Dzieci i młodzież w trudnej sytuacji finansowej częściej korzystają z opieki zdrowotnej od czasu zniesienia opłaty częściowej dla tej grupy – wynika z odpowiedzi ministra zdrowia Franka Vandenbroucke’a (Vooruit) na pytanie poselskie Iriny De Knop (Anders). Posłanka domaga się krytycznej oceny tego rozwiązania, wskazując na ryzyko, że środki publiczne nie trafiają do rodzin, które najbardziej ich potrzebują.
Od 1 października 2023 r. dzieci i młodzież do 24. roku życia, których rodziny mają prawo do zwiększonej interwencji w kosztach leczenia (status BIM), nie muszą już płacić opłaty częściowej podczas wizyt u lekarza rodzinnego lub u specjalisty objętego konwencją. Celem reformy było ograniczenie sytuacji, w której osoby poniżej 25. roku życia odkładają konsultację lekarską, aby nie dokładać rodzicom dodatkowych kosztów. Na to rozwiązanie przeznacza się rocznie blisko 5,5 mln euro.
Więcej konsultacji po wprowadzeniu zmian
Jak wynika z danych przedstawionych przez ministra, w ciągu roku po wprowadzeniu reformy młodzi pacjenci korzystający ze zwiększonej interwencji częściej konsultowali się z lekarzami. W porównaniu z 2019 r. liczba konsultacji w tej grupie wzrosła o 2,4%, podczas gdy liczba wizyt wśród ogółu osób korzystających ze zwiększonej interwencji pozostała w tym samym okresie stabilna. Zdaniem gabinetu ministra taki wynik „sugeruje, że środek osiąga swój cel, jakim jest zachęcanie do szybkiej i dostępnej opieki dla wrażliwej młodzieży”.
Posłanka Irina De Knop zwraca jednak uwagę na koszty. Łączna kwota opłaty częściowej w kategorii dzieci i młodzieży ze statusem BIM spadła z 4,9 mln euro w 2022 r. do 1,2 mln euro w 2024 r., czyli o ponad 3,6 mln euro. Z danych ministra wynika również, że prawo do zwiększonej interwencji ma prawie jedna czwarta dzieci i młodzieży, co oznacza ponad 750 000 osób poniżej 25. roku życia objętych tym rozwiązaniem.
Pytania o trafność i skuteczność programu
Liberalna posłanka domaga się „krytycznej oceny trafności i skuteczności prowadzonej polityki”. Jej zdaniem brakuje wystarczająco przemyślanych ograniczeń o charakterze społecznym, przez co zasoby mogą nie trafiać przede wszystkim do rodzin w najtrudniejszej sytuacji. De Knop sugeruje, że pomoc powinna być bardziej precyzyjnie ukierunkowana, tak aby pieniądze publiczne trafiały do najbardziej potrzebujących beneficjentów, a nie były rozproszone w zbyt szerokiej grupie odbiorców.