Minister-przewodnicząca Federacji Walonii-Brukseli Elisabeth Degryse (Les Engagés) stanowczo skrytykowała w piątek 30 stycznia 2026 r. niedawne wypowiedzi swojej minister ds. mediów Jacqueline Galant (MR) dotyczące publicznego nadawcy RTBF. Sprawa dotyczy słów Galant, która wyraziła zadowolenie z zapowiadanych odejść dyrektora generalnego RTBF oraz dyrektora ds. informacji, licząc na możliwość zmiany linii redakcyjnej nadawcy w kierunku „drugiej strony sceny politycznej”.
Degryse: uwagi obraźliwe i nie do pogodzenia z funkcją ministra
W oficjalnym komunikacie szefowa rządu Federacji Walonii-Brukseli nie pozostawiła wątpliwości co do swojego stanowiska. Elisabeth Degryse oświadczyła, że „ubolewa i stanowczo potępia” niestosowne oraz obraźliwe wypowiedzi Jacqueline Galant, skierowane wobec RTBF, jego organów zarządzających, przewodniczącej oraz dziennikarzy.
Minister-przewodnicząca przypomniała, że osoba odpowiedzialna za media publiczne ma obowiązek stać na straży wolności prasy oraz niezależności redakcyjnej. Jej zdaniem wypowiedzi Galant stoją w sprzeczności z tym fundamentalnym zadaniem.
W kontekście trwającej procedury wyboru nowego dyrektora generalnego RTBF oraz zbliżających się prac nad nową umową o zarządzanie Degryse podkreśliła, że media publiczne muszą pozostać bezstronne, niezależne i sprawiedliwe. Zapewniła, że rząd zamierza konsekwentnie bronić tej zasady, okazując pełen szacunek dla wolności redakcyjnej, autonomii zarządu RTBF oraz jego przewodniczącej.
Degryse zapowiedziała również bezpośrednie spotkanie z Jacqueline Galant jeszcze tego samego dnia. Celem rozmowy ma być przypomnienie o konieczności zachowania należnego szacunku wobec dziennikarzy, publicznego nadawcy oraz jego rady administracyjnej.
Opozycja ostrzega przed ingerencją polityczną
Wypowiedzi minister Galant wywołały zdecydowaną reakcję opozycji. Partia Socjalistyczna alarmuje, że tego rodzaju deklaracje mogą podważać bezpieczeństwo prawne procedury wyłaniania przyszłego dyrektora generalnego RTBF. Zdaniem socjalistów minister sugeruje, że orientacja polityczna kandydata mogłaby mieć większe znaczenie niż jego kompetencje zawodowe.
Równie ostro zareagowała partia Ecolo, określając słowa Galant jako „niedopuszczalne odstępstwo od zasad państwa prawa”. Ekolodzy domagają się odebrania jej kompetencji w zakresie mediów lub przynajmniej odsunięcia od nadzoru nad RTBF. Bénédicte Linard, przewodnicząca grupy Ecolo i była minister ds. mediów, oceniła sytuację jako wyjątkowo poważną. Podkreśliła, że wypowiedzi pochodzą od osoby, której podstawowym obowiązkiem jest ochrona niezależności i wolności prasy.
Linard zwróciła uwagę na bezprecedensowy charakter sprawy, wskazując, że od czasu powstania Wspólnoty Francuskiej nie doszło jeszcze do podobnej sytuacji. Jej zdaniem sugestia, że zmiany personalne w kierownictwie informacji RTBF mogłyby posłużyć do przesunięcia linii redakcyjnej w stronę zgodną z poglądami MR, stanowi przekroczenie czerwonej linii. Określiła to jako frontalny atak na wolność prasy i przypomniała, że rolą ministra ds. mediów nie jest narzucanie dziennikarzom jakiejkolwiek orientacji politycznej.
Wezwania do pilnych wyjaśnień w parlamencie
Ecolo zapowiedziało wystąpienie z wnioskiem o pilne zwołanie posiedzenia parlamentu Federacji Walonii-Brukseli, na którym Jacqueline Galant miałaby publicznie wyjaśnić swoje stanowisko. Również ze strony PTB padły bardzo ostre komentarze. Partia określiła wypowiedzi minister jako „poważne nadużycia” i zagrożenie dla demokratycznych zasad.
Amandine Pavet, przewodnicząca grupy PTB w parlamencie Federacji Walonii-Brukseli, wskazała na szerszy problem relacji MR z dziennikarzami krytycznymi wobec tej partii. Jej zdaniem insynuacje oraz presja wobec mediów stanowią niebezpieczny precedens.
Posłanka PTB odniosła się również do szerszego kontekstu działań rządu, przypominając kontrowersje wokół wypowiedzi ministra Clarinvala z MR, który – według jej oceny – posługiwał się niewiarygodnymi danymi przy uzasadnianiu cięć socjalnych. PTB zapowiedziała zdecydowaną walkę z tym, co określa jako autorytarne tendencje MR, podkreślając, że żadna partia polityczna nie powinna decydować o tym, kto jest „właściwym” dyrektorem ds. informacji w mediach publicznych.