Rada gminy Woluwe-Saint-Lambert zajęła się wnioskiem sprzeciwiającym się pomysłowi wprowadzenia opłat za przejazd tunelami w Brukseli w godzinach szczytu. Projekt rezolucji przedstawił podczas ostatniej sesji radny Gaëtan Mestag (LB). Propozycja, którą zgłosił były formator rządu regionalnego Yvan Verougstraete, budzi kontrowersje nie tylko w centrum stolicy, ale również w gminach podmiejskich, których mieszkańcy regularnie korzystają z brukselskiej infrastruktury drogowej.
Płatne tunele w godzinach szczytu
Zgodnie z założeniami projekt ma „lepiej regulować używanie samochodu w strefach i w okresach największego natężenia ruchu”. W praktyce oznaczałoby to, że kierowcy przejeżdżający tunelami w centrum miasta w godzinach szczytu musieliby uiszczać opłatę. Stawki miałyby obowiązywać rano między 7:30 a 9:00 oraz po południu między 16:30 a 19:00. Każdy przejazd przez wyznaczoną strefę byłby płatny.
Na razie to jedynie propozycja, która ma sprawdzić możliwość wdrożenia takiego rozwiązania, jednak już teraz – jak podkreślono we wniosku Gaëtana Mestaga – niepokoi „wielu mieszkańców regionu brukselskiego, ale także całego kraju, którzy nie zawsze mają inny wybór niż użycie swojego pojazdu, aby dostać się do miasta”.
Trzy nowe podatki w perspektywie
Autorzy wniosku zwracają uwagę, że opłata za tunele mogłaby dołączyć do innych nowych obciążeń. W projekcie pojawia się też wątek winietki „w wysokości około 100 euro” za poruszanie się po Brukseli. Jednocześnie wskazuje się, że Flandria i Walonia przygotowują własne winietki drogowe, które osoby mieszkające w Brukseli musiałyby opłacać również przy wyjazdach poza region.
Wniosek stawia sprawę jasno: „Kierowca mieszkający w regionie brukselskim byłby zatem narażony na konieczność uiszczenia trzech nowych podatków związanych z użytkowaniem swojego pojazdu” – winietki brukselskiej, ewentualnej opłaty za tunele oraz winietek flamandzkiej i walońskiej.
W konsekwencji – jak zapisano w tekście – „ta presja fiskalna spoczywająca na barkach mieszkańców Brukseli staje się całkowicie nadmierna”.
Pracownicy w pierwszej linii
Według wniosku „tego typu środki uderzą przede wszystkim w osoby prywatne, które nie dysponują samochodami służbowymi”. Wskazano m.in. „pracowników oświaty lub personel medyczny, których godziny pracy nie zawsze są zgodne z ofertą transportu publicznego”, a także „osoby samozatrudnione, dla których pojazd stanowi niezbędne narzędzie pracy”.
Autorzy podnoszą też obawę, że opłaty mogłyby „stanowić ryzyko delokalizacji małych i średnich przedsiębiorstw poza region brukselski”. Innym problemem ma być możliwość „przesunięcia ruchu na powierzchnię w obrębie ulic osiedlowych w celu uniknięcia płatnych tuneli”, co – jak wskazano – stałoby w sprzeczności z celami regionalnego planu mobilności.
Alternatywy zamiast podatków
Wniosek przyznaje, że „chęć odciążenia regionu brukselskiego od ruchu samochodowego w godzinach szczytu jest uzasadniona i pożądana”, ale jednocześnie ocenia, że „podejście podatkowe okazuje się penalizujące dla mieszkańców, a szczególnie dla pracowników”.
W tekście podkreślono, że „priorytet należy przyznać środkom mającym na celu wspieranie inicjatyw multimodalnych i alternatyw dla samochodu osobowego”. Wskazano m.in. rozwój ścieżek rowerowych, wsparcie dla samochodów współdzielonych i carpoolingu oraz premie za rezygnację z samochodu, takie jak te oferowane już w Woluwe-Saint-Lambert.
Niezbędne działania zamiast opłat
Wniosek domaga się również rozwoju transportu publicznego, nowych linii tramwajowych, powiązanych z parkingami przesiadkowymi.
Na koniec tekst wzywa formatora i negocjatorów do „porzucenia wszelkich projektów opodatkowania związanych z użytkowaniem tuneli lub innych szlaków drogowych regionu brukselskiego” oraz apeluje do przyszłego rządu regionalnego o „opracowanie polityki mobilności dopiero po rzeczywistych konsultacjach z mieszkańcami Brukseli i gminami”.