował pracownikom, którzy w tym tygodniu kontynuują wykonywanie obowiązków.
„Wielki pakt społeczny” jako wyjście z impasu
Związki sprzeciwiają się planom rządu zakładającym zakończenie zatrudniania nowych pracowników na status urzędniczy od 1 czerwca. Szefowie SNCB/NMBS i Infrabel wzywają związki do powrotu do stołu negocjacyjnego, aby wypracować nowy model i zawrzeć „wielki pakt społeczny”. Miałby on umożliwić negocjowanie układów zbiorowych, które zapewnią stabilne zatrudnienie i dobre warunki pracy w dłuższej perspektywie.