Do redakcji RTL Info zgłosiło się kilka osób, które podzieliły się swoimi doświadczeniami związanymi z kradzieżami w szpitalach. Choć statystyki od lat pozostają na zbliżonym poziomie, problem wciąż jest realny. Szacuje się, że w belgijskich placówkach medycznych dochodzi średnio do trzech kradzieży dziennie. Najczęściej ofiarami są pacjenci, którzy w trudnej sytuacji zdrowotnej stają się łatwym celem dla sprawców wykorzystujących stały ruch w szpitalach oraz brak ciągłego nadzoru nad pokojami chorych.
Codzienność ochrony – od portfeli po kradzieże sklepowe
W szpitalu Montlégia w Liège ochrona pracuje przez całą dobę. Fouad El Barhdadi wraz z dwoma współpracownikami każdego dnia nadzoruje przepływ około 4 000 osób. Jak przyznaje, kradzieże są tam codziennością. „Najczęściej mamy do czynienia z prostymi kradzieżami – portfeli, telefonów komórkowych, kluczyków do samochodu, a także kradzieżami w sklepach, zarówno w Tessi, jak i w Carrefour. To zwykłe kradzieże – od artykułów spożywczych po odzież” – relacjonuje pracownik ochrony.
Większość szpitali w Belgii udostępnia pacjentom różne formy zabezpieczeń, takie jak szafki zamykane na kod czy mobilne szafki do przechowywania rzeczy osobistych. Joseph Gaublomme, odpowiedzialny za bezpieczeństwo w CHC Montlégia, wyjaśnia, jak funkcjonuje ten system. „CHC, podobnie jak inne instytucje, nie ponosi odpowiedzialności za kradzieże. Wspólnie ze strefą policyjną Liège wprowadziliśmy jednak uproszczoną procedurę zgłaszania zdarzeń. Pacjent może zgłosić kradzież bezpośrednio ze swojego pokoju szpitalnego, a policja kontaktuje się z nim po zakończeniu hospitalizacji” – tłumaczy.
Trzy kradzieże dziennie – liczby pozostają stabilne
W ostatnich latach liczba kradzieży i wymuszeń w szpitalach utrzymuje się na względnie stałym poziomie. W 2024 r. szacowano, że oficjalnie zgłaszano średnio trzy takie zdarzenia dziennie. Choć stanowią one około 1 procent przestępstw rejestrowanych przez policję federalną, dla osób poszkodowanych są dotkliwym problemem.
Isabelle, której mąż kilka dni temu przebywał w Klinikach Uniwersyteckich Saint-Luc, doświadczyła tego osobiście. Zniknęły telefon komórkowy, karty bankowe oraz dokumenty tożsamości należące do jej męża. Kobieta zwraca uwagę na szczególną sytuację pacjentów w obecnych realiach szpitalnych. „W pokojach nie ma już telefonów stacjonarnych. Każdy pacjent musi mieć przy sobie komórkę, jeśli chce utrzymywać kontakt z rodziną lub światem zewnętrznym. Złodzieje doskonale o tym wiedzą. Co ma zrobić pacjent? Jeśli nie może trzymać rzeczy w zamkniętej szafce, nie może zostawić ich na stoliku nocnym, a jednocześnie nie jest w stanie mieć ich cały czas przy sobie…” – pyta Isabelle.
Pacjenci jako łatwy cel
Isabelle podkreśla bezbronność osób hospitalizowanych. „Pacjenci są bezbronni. To łatwy łup. Drzwi często pozostają otwarte. Mieliśmy poczucie bezpieczeństwa, które okazało się złudne” – dodaje.
Sprawcy wykorzystują dezorientację chorych i odwiedzających, a także ciągły ruch panujący w szpitalach. Dlatego w większości placówek instalowany jest monitoring. Joseph Gaublomme potwierdza, że w samym CHC Montlégia działa 560 kamer obejmujących cały kompleks. „Znajdują się one między innymi na parkingach, przy głównych wejściach, w rejonach poradni oraz przy windach” – wylicza.
Brak kamer w pokojach pacjentów
Jedyną słabością systemu pozostaje brak monitoringu w pokojach chorych. „Nie instalujemy kamer w pokojach, ponieważ naruszałoby to prywatność pacjentów. Nasze systemy monitoringu pozwalają jednak odstraszać potencjalnych sprawców i wspierać policję w prowadzeniu postępowań” – wyjaśnia Joseph Gaublomme.
Choć dzięki środkom prewencyjnym liczba kradzieży w szpitalach stopniowo maleje, problem nadal dotyka pacjentów i ich bliskich. Placówki medyczne starają się godzić ochronę mienia z poszanowaniem prywatności hospitalizowanych osób, co w praktyce pozostaje trudnym wyzwaniem.