Premier Belgii Bart De Wever opowiedział anegdotę związaną z niedawnym spotkaniem z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem. Podczas uroczystości z udziałem belgijskich producentów piwa przyznał, że w trakcie wizyty w Białym Domu popełnił nietypową pomyłkę i zapomniał zabrać ze sobą dokumenty dotyczące belgijskiego sektora piwowarskiego. Całą sytuację skomentował z dużym dystansem i humorem, sugerując, że jego przeoczenie mogło doprowadzić do dość osobliwych nieporozumień.
Spotkania belgijskich przywódców z Donaldem Trumpem
W ostatnim czasie belgijscy przedstawiciele najwyższych władz mieli okazję spotkać się bezpośrednio z prezydentem USA. Jako pierwszy rozmowę z Donaldem Trumpem odbył król Filip podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Treść tej rozmowy nie została jednak ujawniona i objęta jest standardową tajemnicą dyplomatyczną.
Kolejnym politykiem był premier Bart De Wever, który również spotkał się z amerykańskim przywódcą. To właśnie z tej wizyty pochodzi historia, którą szef belgijskiego rządu podzielił się później z opinią publiczną, wzbudzając spore zainteresowanie mediów.
Nieoczekiwane wyznanie na uroczystości branżowej
Premier Belgii był gościem specjalnym podczas corocznej Nocy Piwa, wydarzenia organizowanego przez przedstawicieli branży piwowarskiej. Na początku swojego wystąpienia De Wever trzymał się zasad dyplomatycznej powściągliwości. Przypomniał, że po spotkaniu z Donaldem Trumpem obie strony uzgodniły, iż nie będą komentować jego przebiegu.
Z biegiem wieczoru atmosfera stała się jednak mniej formalna. W pewnym momencie premier zdecydował się na szczere wyznanie i przyznał, że dopiero po czasie zorientował się, iż pozostawił w Białym Domu dokumentację dotyczącą belgijskiego piwa. Informacja ta wywołała spore rozbawienie wśród uczestników wydarzenia.
Żartobliwa konkluzja o Grenlandii i więzieniu
Swoją opowieść Bart De Wever zakończył żartobliwą refleksją, sugerując, że istnieje szansa, iż prezydent USA natrafi na analizę belgijskiego sektora piwowarskiego wśród codziennych raportów dotyczących bezpieczeństwa narodowego. Dodał przy tym, że jeśli słowo „bière” zostałoby błędnie odczytane jako tajny kryptonim związany z Grenlandią, mógłby obudzić się następnego dnia w celi więziennej.
Nawiązanie do głośnych i kontrowersyjnych wypowiedzi Donalda Trumpa na temat Grenlandii spotkało się z salwami śmiechu. Cała historia stała się przykładem tego, że nawet na najwyższym szczeblu polityki zdarzają się zwykłe, ludzkie pomyłki, które dzięki poczuciu humoru mogą zostać odebrane jako sympatyczna anegdota, a nie dyplomatyczny problem.