Prokuratura nie sprzeciwiła się wymierzeniu kary pracy właścicielowi firmy dekarskiej, który odpowiada za niezłożenie deklaracji Dimona, brak formalnej analizy ryzyka oraz nieumyślne spowodowanie obrażeń ciała w następstwie wypadku przy pracy. Do zdarzenia doszło 22 lipca 2020 r. w Oupeye.
Przedsiębiorca realizował wówczas prace remontowe w piekarni. W 2019 r. zapadła decyzja o rozbudowie hali produkcyjnej zakładu, a następnie o renowacji głównej hali, dachu oraz montażu świetlików dachowych.
Podczas tych robót doszło do wypadku. W miejscu przewidzianym pod świetlik wykonano otwór, który tymczasowo zabezpieczono paletami drewnianymi przykrytymi płytą izolacyjną. Zabezpieczenia te zostały jednak przesunięte – prawdopodobnie przez samego robotnika. Na placu budowy przewidziano stosowanie uprzęży bezpieczeństwa, lecz w dniu zdarzenia poszkodowany ich nie używał.
Spór o odpowiedzialność
Według pracodawcy poinformował on agencję pracy tymczasowej, z której pochodził robotnik, że jego obecność będzie potrzebna przez cały okres trwania budowy.
22 lipca, po dniu świątecznym i po powrocie z urlopu, przedsiębiorca zakładał, że formalności związane ze zgłoszeniem pracownika zostały dopełnione. Okazało się jednak, że tak nie było.
Robotnik spadł z wysokości kilku metrów, uderzył o ziemię i doznał poważnych obrażeń pleców oraz głowy. Stwierdzono u niego wstrząśnienie mózgu oraz złamania kompresyjne kręgów.
Po wypadku pracodawca natychmiast skontaktował się z agencją pracy tymczasowej. Wtedy wyszło na jaw, że pracownik nie został zgłoszony w systemie Dimona, mimo że był to obowiązek ustawowy.
Roszczenie na 600 000 euro
Poszkodowany robotnik domaga się obecnie od pracodawcy odszkodowania w wysokości 600 000 euro. Sąd przesłuchał również właściciela piekarni, który zeznał, że od początku ustalono, iż na placu budowy miały pracować dwie osoby.
Agencja pracy tymczasowej oraz przedsiębiorca wzajemnie obarczają się odpowiedzialnością za zaniedbania formalne. Prokuratura uznała jednak, że wersja przedstawiona przez agencję pracy tymczasowej wydaje się bardziej wiarygodna.
Mec. Julie Meyer, adwokatka przedsiębiorcy, argumentowała, że w takiej sytuacji jej klient powinien skorzystać z zasady domniemania niewinności. Podkreślała również brak umyślności działania, wskazując, że jej klient nie miał wiedzy ani świadomości, iż deklaracja Dimona nie została złożona.
Obrona kwestionowała także konieczność sporządzania formalnej analizy ryzyka. Zdaniem adwokatki zagrożenia zostały rozpoznane i uwzględnione w organizacji pracy, a sam pracodawca miał świadomość, że prowadzi działalność w szczególnie niebezpiecznej branży.
W przypadku braku uniewinnienia obrona wniosła o zawieszenie ogłoszenia wyroku lub orzeczenie kary pracy. Pracodawca podkreślił jednocześnie, że po tym zdarzeniu zakończył współpracę z agencją pracy tymczasowej, z którą wcześniej współpracował przez cztery lata.