Kierowcy, wobec których orzeczono cofnięcie prawa jazdy, a którzy mimo zakazu zdecydują się prowadzić samochód, mogą wkrótce stracić swój pojazd bezpowrotnie. Nowa propozycja legislacyjna przewiduje automatyczną konfiskatę auta należącego do osoby łamiącej sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Przejęte samochody mają następnie trafiać na publiczne aukcje organizowane przez państwo. O planowanych zmianach informuje dziennik Het Nieuwsblad.
Surowsze zasady zostały zapisane w projekcie ustawy autorstwa posła Woutera Raskina z partii N-VA. We wtorek 27 stycznia 2026 r. propozycja uzyskała poparcie Komisji Mobilności Izby Reprezentantów. Do wejścia przepisów w życie potrzebna jest jeszcze akceptacja plenarnego posiedzenia Izby. Jeśli procedura legislacyjna przebiegnie bez opóźnień, nowe regulacje mogą zacząć obowiązywać jeszcze w tym roku.
Cel odstraszający wobec recydywistów drogowych
Autor projektu nie kryje, że chodzi o zdecydowane uderzenie w osoby notorycznie lekceważące przepisy ruchu drogowego. W rozmowie z Het Nieuwsblad poseł podkreślał, że dotychczasowe sankcje często okazują się nieskuteczne wobec najbardziej problematycznych kierowców. Jak zaznaczył, w jego ocenie samochód bywa dla takich osób narzędziem stwarzającym realne zagrożenie, dlatego ma być odbierany definitywnie.
Już dziś obowiązujące prawo daje sędziemu policyjnemu możliwość orzeczenia przepadku pojazdu w przypadku uporczywych naruszeń. Zdaniem projektodawcy jest to jednak rozwiązanie niewystarczające. Nowe przepisy miałyby wprowadzić zasadę, zgodnie z którą konfiskata stanie się regułą, a nie wyjątkiem. W praktyce oznacza to znaczne ograniczenie uznaniowości sądu w tego typu sprawach.
Ograniczone wyjątki od obowiązku konfiskaty
Projekt przewiduje wprawdzie możliwość odstępstw od automatycznego przepadku pojazdu, lecz mają one mieć charakter wyjątkowy. Każdorazowo sędzia będzie musiał szczegółowo uzasadnić decyzję o nieorzekaniu konfiskaty, wykazując, że sprawa nie dotyczy tzw. drogowych recydywistów, lecz ma inny charakter. Intencją ustawodawcy jest skierowanie sankcji przede wszystkim przeciwko osobom regularnie ignorującym zakazy i stwarzającym zagrożenie na drogach.
Istotnym elementem projektu jest również wyłączenie pojazdów nienależących do sprawcy. Konfiskata będzie mogła dotyczyć wyłącznie samochodu stanowiącego własność osoby oskarżonej. Oznacza to, że nowe przepisy nie obejmą aut służbowych ani pojazdów wynajmowanych. Skonfiskowane samochody mają być sprzedawane w ramach publicznych aukcji organizowanych przez Federalne Ministerstwo Gospodarki.
Sam autor projektu przyznaje, że to ograniczenie zmniejszy skuteczność regulacji, ponieważ nie każdy przypadek jazdy mimo zakazu zakończy się utratą pojazdu. Jednocześnie zwraca uwagę, że osoby, które świadomie udostępniają samochód komuś z cofniętym prawem jazdy, również mogą ponosić odpowiedzialność prawną.
Krytyka ze strony środowiska sędziowskiego
Propozycja spotyka się z krytyką części sędziów, którzy obawiają się nadmiernego automatyzmu w wymierzaniu kar. W ich ocenie sztywne przepisy mogą pozbawić sądy możliwości uwzględniania indywidualnych okoliczności sprawy. Podkreślają oni, że rolą wymiaru sprawiedliwości jest ważenie proporcjonalności kary, a nie mechaniczne stosowanie sankcji przewidzianych w ustawie.
Zdaniem krytyków, narzucenie obowiązkowej konfiskaty w szerokim zakresie może prowadzić do sytuacji, w których kara okaże się nieadekwatna do konkretnego przypadku. Wskazują oni, że sędzia powinien zachować możliwość elastycznej oceny, zwłaszcza w sprawach o złożonym tle osobistym lub społecznym.
Skala zjawiska jazdy mimo zakazu
Zwolennicy zaostrzenia przepisów odwołują się do danych statystycznych, które pokazują rozmiar problemu. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r. policja skontrolowała ponad 210 000 praw jazdy. W niemal 25 000 przypadków okazało się, że kierowcy prowadzili pojazdy mimo aktywnego zakazu.
Oznacza to średnio 91 takich naruszeń dziennie. Według autorów projektu liczby te dowodzą, że obecne sankcje nie działają wystarczająco odstraszająco, a jazda bez uprawnień pozostaje zjawiskiem powszechnym. Właśnie te dane mają uzasadniać potrzebę sięgnięcia po zdecydowanie surowsze środki.