56-letni mężczyzna z Antwerpii został skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu po zdarzeniach, do których doszło po randce umówionej za pośrednictwem aplikacji Tinder w Holsbeek. Pokrzywdzona kobieta twierdzi, że musiała walczyć o życie, i domaga się niemal 600 000 euro odszkodowania. W tej części sprawy sąd nie wydał jeszcze rozstrzygnięcia.
Para poznała się trzy lata temu przez Tindera i nawiązała relację. Kobieta, będąca po rozwodzie, chciała rozwijać związek stopniowo. 6 stycznia mężczyzna zapytał, czy może przyjechać do niej do Holsbeek, aby wspólnie napić się wina.
Sprzeczne relacje stron
Mężczyzna spędził noc w mieszkaniu kobiety. Następnego ranka usłyszał od niej, że chce zakończyć relację. Od tego momentu wersje wydarzeń przedstawiane przez obie strony znacząco się różnią.
Według kobiety doszło do ataku. Zeznała, że mężczyzna rzucił się na nią, a ona musiała się bronić i wyrwać po szarpaninie. Następnie uciekła na zewnątrz i wołała o pomoc, obawiając się o swoje życie. Wskazywała, że zauważyła nóż i bała się, iż może zostać związana i zakneblowana.
Oskarżony zaprzecza tym zarzutom i utrzymuje, że konflikt miał podłoże finansowe. Sąd nie podzielił jego wyjaśnień, uznając go za winnego. Orzeczono wobec niego karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 1 600 euro, również w zawieszeniu. Kwestia ewentualnego odszkodowania zostanie rozstrzygnięta na późniejszym etapie, po sporządzeniu opinii przez biegłego.